Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.

Rok 2017 - Literatura obca

środa, 14 czerwca 2017

Cecylia Ahern urodziła się w 1981 roku w Dublinie. Jest irlandzką pisarką oraz producentką serialu telewizyjnego. Jako autorka książek debiutowała w roku 2004, a jej pierwsza książka (napisana w roku 2002) pod tytułem „PS. Kocham cię" bardzo szybko stała się bestsellerem nie tylko w Irlandii, a pięć lat później została sfilmowana w gwiazdorskiej obsadzie. W Polsce wydano (chyba) 8 powieści tej autorki i mam nadzieję, że wkrótce będzie ich więcej.

Cecylia Ahern   Lirogon_Cecylia Ahern

Wydawnictwo AKURAT

stron 446

Lirogon to współczesna powieść psychologiczno-obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w Irlandii.

Ekipa reporterów nagrywająca dokumentalny film o dwóch braciach, mieszkających samotnie  na odludziu w południowo-zachodniej Irlandii, przyjeżdża na pogrzeb jednego z mężczyzn. Podczas pobytu w miejscu zamieszkania braci, niespodziewanie, pod lasem odkrywa małą chatkę, która z całą pewnością jest zamieszkana. Wkrótce troje reporterów spotyka w lesie niesamowitą dziewczynę. Młoda, dwudziestosześcioletnia Laura, mieszka w chacie na prywatnym terenie braci Toolin od dziesięciu lat, o czym wiedział tylko jeden z braci, ten którego właśnie pochowano. Dziewczyna ma niezwykłe zdolności, potrafi naśladować wszystkie dźwięki i robi to często podświadomie. Trójka reporterów postanawia nagrać o niej film dokumentalny i zabiera ją do wielkiego miasta. Tam dziewczyna zostaje namówiona do wzięcia udziału w programie StarrQuest (irlandzka wersja "Mam talent") i bardzo szybko zdobywa rzesze fanów. Niestety pewien bardzo niekorzystny dla dziewczyny incydent burzy jej wyidealizowany wizerunek co bardzo szybko wykorzystuje prasa brukowa. Czy Laura odzyska wcześniejsza „światło”? Czy będzie potrafiła odnaleźć się w świecie, który do tej pory znała jedynie z gazet i radia? Czy w tym innym, wielkim i brutalnym świecie znajdzie mężczyznę swojego serca?

Mogłabym takich pytań zadać jeszcze wiele, aby zachęcić do sięgnięcia po tę lekturę, ale…

No właśnie, chyba nie ma takiej potrzeby. Książkę nie tyle przeczytałam, co pochłonęłam zaledwie w kilka dni. Gdybym nie musiała chodzić do pracy, to pewnie przeczytałabym ją w jeden – dwa dni. Niesamowita historia wciągająca od pierwszych stron, między którymi kryje się jakaś dziwna magia. Jest to opowieść o dziewczynie pełnej tajemnic, żyjącej w ukryciu od dnia swoich narodzin. Dzięki zdolnościom naśladowania dźwięków nazwano ją Lirogon, tak jak nazywa się ptak mieszkający w Australii, a posiadający takie same zdolności.

O lirogonie możemy się sporo dowiedzieć z tej książki, ponieważ każda kolejna część  rozpoczyna się krótkim opisem zachowania ptaka. Treść książki podzielona jest na rozdziały, (dość krótkie, dlatego czytało mi się wyjątkowo szybko, bo wiadomo… „jeszcze jeden rozdział i idę spać…” ), i na trzy części. Co mnie jednak irytowało podczas czytania to sposób narracji napisany w czasie teraźniejszym. Nie przepadam za tak zestawionym tekstem.

Bardzo wyraziści bohaterowie, których osobowości są różne, to z pewnością duży plus tej powieści. Ich zachowania, ich empatyczność na nawet ich niesamowita odwaga w dążeniu do celu jest czymś, co z pewnością przyciąga czytelnika.

