Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.

LITERATURA POLSKA

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Agnieszka Pruska to jedna z naszych polskich kryminalistek, po której książki sięgam bardzo chętnie. I chyba przeczytałam już wszystkie jej książki, które ukazały się na rynku księgarskim. Wspomniałam już o tej pisarce kilkakrotnie, zarówno podczas opisywania spotkania autorskiego jak i przy okazji dzielenia się z moimi czytelnikami opiniami po przeczytanych książkach. Jeżeli ktoś chciałby bliżej poznać tę autorkę to zapraszam do wcześniejszych wpisów lub na stronę autorki.

Agnieszka Pruska  Zwłoki powinny być martwe_Agnieszka Pruska

Wydawnictwo Oficynka rok 2017

stron 427

Zwłoki powinny być martwe, to komedia kryminalna, której fabuła umiejscowiona została współcześnie w okolicach Olsztynka.

Alka i Julka to dwie nauczycielki pracujące w gimnazjum. Na wakacje, młode kobiety postanawiają wyjechać do urokliwego miejsca jakim jest leśniczówka. Kuzyn Ali jest leśniczym, a jego żona prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Urlop dla obu nauczycielek miał być sielskim czasem leśnych spacerów, letnich kąpieli w malownicze położonych jeziorkach i oazą spokoju. I wszystko pewnie by się spełniło, gdyby pewnego dnia kobiety nie znalazły wśród malin zwłok mężczyzny, które... zniknęły zanim obie panie powróciły na miejsce dziwnego znaleziska z policją.I wszystko pewnie by się spełniło gdyby nie pływające w jeziorze zwłoki, które całkowicie zniechęciły nauczycielki do letnich kąpieli ale za to zainspirowały do przeprowadzenia śledztwa. Czy zwłoki mężczyzny z malin rzeczywiście były martwe? Czy zwłoki kobiety pływające w jeziorze miały coś wspólnego ze zwłokami z malin? I kto tak właściwie prowadził śledztwo… policja, czy podekscytowane przygodami nauczycielki?

Po raz kolejny autorka spowodowała, że nie mogłam oderwać się od książki. Dodatkowym bonusem tym razem była spora dawka dobrego humoru, który wprost zalewa fabułę książki. Dwie poważne kobiety, z zawodu nauczycielki, więc powinny być zaliczane do osób poważnych, dosłownie „zabijają” czytelnika słowami i czynami. Zabijają w sensie humorystycznym. Nie można „nie polubić” głównych bohaterek, i chociaż ich osobowości różnią się od siebie, to obie panie mają ze sobą wiele wspólnego.

Duża ilość malowniczo opisanych miejsc zarówno wiejskich jak i miejskich jest z pewnością kolejnym plusem tej książki, a zabawne dialogi dopełniają reszty.

Niesamowite zwroty akcji, nie pozwalają na oderwanie się od fabuły, która nie tyle intryguje, zaskakuje i trzyma w napięciu, co po prostu bawi. Poważne dylematy śledztwa ukazane zostały od strony amatorskich detektywów, ale ich dedukcja bardzo wiele miała oryginalności i słuszności.

Mam wrażenie, że wielu czytelników przypisze tej powieści „łatkę”, porównując ją do kryminałów Joanny Chmielewskiej, ale myślę, że to dobrze. Czy kryminał musi być brutalny, wulgarny mrożący krew w żyłach? Już inny autor komedii kryminalnych - Alek Rogoziński udowodnił, że przy kryminale można się równie dobrze bawić, co bać.

W tej powieści urzekło mnie wiele wątków. Na przykład opisy historyczne, czy opisy przyrodnicze (wszak jedna z pań to nauczycielka biologii), wątek wychowawczy (mamy w powieści dwoje ciekawskich dzieci) i delikatny wątek miłosny. Ach… prawie zapomniałam o chwilach grozy, jakie wprowadziła autorka zaprowadzając swoje bohaterki do opuszczonej po PGR-owskiej wsi.