Fabuła niby toczy się spokojnie, wręcz leniwie, a jednak trudno jest się od niej oderwać.

Sama powieść, jest głęboko poruszającą historią młodej, wrażliwej na naturę dziewczyny z ciekawą historią miłosną w tle. Miłość, która pojawia się w życiu tej nieufnej, samotnej młodej kobiety jest jednocześnie wyzwaniem i porażką. Trudno jej pogodzić się z faktem, że darzy uczuciem kogoś, kto tak naprawdę należy do kogoś innego. Nauczona ustępstw, i życia w samotności nie walczy o miłość, wydaje jej się, że nie ma prawa o nią walczyć i to pogłębia jeszcze jej samotność, którą tak właściwie dopiero teraz zaczyna odczuwać.

Jest to również piękna opowieść o przyjaźni, która potrafi podbudować człowieka w najbardziej krytycznej emocjonalnie chwili.

Z pewnością jest to lektura, która zmusiła mnie do pewnych przemyśleń. Moim zdaniem obudziła nie tylko moją wrażliwość na przyrodę, ale i na drugiego człowieka. Nie potrafiłam zrozumieć, co kierowało główną bohaterką, która w swoim leśnym domku czuła się szczęśliwa, do pchania się w wielki świat celebrytów. Czy to miłość do pewnego mężczyzny? Czy chęć udowodnienia sobie i innym, że wcale nie jest taką zahukaną samotnicą? Chwilami chlipałam nad losem dziewczyny, a czasami miałam ochotę jej porządnie przyłożyć. Ale takie bohaterki (bohaterów) właśnie lubię.

Nie ukrywam, że momentami byłam tak wzruszona, że nie obeszło się bez chusteczki, ale były też fragmenty nad którymi uśmiechałam się.

Polecam tę książkę zarówno miłośnikom romansów jak i tym, którzy zaczytują się w historiach psychologicznych. W tej lekturze czytelnik znajdzie trochę wszystkiego; odrobinę sensacji, wątek kryminalny, wątek miłosny i obyczajowy, czyli… dla każdego coś miłego. Moim zdaniem, jest to bardzo odpowiednia fabuła na film, może ktoś już pomyślał o tym, aby sfilmować książkę.

Lirogon mieszkający w Australii, to bardzo ciekawy ptak. Niby swoim wyglądem nie zachwyca, ale swoimi umiejętnościami naśladowczymi z całą pewnością tak.

Dziękuję Wydawnictwu Akurat za możliwość przeczytania tej książki i myślę, że wkrótce sięgnę po kolejne książki tej autorki, bo już dwukrotnie się przekonałam, że jej powieści są niesamowite.

logo Akurat

sobota, 22 kwietnia 2017

Joyce Maynard urodziła się w 1953 roku. Mieszka w Kalifornii. Jest pisarką, dziennikarką oraz komentatorką radiową. W latach siedemdziesiątych zaczęła karierę w dziennikarstwie a w latach osiemdziesiątych zaczęła pisać powieści. W swoim dorobku pisarskim ma takie książki jak: „Baby Love”, „To Die For” . Największą sławę przyniosły jej jednak wspomnienia „At Home in the World”, w których opisała swój romans z JD Salingerem. Nakładem wydawnictwa Muza zostały w Polsce wydane dwie powieści tej autorki: "Ostatni dzień lata" i "Gdyby nie ona".

Joyce Maynard  W sieci złudzeń_Joyce Maynard

Wydawnictwo MUZA rok 2017

stron 430

(wydanie kieszonkowe)

W sieci złudzeń to współczesna powieść psychologiczna, właściwie dramat psychologiczny.

Helen pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny, w której dla jej matki nigdy nie była ukochaną córką. Po odejściu męża do innej kobiety, Helen przeżywa trudny okres w swoim życiu i zaczyna nadużywać alkoholu. Pija wieczorami, kiedy jej mały synek zasypia.  Pewnego dnia jej syn potrzebuje pomocy lekarskiej, a ona… nie zastanawiając się wsiada z nim do samochodu. Pech chciał, że zatrzymana zostaje przez policję, następstwem czego odebrane jej zostają prawa do opieki nad dzieckiem i syn trafia do nowej rodziny ojca. Helen spragniona ciepła, miłości i czyjegoś bliskiego towarzystwa zaprzyjaźnia się z małżeństwem, które szybko zaczyna ją traktować jak kogoś bardzo bliskiego. Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że przyjaźń jakiej doświadcza od Avy (kobiety po wypadku, poruszającej się na wózku inwalidzkim) i Swifta jest pewnego rodzaju uzależnieniem. Ślepa i głucha jest na wszelkiego rodzaju przestrogi, kocha swoich nowych przyjaciół, ale… kiedy jej synek staje się świadkiem pewnego wypadku, ta cudowna „przyjaźń” nagle znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czy Helen uda się odzyskać syna? Kto tak naprawdę jest jej przyjacielem a kto udaje przyjaźń manipulując jej życiem? Jak daleko może posunąć się człowiek, aby utrzymać pozory życia?

Przyznam szczerze, że książka jest dość trudna. Angażując się w życie głównej bohaterki, od samego początku czułam, że w tym pięknym, idealnym związku coś zgrzyta. Być może są małżeństwa tak obrazkowe, ale… rzadko się takich ludzi spotyka. Zaślepiona i oczarowana zachowaniem spotkanych przypadkowo ludzi, główna bohaterka jest jakby marionetką, która cieszy się z tego, że ktoś dobrze bawi się pociąganiem za jej sznurki. Ile fałszu i obłudy można wyczytać z zachowania ludzi, którzy potrafią być do bólu mili i uprzejmi.

Często wielu ludzi zbyt późno przekonuje się o tym, że prawdziwa przyjaźń to nie jest tak zbytnio kolorowana i rozgłaszana wszem i wobec, ale ta, która cichutko sprawdza się w praktyce życia. Niektórzy potrafią kupić sobie przyjaźń, nie tylko drogimi prezentami, czy wystawnymi kolacjami w luksusowych restauracjach ale również samymi słowami – słowami, których ta druga strona oczekuje, a nawet wręcz pożąda bo jej pragnienia ciepła i emocjonalnej więzi z drugim człowiek jest zbyt silna.

Autorka bardzo zręcznie nakreśliła ten rodzaj uzależnienia emocjonalnego człowieka od innych, pokazując jak bardzo można „oślepnąć” spoglądając tylko w jednym kierunku.

Moim zdaniem trochę mało wyraziście przedstawiła osoby tego dramatu. Jak dla mnie osobowości bohaterów były trochę mdłe, mało wyraźne, takie że nie potrafiłam ich sobie wyobrazić ani wizualnie ani mentalnie. Przez większą część książki prawie nic się nie dzieje, główna bohaterka tylko zachwyca się swoimi nowymi przyjaciółmi, a oni… są jakby mało realni. Myślę, że gdyby te wszystkie osoby były szczegółowo wykreowane, książka by na tym zyskała. Przyznam jednak, że moją uwagę przyciągnęły dialogi, ciekawe… chociaż trochę monotematyczne.