Moim zdaniem, jest to książka idealna na długi weekend lub na urlop. Zrelaksuje z pewnością nie tylko miłośnika komedii czy kryminału. W tej z pozoru sielankowej atmosferze wakacji, cały czas coś się dzieje, więc… trudno o nudę.

No… ale, żeby nie było zbyt słodko, muszę wstawić odrobinę dziegciu w tę miodną opinię. Bardzo nie lubię, kiedy książki są napisane w jednej ciągłości. Nie mogę sobie wówczas pozwolić na stwierdzenie „jeszcze jeden rozdział, i idę spać”. Niestety ta powieść została tak napisana. Jednym ciągiem. Żeby chociaż małe odstępy…, dwóch, trzech „enterów”. Innym może taki układ tekstu nie przeszkadza, mnie osobiście sprawiał mały dyskomfort w czytaniu.

Ale, nie ma co narzekać, kiedy fabuła ciekawa. Książka, moim zdaniem przyciąga już samą okładką, która wprowadza czytelnika w kulisy.

Mało przewidywalne jak dla mnie zakończenie. Nie było wielkiego BUM! Nie jestem dobrym detektywem, ale tylko trochę źle rozwiązałam zagadkę. Panie detektywki-amatorki odrobinę mnie zmyliły. Zdradzę jednak, że podobno autorka planuje kontynuację przygód pań nauczycielek, chociaż ja przyznam szczerze, że bardziej czekam na kontynuację serii z komisarzem Uszkierem, którego poznałam we wcześniejszych kryminałach tej autorki.

Mam nadzieję, że zachęciłam do przeczytania tej książki. Jeśli chodzi o mnie, to proszę o więcej takich kryminałów. Lektura lekka, łatwa i przyjemna, w której umieszczono oprócz kryminalnego, wiele innych, ciekawych wątków. To książka, która pozwala zatracić się w czytaniu bez ryzyka zawału serca. I co najważniejsze, moim zdaniem mogą po nią sięgnąć czytelnicy nawet w młodym wieku (no młodzież, nastolatkowie - nie dzieci), ponieważ nie ma w niej wulgaryzmów, brutalności i nie leje się krew strumieniami.

Dziękuję za możliwość przeczytania tej lektury Wydawnictwu Oficynka, które było jednym ze sponsorów na naszym piątym spotkaniu w Sopocie A może nad morze? Z książką.

logo Oficynka

 

 LAS jest piękny o każdej porze roku, pod warunkiem, że nie znajdziemy w nim zwłok :)

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Stefan Chwin gościł już na moim blogu wiele razy. Lubię styl jakim pisze, chociaż nie wszystkie jego książki przypadły mi do gustu. Osobom, które zaglądają na mojego bloga nie muszę przedstawiać tego pisarza, ponieważ wspominałam o nim już kilkakrotnie, dzieląc się wrażeniami, po przeczytanych książkach. Jednak dla tych, którzy trafili do mnie po raz pierwszy przypomnę, że urodził się w 1946 roku w Gdańsku i jest jednym z najbardziej znanych gdańskich powieściopisarzy. Jest również krytykiem literackim, eseistą, historykiem literatury, a także grafikiem. Absolwent Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Gdyni-Orłowie oraz Uniwersytetu Gdańskiego. Jako naukowiec zajmuje się romantyzmem i romantycznymi inspiracjami w literaturze nowoczesnej. Wykłada na Uniwersytecie Gdańskim na wydziale Filologii Polskiej. Pisze również beletrystykę pod pseudonimem Max Lars i pod tym nazwiskiem zadebiutował dwoma powieściami fantastyczno-przygodowymi dla młodzieży: Ludzie-skorpiony i Człowiek-Litera. Również w tym czasie ukazał się jego autobiograficzny esej Krótka historia pewnego żartu, w którym autor dokonał osobistego rozrachunku z historią Gdańska z lat pięćdziesiątych XX wieku.