Jednak sam pomysł na fabułę i poprowadzenie jej tak jak to zostało przekazane, jest całkiem dobry. Nakłania czytelnika do myślenia i analizy poszczególnych wątków i zachowań ludzkich. Taka przyjaźń jaką przedstawiła autorka z pewnością zdarzyła się niejednemu człowiekowi, i dopiero po jakimś czasie zdał sobie on sprawę z tego, że to nie była przyjaźń (czy miłość) tylko toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka. Jak szybko można wpaść w szpony tego uzależnienia, kiedy pragnienia i marzenia wypierają rozsądek. Bardzo podobał mi się jednak wątek walki głównej bohaterki z nałogiem, z uzależnieniem od alkoholu. Trudna walka, którą nie każdy wygrywa, tu została przedstawiona nadzwyczaj pozytywnie.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale czyta się ją dość szybko. Krótkie rozdziały zawsze jakoś tak wpływają na to, że szybciej przechodzę do kolejnych stron. Książka napisana w pierwszej osobie, to często coś w rodzaju pamiętnika, czy zwierzeń, a tych wielu z nas lubi słuchać.

„Smutna”, trochę nostalgiczna okładka, być może nie przyciąga wzroku, ale przynajmniej czytelnik może się domyśleć, że za nią nie znajdzie komedii romantycznej czy zabawnej historyjki. A czasami potrzebujemy takich książek jak ta. Życiowych i smutnych, ale nie pozbawionych nadziei.

Polecam tę lekturę do przeczytania nie tylko osobom preferującym powieści psychologiczne. W tej książce czytelnik, czytający ze zrozumieniem, odnajdzie wiele wątków wartych przemyślenia. Nie tylko dramat dziecka rozdartego między matką a ojcem, cierpliwą walkę o miłość czy bezpodstawną zazdrość o drugiego człowieka i bezgraniczne zaangażowanie się w życie innych osób. Jak cienka jest granica między przyjaźnią, miłością a emocjonalnym uzależnieniem?

Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze sięgnę po inną książkę tej autorki.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA za możliwość przeczytania tej książki. Być może nie jest ona lekka, łatwa i przyjemna, ale za to szybka w czytaniu i dosyć wciągająca, chociaż czasami irytacja spowodowana zachowaniem bohaterów kłóci się z ciekawością dalszego ciągu.

logo Muza

niedziela, 05 lutego 2017

Charles Belfoure urodził się w 1954 roku w Baltimore. Jest przede wszystkim architektem i historykiem, ale po sukcesie jego pierwszej książki może nazywać się już pisarzem. Jest synem Francuza i polskiej emigrantki Krystyny Vetaluani. W 1983 roku ukończył studia architektoniczne, następnie 10 lat później studia w zakresie rozwoju nieruchomości. Był wykładowcą w Pratt Institute w Goucher College w Baltimore. Publikował w „The New Tork Times” oraz „The Baltimore Sun”. Specjalizuje się w ochronie i konserwacji zabytków. Jest także historykiem, autorem kilku monografii historycznych, z których jedna otrzymała grant Graham Foundation w Chicago. Mieszka i pracuje w  Westminster w stanie Maryland. „Paryski architekt to jego powieść debiutancka wydana w 2013 roku, (w Polsce w roku 2016) z tego, co zdążyłam się rozeznać, jest to jedyna książka tego autora wydana w naszym kraju.

Charles Belfoure  Paryski architekt

Wydawnictwo Znak Sp. z o.o rok 2016

stron 378

Paryski architekt to dramat wojenny, którego fabuła umiejscowiona została w Paryżu.

Architekt Lucien Bernard jest mieszkańcem Paryża, dla korzyści majątkowych podejmuje się projektowania czasowych schronień dla Żydów w okupowanym przez nazistów Paryżu. Przyjmuje również zlecenia od Niemców na projektowanie fabryk broni. W trakcie pracy dla nazistów zaprzyjaźnia się z niemieckim architektem oraz z bardzo bogatym i wpływowym Francuzem. Obaj są jego zleceniodawcami, chociaż każdy reprezentuje inny rodzaj zleceń. Początkowe podejście Luciena do tego, aby zarobić wielkie pieniądze za swój talent architektoniczny,  z powodu pewnego tragicznego incydentu zamienia się w chęć „dokopania” Niemcom. Na zmianę podejścia do swojego nastawienia mają wpływ również dwa inne zajścia, między innymi spotkanie niesamowitej (nie tylko z urody) kobiety. Najlepsi hitlerowscy śledczy, których coraz bardziej zaczyna niepokoić fakt, że ktoś w okupowanym Paryżu konstruuje doskonałe skrytki dla Żydów, często tuż pod ich nosem, a oni nie są w stanie go wytropić, powoli tracą cierpliwość. Czy komuś uda się zidentyfikować osobę architekta-artysty? Jaki wpływ na życiowe decyzje będzie miało uczucie, które zawładnie sercem Luciena i co z tym wszystkim będzie miał wspólnego mały chłopiec żydowskiego pochodzenia? Przeczytajcie koniecznie to poznacie odpowiedzi.

Ta książka wpadła w moje ręce zupełnie przypadkowo, nawet nie jestem pewna kiedy znalazła się w moim posiadaniu, cichutko czekając na swoją kolej. Cieszę się, że wypatrzyłam ją w moich zbiorach. Być może w jakimś sklepie przyciągnęła mnie okładka i opis w tylnej części książki, chociaż zawsze bronię się przed stwierdzeniem, że kupuję książki sugerując się okładką. Ta jednak przyciąga, intryguje, zaciekawia. Jak dla mnie jest po prostu nieszablonowo śliczna.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna chociażby z powodu czasu w jakim dzieje się fabuła. Wiadomo, że wojna to nie był najpiękniejszy okres w życiu ludzi i to nie tylko Polaków. Ponieważ ja uwielbiam tematykę wojenną, chętnie zabrałam się za tę powieść, drugim argumentem było słowo „Paryż”, który jak większość moich znajomych wie, działa na mnie jak magnes.

Ale wracając do książki, muszę przyznać, że autor bardzo pięknie ukazał w niej postać człowieka, który… z obojętnego na los innych, obcych mu ludzi przeistacza się w zapalonego obrońcę Żydów i wroga nazistów. To piękna i gustowna relacja niespodziewanego i niechcianego przeistoczenia zwykłego człowieka w osobę heroiczną w czasie drugiej wojny światowej. Towarzyszące fabule obrazy okrucieństwa zostały przedstawione bardzo obrazowo i dosadnie, i między innymi właśnie dlatego tej lektury nie mogę zaliczyć do lekkich i łatwych. Ogrom emocji towarzyszący głównemu bohaterowi przenosi się na czytelnika i mimo tego, że Lucien od początku powieści nie wzbudza sympatii, to z każdym kolejnym rozdziałem można poczuć do niego więcej ciepła. A końcówka książki, to już dosłownie „powala na kolana”.

Ta powieść to piękna opowieść o odwadze. To ciekawie ukazany obraz przyjaźni zawiązanej przez dwóch potencjalnie wrogo nastawionych do siebie i walczących po dwóch stronach osób. Przedstawione życie w okupowanym mieście, które dla jednych było udręką przeplataną strachem i bólem, a dla innych (między innymi kolaborantów) okazją do wzbogacenia się, zabrylowania w otoczeniu bogactwa i przepychu zbudowanego na śmierci lub nieszczęściu innych. Osoby wrażliwe, empatyczne z pewnością nie obędą się bez chusteczek, bo ta piękna poniekąd opowieść jest zarazem bardzo wzruszającym aktem człowieczeństwa. Ciekawe dialogi, piękne i obrazowe opisy miejsc oraz świetnie przedstawione osobowości ludzi to tylko kilka plusów tej powieści.

Polecam tę książkę każdemu, ponieważ myślę, że nie tylko miłośnicy literatury wojennej znajdą satysfakcję z przeczytania jej, kilka nie tyle ciekawych, co ważnych wątków towarzyszących fabule z pewnością przyciągnie niejednego czytelnika.

 Okupacja niemiecka w Paryżu

Życie w okupowanym Paryżu, dobrze że Hitler nie kazał zrównać tego miasta z ziemią tak jak Warszawy.