Stefan Chwin   Srebrzysko_Stefan Chwin

Wydawnictwo TYTUŁ rok 2017

stron 359

Srebrzysko to proza współczesna, powieść, w której przeplatają się wątki kryminalny z psychologicznymi.

Piotr jest znanym i dość majętnym prawnikiem. Wielu uważa, że swój majątek zdobył dzięki temu, że był adwokatem mafii. Ale w przypadku Piotra sprawdza się powiedzenie, że „pieniądze szczęścia nie dają”. Samotny młody mężczyzna, którego spotkały przed laty dwie rodzinne tragedie nie potrafi sobie znaleźć miejsca w życiu. Pewnego razu postanawia „pomóc” kobietom ze wschodu, przyjeżdżającym do Polski w celach zarobkowych. Oczywiście coś za coś. Nie do końca świadomy tego, co robi, którejś nocy zostaje wykorzystany przez pewnych ludzi. Najpierw jest szantaż, potem niszczenie go poprzez media i chociaż odmawia on pomocy policji próbując dorwać szantażystów na własną rękę, to w końcu i tak jego świat zawala się z zupełnie innej przyczyny. Kim tak właściwie jest słynny adwokat Piotr? Co spowodowało, że zaczął zachowywać trochę irracjonalnie?

Autor na okładce książki napisał: „Jest to najbardziej ryzykowna książka, jaką napisałem w życiu. Chociaż raz taką książkę trzeba napisać. Dlaczego? Dla spokoju serca.”

Moim zdaniem jest to książka dość mocna nie tylko emocjonalnie, ale pod każdym względem. Autor nie szafując nazwiskami, odważnie pisze o zachowaniu wielu ludzi, których (niestety) czytelnik rozpoznaje w książce, znając ich ze scen nie tylko politycznych. Odważnie krytykuje to, co dzieje się w kraju, wchodząc w myśli zwykłych, szarych ludzi i odkrywając ich niewolnicze postrzeganie życia.

Specyficzny styl, jakim pisze autor dodatkowo podkreśla dramatyzm wielu sytuacji. Buduje napięcie, którego nie sposób ominąć. Do tego wprowadza bohatera lub kilku, których osobowości są jednocześnie trudne, bulwersujące i zaskakujące.

Jest to opowieść o zagubionym człowieku. Człowieku, który pragnie zemsty za to, co mu odebrano. Zagubionym mężczyźnie, który próbuje zniszczyć siebie i innych, zwłaszcza tych, którzy jego, lub jego bliskich, potraktowali zbyt obcesowo.

Myślę, że głównym zamiarem autora było opisanie polskiego społeczeństwa we współczesnej Polsce. Przedstawienie świata polityki i mediów, oczami inteligentnego człowieka. Takiego, którego nie jest łatwo zmanipulować. W bezlitosny a zarazem ironiczny sposób autor szydzi z władzy współczesnych, krwiożerczych mediów, żerujących na szarym człowieku, na nieszczęściu ludzi, na brudnych sensacjach i epatujących dramatem i przemocą sytuacjach. I chociaż autor zmienił nazwę dominującej gazety, to nietrudno jest się domyślić, o jaki dziennik chodzi. To samo tyczy się telewizji, która dla wielu ludzi jest ogłupiająca, emitując bzdurne seriale czy byle jakie widowiska typu reality show.

Na okładce pisze, że jest to powieść dla dorosłych. Jednak jeżeli ktoś będzie w niej szukał ostrych momentów erotycznych to może poczuć się zawiedziony. To jest powieść „dla dorosłych” chyba tylko z tego powodu, że odważnie ukazuje to, czego często staramy się nie zauważać, albo nie zagłębiamy się w to, co i tak nas irytuje i bulwersuje.