Zdjęcia znalazłam na stronie historia.wp.pl

wtorek, 17 stycznia 2017

Jojo Moyes urodziła się w 1969 roku w Londynie. Jest brytyjską pisarką i dziennikarką. Jako jedna z nilecznych autrek otrzymała dwukrotnie nagrodę Romantyc Novel of the Year Award. Ukończyła studia na Royal Holloway and Bedford New College na Uniwersytecie Londyńskim. Obecnie pisze książki i artykuły dla „The Daily Telegraph”. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2002 powieścią „Sheltering Rain”.

Jojo Moyes  Zanim się pojawiłeś_Jojo Moyes

Wydawnictwo Świat Książki rok 2016

stron 382

Zanim się pojawiłeś to współczesny dramat psychologiczny z pięknym romansem w tle.

Lou Clark jest młodą kobietą, zakochaną w swoim chłopaku Patricku, która po utracie pracy w ulubionej kawiarni zmuszona jest do podjęcia pracy zupełnie dla niej abstrakcyjnej, ale za dość duże pieniądze. Na pół roku zostaje zatrudniona jako opiekunka do młodego mężczyzny z porażeniem czterokończynowym. Początkowo kontakt z Willem jest dość trudny, ponieważ podopieczny jest arogancki i złośliwy wobec Lou, ale z czasem ich relacje powolutku zaczynają się układać. Dziewczyna dzięki znajomości z młodym, bogatym i kiedyś bardzo towarzyskim mężczyzną zaczyna widzieć swoje życie zupełnie inaczej. Dlaczego Lou została zatrudniona tylko na pół roku? Czy ta praca pozwoli jej uwierzyć w swoje możliwości i spełnienie marzeń? Czy przebywanie ze sobą każdego dnia będzie miało pozytywne czy negatywne skutki tej znajomości?

Myślę, że odebrałam tę książkę trochę inaczej niż przeciętny czytelnik, ponieważ pracuję z ludźmi niepełnosprawnymi i czasami chociaż bardzo bym tego NIE chciała, rozumiem ich żal do losu i chęć skończenia tego cierpienia, upokarzania i samotności w chorobie.Pozwolę sobie zacytować fragment, który znalazłam w książce:

(...) Najgorsze w pracy opiekuna wcale nie jest to, o czym można by pomyśleć. Wcale nie dźwiganie i mycie, leki, waciki i słaby, ale zawsze jakoś wyczuwalny zapach środków dezynfekcyjnych. Nawet nie to, że większość ludzi sądzi pewnie, że zajmujesz się czymś takim, bo do niczego lepszego się nie nadajesz. Najgorszy jest fakt, że kiedy spędza się cały dzień naprawdę blisko z kimś, nie da się uciec od jego nastrojów. Ani swoich własnych. (...)

Ta książka to ogromny zbiór ludzkich emocji, począwszy od radości z małych rzeczy, szczęścia w otoczeniu najbliższych, po smutek z powodu tego co się utraciło i samotności nawet w tłumie. Autorka bardzo obrazowo pokazuje czym różni się zwyczajna ludzka litość od szczerej chęci podarowania komuś kilku chwil szczęścia. To trudne... i nie każdy potrafi odpowiednio zachować się w obecności bólu, cierpienia, strachu przed tym, co może jeszcze nadejść.

To opowieść o cierpieniu z powodu straty tego co w życiu najważniejsze, bo czymże jest zdrowie jeżeli nie naszym największym skarbem. Posiadanie dużych pieniędzy to jak najbardziej wielkie szczęście, jeszcze większe jeżeli się ten majątek wypracowało samemu, ale jeżeli ktoś nieodwracalnie jest okaleczony fizycznie, to nawet te pieniądze nie pomogą cieszyć się życiem.