Takich ludzi jak główny bohater książki jest w naszym społeczeństwie z pewnością wielu. Irytują nas, wściekamy się na nich, zazdrościmy im, a kiedy powinie im się noga, plujemy na nich. Takie jest nasze społeczeństwo, często warte jedynie pogardy.

Nie ukrywam, że zaintrygowała mnie okładka. Dziwna i tajemnicza. Byłam na spotkaniu autorskim promującym tę powieść i miałam okazję posłuchać dlaczego taki obraz. Dla mieszkańców Trójmiasta, Srebrzysko kojarzy się albo z cmentarzem, albo ze szpitalem dla chorych psychicznie. W powieści autor wspomniał i o jednym i o drugim, ale dlaczego taki tytuł zdecydował się nadać swojej książce?

Przyznam szczerze, że jest to mocna książka. Odważna i wyjątkowa. I chociaż nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, polecam ją przeczytaniu każdemu „dorosłemu” czytelnikowi. Polecam ją zwłaszcza czytelnikom dobrej polskiej literatury i sympatykom profesora Chwina.

wtorek, 25 lipca 2017

Kasia Bulicz-Kasprzak urodziła się w 1976 roku w Lubaniu. Obecnie mieszka w Sulejówku. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2012 książką „Nie licząc kota” dzięki której otrzymała nagrodę w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Studiowała Adaptację Literatury w Warszawskiej Szkole Filmowej, oraz Polonistykę i Biologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Oprócz miłości do książek autorka ma jeszcze jedną wielką miłość – bieganie, która przyniosła jej nie tylko sporo medali, ale jeszcze więcej satysfakcji.

Kasia Bulicz-Kasprzak  Pójdę do jedynej_Kasia Bulicz Kasprzak

Wydawnictwo Prószyński i S-ka rok 2017

stron 373

Pójdę do jedynej to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w latach 70-tych.

Paweł i Karol to dwóch młodych chłopców, którzy podjęli wyzwanie, postanawiając zostać zawodowym żołnierze.  Jeden z nich wstąpił do wojska z własnej woli, drugi częściowo został do tego zmuszony. Chłopcy pochodzą z różnych środowisk. Paweł to wiejski chłopak, w domu którego bieda często lubiła gościć, uznając wielodzietną wiejską rodzinę za swoją, a Karol to niepokorny syn milicjanta. Chłopcy poznają się w koszarach i zaprzyjaźniają ze sobą. Po jakimś czasie ich drogi rozchodzą się, po to by wkrótce znów się spotkać. Obaj szukają swojego miejsca w życiu i chociaż wyrośli w różnych środowiskach ich przyjaźń potrafi przetrwać najtrudniejsze chwile. Czy kariera wojskowa jest pisana każdemu z nich? Czy służba wojskowa nie zakłóci im życia prywatnego? Jak poradzą sobie w trudnych dla siebie latach i w środowisku żołnierskim?

To moja druga powieść tej autorki, którą przeczytałam. Wprawdzie nie powaliła mnie na kolana, ale nie twierdzę, że nie sięgnę jeszcze po którąś z książek tej pisarki. Myślę, że jest to książka z tych, której fabuły długo nie zostawia się w pamięci, chociaż… zależy jak kto podchodzi do takiego tematu. Z pewnością nie można zarzucić autorce tego, że nie wysiliła się pisząc tę książkę. Świetne wprowadzenie czytelnika w świat środowiska wojskowego, lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, to z pewnością wielki kawał dobrej roboty. Ukazanie natomiast życia zwykłych ludzi, którzy musieli borykać się z wieloma przeciwnościami losu, walki o normalny byt, to dla młodego pokolenia z pewnością wymysł, fantazja autorki. Niestety, ale wielu z nas, mam na myśli ludzi mojego pokolenia, pamięta jeszcze tamte czasy i z pewnością nie tyle z nostalgią co z pewnym sentymentem do nich wraca mimo tego, że musieliśmy często pokonać długą drogę do normalności jaką mamy teraz.

Autorka przedstawia dwóch młodych mężczyzn pochodzących z różnych środowisk, takich, które nie koniecznie znane są wielu osobom. Życie na wsi, którego priorytetem była praca bazująca na wspólnocie wszystkich, którzy byli w stanie pracować i życie bogatego, krnąbrnego młodego człowieka wychowanego w despotycznie brutalnej władzy ojca milicjanta to jakby dwa różne światy. A jednak te dwa światy potrafiły znaleźć wspólne mianowniki, jakim są przyjaźń i zrozumienie.

Ujęło mnie w książce to, jak autorka przedstawiła osobowości tych dwóch różnych od siebie młodych mężczyzn, ale nie tylko ich. Każda z osób występujących w powieści, zarówno bohaterowie pierwszoplanowi jak i drugoplanowi są świetnie dosłownie zaprezentowani zarówno pod względem wizualnym jak i mentalnym. Bardzo szczegółowo, chociaż często różni charakterologicznie, ale czytelnik potrafi ich sobie dokładnie wyobrazić, i nie ma problemu ze zrozumieniem ich czynów, myśli czy zachowań.

Życie w wojsku, charakteryzujące się nielimitowanymi godzinami pracy, czy nagłymi wezwaniami do jednostki, bywa przeszkodą dla wielu związków. Autorka w swojej powieści pokazała jednak, że mimo skomplikowanych sytuacji, marzeń często trudnych do spełnienia, czy samotności, można pokonać wszelkie przeciwności i znaleźć szczęście tam, gdzie się go szuka.

Życie wojskowych, zarówno to regulaminowe jak i poza jednostką, ukazane zostało dość brutalnie. Nie mam tu na myśli lejącej się krwi, ale lejącego się alkoholu. Wszędzie. W koszarach, w kasynie, w domach. I między tę służbę wojskową wkrada się czasami uczucie do drugiego człowieka. Czasami jest to miłość z czasów młodości, czasami fascynacja drugą osobą, a czasami przypadek, który związuje dwoje młodych ludzi. Myślę, że nie łatwo było autorce połączyć te dwa tematy. Twarde zasady wojska z ciepłą zasadą miłości, ale chyba jej się udało.

Fabuła książki toczy się od roku 1970 do 13 grudnia 1981 roku, czyli w latach, które dla jednych są miłym wspomnieniem młodości, a dla innych wspomnieniem walki o prawa do wolności demokracji. I muszę przyznać, że wyjątkowo dobrze autorka te lata ukazała. Myślę, że kontynuacja losów Pawła i Karola byłaby dobrym pomysłem, bo musiałyby się w niej znaleźć zmiany nie tylko na płaszczyźnie wojskowej, ale również i politycznej. No, ale to tylko takie moje luźne przemyślenia.

Co mnie poruszyło w tej powieści to pięknie przedstawione podejście obu chłopców do życia i odpowiedzialności za rodzinę czy za drugiego człowieka.

Książka napisana została naprzemiennie, raz czytamy o losach jednego z chłopców raz drugiego, a między te wpisy zostały jeszcze wplecione losy dziewczyny, której życie w pewnym momencie (na krótko) splata się z jednym z głównych bohaterów.

Autorka ma lekkie pióro. Książkę czyta się ze spokojem, ot taka sobie lektura na lato czy zimę. Fabuła nie wywołała we mnie większych emocji, nie było łez czy głośnego śmiechu, ale z pewnością gdzieś tam pozostanie ona w zakamarkach mojej pamięci, chociaż tak jak napisałam wcześniej nie zaliczam jej do lektur spędzających sen z powiek.

Polecam tę książkę zarówno kobietom jak i mężczyznom. Myślę, że większą satysfakcję podczas czytania będą miały osoby urodzone przed latami siedemdziesiątymi. Więcej będą rozumiały z tej lektury. W tej powieści można znaleźć wiele, jest dość dobrze przedstawione środowisko żołnierskie, jest romans i miłość, jest dramat, i może nawet odrobinę kryminału. Czyli, dla każdego coś miłego.