Książka sama w sobie jest dość dramatyczna, chociaż w tekście możemy odnaleźć całkiem sporo humorystycznych powiedzonek, humorystycznie przedstawionych scenek i pozytywnie ukazanych sytuacji. Do końca czułam tę falę nadziei, że jednak wszystko skończy się dobrze i chociaż główny bohater nie wyzdrowieje to będą żyli długo i szczęśliwie. Czy tak się stanie? O tym przekona się tylko ten, kto doczyta do ostatniej strony.

Wzruszająca historia z nietypowym, rzadko spotykanym romansem. Ale przecież… kochać każdy może…

Bardzo podobała mi się postać Lou, dziewczyny pogodnej, upartej i charyzmatycznej, która do końca wierzyła w to, że wszystko się uda i mimo porażek nie poddawała się. Muszę przyznać, że osobowości wszystkich osób występujących w powieści są bardzo wyraziste, nie ma w nich nudy i "nijakości", a każda z tych osób jest wyraźnie różniąca się od pozostałych. I mimo posiadania przez niektórych negatywnych cech, nie było osoby, którą postrzegałabym źle.

Ciekawie skonstruowane dialogi to również część plusów tej powieści, bo jednym wielkim plusem jest fabuła, być może trochę zbliżona do książki „Odmieniłeś moje życie”, na podstawie której został nakręcony film „Nietykalni” ale równie mocno wciągająca i wiarygodna. Ciekawa jestem czy autorka wymyśliła tę historię czy odnalazła pierwowzór jej w realnym świecie. Jestem jednak pewna jednego, czytałam tę powieść z zapartym tchem, na przemian płacząc i śmiejąc się.

Mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć film nakręcony na podstawie tej powieści; bardzo żałuję, że kiedy był w naszym kinie nie zdecydowałam się na niego pójść. Teraz jestem zdecydowana go zobaczyć. Nie dlatego by porównać z książką, ale dlatego aby jeszcze raz przeżyć tę historię.

Polecam tę lekturę szczególnie osobom, które lubią romanse i ciekawe historie życiowe. Gwarantuję, że przy tej książce nuda nie zawita.

Jeden z zwiastunów filmu, trzeba przyznać, że potrafi zainteresować fabułą.

sobota, 07 stycznia 2017

Eleanor Hodgeman Porter urodziła się w 1868 roku w  Littleton (New Hampshire). Zmarła w roku 1920. Była jedną z najbardziej popularnych pisarek amerykańskich tworzących głównie dla dzieci. Pisała również romanse, chociaż przygotowywała się do zawodu muzyka i studiowała w konserwatorium.

Eleanor H.Porter   Pollyanna

Wydawnictwo [ze słownikiem] rok 2016

stron 361

Jedną z najsłynniejszych powieści tej autorki jest Pollyanna wydana w roku 1913. Przygody głównej bohaterki pisarka kontynuowała w powieści pt. Pollyanna dorasta (Pollyanna Grows Up) wydanej dwa lata później. Wśród jej książek jest  między innymi również „Panna Billy” oraz „Przejść przez strumień”.

Pollyanna jest bardzo rezolutną jedenastoletnią dziewczynką, która po śmierci ojca trafia na wychowanie do chłodnej i dość despotycznej ciotki, panny Polly. Mimo tragedii jaka ją spotkała, dziewczynka zachowuje pogodę ducha ucząc dorosłych „gry w radość” polegającej na dostrzeganiu we wszystkim pozytywnych aspektów. Swoim optymizmem zaraża nawet najsmutniejszych ludzie w miasteczku.

Jest to cudowna opowieść o tym, jak wielką siłę kryje w sobie prostota i postrzeganie świata w kolorowych barwach radości i nadziei. Biorąc pod uwagę fabułę, myślę że książka ta powinna znaleźć się na liście lektur szkolnych, aby uświadamiać młodym ludziom jak wiele można zyskać będąc pozytywnie nastawionym do świata.

Na Nowy Rok postawiłam sobie nowe wyzwania, a jednym z nich jest doskonalenie języka angielskiego. Jak mówią mądre słowa: „na naukę nigdy nie jest za późno” zdecydowałam jakiś czas temu poważnie zabrać się za naukę języka angielskiego. Teraz, kiedy mam czas na podróże, chciałabym jak najwięcej zobaczyć świata a wiadomo, że bez znajomości języka ani rusz. Daleko mi do perfekcji ale małymi kroczkami może kiedyś…

Gramatyka to jedno, zrozumienie zwrotów to drugie, a radość z tego, że rozumiem to trzecie. Zaryzykowałam i postanowiłam zacząć czytać książki również w języku angielskim. Przyznam szczerze, że przeczytanie tej książki nie przyszło mi tak łatwo jak czytanie literatury w języku polskim, ależ jaka radość następowała w momentach kiedy ROZUMIAŁAM to co czytam.

Polyanna to moje pierwsze spotkanie z powieścią napisaną w języku angielskim. Ponieważ znam z dawnych lat fabułę książki podjęłam wyzwanie właśnie od tej powieści, kiedy byłam mała uwielbiałam ją. I chociaż prosta wręcz podręcznikowa okładka nie przyciąga zbytnio wzroku, wnętrze książki jest bardzo interesujące.

Zaraz na początku powieści znajduje się bardzo pomocny słownik VOCABULARY OF MOST COMMON WORDS, z którego oczywiście chętnie korzystałam. Jest on o tyle ciekawy, że znajdują się w nim najczęściej używane słowa umieszczone w treści. Pomocny w trakcie czytania, ponieważ nie musiałam co rusz sięgać do tradycyjnego słownika angielsko-polskiego. Na końcu książki również umieszczono słownik VOCABULARY OF ALL WORDS IN THIS BOOK czyli wszystkich słów w tej książce. Ale to nie wszystko. Treść powieści umiejscowiona jest na stronach tak, aby marginesy były szerokie i zmieściły kolejne tłumaczenia wyrazów, czy zwrotów znajdujących się dokładnie na danej stronie. Zatem, jeżeli miałam problem ze zrozumieniem nie musiałam wertować kartek słownika, bo wiele wyjaśnień znajdowałam tuż obok tekstu. Dla mnie – początkującej uczennicy języka obcego – SUPER!

Co do samej treści muszę przyznać, że powieść napisana jest dość prostym językiem, ale bogatym w słownictwo. I co ciekawe, wiadomo, że w języku angielskim chyba najtrudniejsze dla początkującego ucznia są czasy, a właśnie na marginesie stron, dany czasownik (czy przymiotnik) został przetłumaczony dokładnie tak jak powinnam go zrozumieć.

Dumna jestem z siebie, że zdecydowałam się na takie wyzwanie, a jeszcze bardziej dumna jestem z tego, że temu wyzwaniu podołałam.

Cieszę się, że powstało Wydawnictwo [ze słownikiem], ponieważ dzięki ich książkom będę mogła sprawdzać swoją wiedzę. Bardzo dziękuję tym, którzy wpadli na pomysł wydawania TAKICH książek i polecam książki tego wydawnictwa zwłaszcza osobom uczącym się języka angielskiego, ale również tym, którzy znają ten język już bardzo dobrze. Zapewniam, że będzie to dla nich również ciekawe wyzwanie. Zainteresowanych odsyłam na stronę wydawnictwa, gwarantuję, że każdy chętny znajdzie tam coś dla siebie; ja zaczęłam od literatury łatwej, dziecięcej ale mam nadzieję, że kiedyś sięgnę także po tę poważną (czyli dla dorosłych), chociaż uważam, że Pollyannę też mógłby niejeden dorosły przeczytać.

logo wydawnictwa [ze słownikiem]



Lubię czytać
Artykuły




Spis moli