Dziękuję za możliwość przeczytania tej lektury Wydawnictwu Prószyński i S-ka, które było jednym ze sponsorów na naszym piątym spotkaniu w Sopocie A może nad morze? Z książką.

logo Prószyński i S-ka

Zapraszam do wysłuchania, co na temat swojej najnowszej książki ma do powiedzenia autorka.

niedziela, 02 lipca 2017

Agnieszka Lingas-Łoniewska jest mieszkanką Wrocławia, urodziła się w roku 1972 w Wałbrzychu. Z wykształcenia jest polonistką. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2010, powieścią „Bez przebaczenia”. Jest autorką powieści obyczajowych, ale przede wszystkim kojarzona jest z literaturą dla kobiet. W roku 2012 została członkinią Stowarzyszenia Autorów Polskich, a od roku 2017 jest członkiem Kapituły Literackiego Debiutu Roku.

Agnieszka Lingas-Łoniewska  Piętno Midasa_Agnieszka Lingas Łoniewska

Wydawnictwo Novae Res rok 2016

stron 352

Piętno Midasa to współczesna powieść, w której wątek obyczajowy połączony jest z mocnym wątkiem sensacyjnym.

Jakub jest młodym, przystojnym mężczyzną, którego pasją jest fotografia. Podczas pewnego przyjęcia weselnego poznaje kobietę, do której w pewnym momencie zaczyna czuć coś więcej. Karolina jest inspektorem policji, osobą silną psychicznie ale trochę przemęczoną prowadzonym bez dużego powodzenia śledztwem, które utknęło w martwym punkcie. Midas jest bezwzględnym płatnym mordercą, który zarabia wielkie pieniądze usuwając na życzenie bogatych i wpływowych osób tych, którzy stają na ich drodze. Pani inspektor walczy ze śledztwem nie zdając sobie sprawy z tego, że ten którego ściga jest na wyciągnięcie ręki. Co łączy Jakuba i Midasa? Dlaczego jeden z nich stara się uciec od drugiego, zapomnieć o jego przeszłości? Czy związek pani inspektor z przystojnym Jakubem ma szansę na coś niepowtarzalnego?

Książkę kupiłam po spotkaniu autorskim w Gdańsku, na którym byłam przy okazji promocji tej lektury. Autorka tak mocno przekonywała do tej powieści, i tak ciekawie opowiadała o jej powstawaniu oraz o samym Wrocławiu, że postanowiłam sprawdzić czy książka faktycznie jest taka dobra. Na szczęście nie zawiodłam się. Wcześniej miałam okazję poznać „pióro” tej pisarki i po przeczytaniu jej dwóch książek miałam mieszane uczucia. Jedną z nich przeczytałam bez zbytniego zaangażowania, a drugą wprost pochłonęłam.

Powieść napisana została dwutorowo, losy Jakuba przeplatane są losami i zobowiązaniami Midasa. Każdy rozdział rozpoczęty jest krótkim cytatem ze znanej (lub nie) piosenki, a dodatkowo w opisaną historię wplecione są dość mroczne wspomnienia.

Muszę przyznać, że fabuła książki trochę mnie szokowała, ale z drugiej strony nie potrafiłam się od niej oderwać. Ciekawie skonstruowane dialogi w połączeniu z bardzo wyrazistymi osobowościami bohaterów to nie jedyne plusy tej powieści. I nawet gdybym chciała się do czegoś przyczepić to chyba nie miałam do czego, oprócz okładki. Przyznam szczerze, że zdjęcie na okładce nijak nie pasowało mi do wizerunku, jaki wykreowałam sobie w wyobraźni (i na podstawie opisów autorki).

Moim zdaniem jest to powieść, która zainteresuje zarówno płeć piękną jak i mężczyzn. Subtelny romans + przystojny mężczyzna (to dla pań) w połączeniu z mocną intrygą kryminalną (to dla panów), to taka trochę bomba czytelnicza. I chociaż autorka z premedytacją, jak się domyślam przedstawiła głównego bohatera w antagonistycznie nastawionych do siebie sytuacjach, to nawet te złe uczynki (bardzo złe) nie skreślały w moich oczach głównego bohatera jako człowieka.

Ciekawa fabuła potrafi przyciągnąć czytelnika i zawładnąć jego czasem do maksimum. Tak było w moim przypadku z tą właśnie książką. Początkowo podchodząc do niej dość sceptycznie, nawet nie przypuszczałam, że nie będę się mogła od niej oderwać.

Jest to lektura, przy której targają czytelnikiem różne emocje. Są łzy wzruszenia, jest złość, konsternacja i chęć rzucenia książką w kąt, aby nie czytać o bólu, cierpieniu i łzach niewinnych ludzi.

Ciekawym eksperymentem na jaki zdecydowała się autorka, są dwa różne zakończenia. Czytelnik sam może wybrać, które zakończenie bardziej mu odpowiada, ale… dla mnie to jest totalny bezsens. Czytając jedno zakończenie byłam usatysfakcjonowana finałem historii, i wzburzona czytając drugie. Nie dla mnie w książce dwa zakończenia.

Myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić książkę nie tylko fanom autorki, bo ci znają jej powieści lepiej niż inni. W tej powieści każdy znajdzie coś dla siebie, bez względu na wiek i płeć. To fantastyczne połączenie romansu z sensacją/kryminałem to gratka dla wielu czytelników nie tylko polskiej literatury. Na spotkaniu, autorka wspomniała o kontynuacji książki, chętnie sięgnę po nią aby przekonać się chociażby o tym, które zakończenie okazało się tym właściwym.

środa, 21 czerwca 2017

Kazimierz Kiljan urodził się we Wrocławiu, a obecnie mieszka w Lubaniu. Jest dziennikarzem, poetą i pisarzem. Na swoim koncie ma cztery powieści oraz sześć zbiorów wierszy. I to właściwie wszystko co mogłam znaleźć o tym autorze.

Kazimierz Kiljan  Bukiet chabrów_Kazimierz Kiljan

Wydawnictwo Oficynka rok 2014

stron 285

Bukiet chabrów to współczesna powieść obyczajowa z gatunku literatury dla kobiet.

Justyna ma trzydzieści cztery lata; jest ładną kobietą i zdolną panią architekt, nie pozbawioną talentu zawodowego. Niestety mimo tych zalet jest osobą samotną, która po odejściu męża spełnia się robiąc karierę zawodową. Jej pasją są starodruki. W przeddzień świąt Bożego Narodzenia znajduje na swoim biurku stare wydanie "Opowieści Wigilijnych", prawdziwy biały kruk. Nikt nie wie, kto jest tajemniczym darczyńcą. Justyna wraz przyjaciółkami postanawia przeprowadzić dyskretne śledztwo. Ślad prowadzi do pewnego zaprzyjaźnionego z nią antykwariusza, który…

Bardzo chciałabym zdradzić, co wydarzyło się w życiu Justyny za pośrednictwem cudownego, starszego pana, i dlaczego życie młodej kobiety w kilka dni zostało wywrócone do góry nogami, ale… jeżeli ktoś ciekaw, to musi sięgnąć po książkę. A przyznam, że warto.

Książka jest taką trochę bajką dla dorosłych; trzymająca w napięciu fabuła przenosi czytelnika trochę w świat kobiecych marzeń, trochę w świat niewiarygodnych zdarzeń. Główna bohaterka żyje na granicy dwóch światów - współczesnego, rządzącego się drapieżnymi prawami biznesu, oraz odchodzącego w zapomnienie świata wartości duchowych i kulturowych. Z tego drugiego na szczęście czerpie spokój i siłę, które pozwalają jej funkcjonować.  Żyjąc w wielkim i nowoczesnym mieście, dotyka brutalnej codzienności, oraz irracjonalnych zjawisk świata zmarłych, z którymi stara się obcować w pełnej symbiozie.

Czytając tę powieść miałam sprzeczne uczucia, książka wciągnęła mnie niesamowicie, ale tak trochę porównywałam ją to powieści Nicholasa Sparksa czy Janusza L. Wiśniewskiego. To takie niesamowite, że mężczyźni piszący powieści dla kobiet, i o kobietach, potrafią tak dogłębnie wejść w umysły, odczucia i pragnienia tych kobiet. Próbując sobie wyobrazić podejście autora do życia można się tylko domyślać, że musi on być człowiekiem niezwykle wrażliwym na piękno otaczającego świata, człowiekiem otwartym na ludzi i co najważniejsze otwartym na ich przeżycia duchowe. Trzeba przyznać, że potrafi pisać o uczuciach, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych w racjonalnym tego słowa znaczeniu.

W tej powieści z pewnością pięknie opisał relacje zachodzące między ludźmi, empatię jaka towarzyszy wielu osobom, które robiąc coś dla innych, nawet nie zdają sobie sprawy z tej zdolności. Bardzo obrazowo ukazał również przyjaźń między ludźmi; przyjaźń między kobietami ale i również przyjaźń jaka łączyła młodą kobietę i starszego mężczyznę. Niby coś naturalnego, a jednak nie do końca pozbawionego emocji.

W tej książce czytelnik znajdzie z pewnością wiele wątków, które zaabsorbują jego ciekawość. Niby powieść o miłości, ale tak właściwie to trochę w niej tajemnicy, trochę małego śledztwa… taki misz-masz, który wciągnął mnie właściwie od samego początku.

I chociaż nie brakuje w powieści wątków trudnych, wzruszających i bolesnych, można tę lekturę uznać za ciepłą. Z pewnością kierującą czytelnika ku refleksji i zastanowieniu się nad niektórymi wątkami naszego życia. Dążenie do czegoś, pragnienie czegoś co łączy w nas sentymentalizm z marzeniem, często może okazać się zwykłą mrzonką. Często dążymy do czegoś, co w momencie osiągnięcia celu okazuje się pomyłką. Nasze fantazjowania, nostalgicznie wyrwane z pamięci przeszłości nie zawsze w przyszłości mogą być tym, czego oczekiwaliśmy.

Z pewnością jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Nie jest pozbawiona  humoru, ale i też wzruszenia. Myślę, że jest to typowa lektura dla kobiet, zwłaszcza tych, które zaczytują się w powieściach Musso, Sparksa czy Wiśniewskiego. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze uda mi się przeczytać inną powieść tego autora. Polecam szczerze na letnie wieczory. Trochę magii, trochę miłości, trochę tajemnicy, i zjawisk para normalnych i człowiek może całkiem dobrze się zrelaksować.

bukiet chabrów

Przyznam szczerze, że mnie taki właśnie bukiet chabrów kojarzy się z pierwszymi wakacyjnymi znajomościami, kiedy jeździłam na wieś, a miejscowi chłopcy zrywali nam..."miejskim" dziewczynom te piękne kwiaty.

Powieść trafiła w moje ręce dzięki hojności sponsorów i wymianie książkowej na czwartym spotkaniu miłośników książek w Sopocie: „A może nad morze z książką”. Trochę przeleżała na półce, ponieważ zawieruszyła się między innymi książkami (których mam "do przeczytania" całkiem sporo), ale cieszę się, że ją znalazłam.

Dziękuję wydawnictwu Oficynka za możliwość przeczytania tej powieści i zachęcam do niej nie tylko panie, ale wszystkich tych, którzy lubią taki gatunek.

logo Oficynka

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli