Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.

Książka zakurzona

niedziela, 20 listopada 2016

Archibald Joseph Cronin urodził się w 1896 roku w Cardoss w Szkocji a zmarł w roku 1981 w Monteux. Był szkockim pisarzem tworzącym w języku angielskim, autorem wielu powieści realistycznych z gatunku obyczajowo-społeczne.

A.J. Cronin   Klucze królestwa_A.J. Cronin

Wydawnictwo PAX rok 1955

stron 354

Klucze królestwa to powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona jest częściowo w Szkocji, a częściowo w Chinach.

Franciszek już jako dziecko nie miał lekkiego życia. Jego rodzice zginęli kiedy chłopiec miał zaledwie kilka lat. Początkowo opiekę nad chłopcem przejął dziadek, nieświadomy, że jego żona zdecydowała się zająć sierotą tylko ze względów czysto finansowych czyli dla majątku pozostawionego przez jego rodziców. Kiedy jednak pieniądze się skończyły, Franciszek był bardziej przeszkodą w rodzinie niż członkiem rodziny. Na szczęście o losach chłopca dowiedziała się jedna z ulubionych ciotek chłopca i zdecydowanie przejęła opiekę na nim. Ciotka, kobieta bardzo miła i bogobojna marzyła tylko o tym, aby jej wychowanek został księdzem. Początkowo chłopiec ani myślał a stanie kapłańskim, jednak  z biegiem lat uznał, że jako ksiądz może wiele zdziałać, szczególnie dla biedoty. Niestety jego dość ekscentryczne podejście do posługi kapłańskiej nie podobało się zwierzchnikom kościoła i… postanowiono wysłać młodego księdza na misję do Chin do dalekiego Paintanu. Czy młody katolicki ksiądz poradził sobie w innej kulturze i całkowicie innym dla niego świecie? Co zdecydowało o podjęciu decyzji zostania kapłanem? Co przeżył w tym dziwnym kraju? 

Książkę otrzymałam w prezencie urodzinowym od jednej z moich podopiecznych, pani w wieku lat 90+. Przyznam szczerze, że z jednej strony bardzo ucieszył mnie ten prezent a z drugiej strony zaskoczył. Wiem jak trudno jest się rozstawać z ulubionymi książkami, a do takich moja podopieczna tę właśnie powieść zaliczała. Książka ta ma więcej lat ode mnie, jej pierwsze wydanie było w roku 1941, w Polsce pojawiła się w roku 1955, ale myślę, że jej fabuła wiele ma wspólnego ze współczesnym podejściem Kościoła do życia, władzy i ludzi.

Klucze królestwa_A.J. Cronin

Powieść ciekawa, bardzo piękna i… niezwykle wzruszająca. Autor bardzo obrazowo opisał zarówno okolice, w których w danym momencie ma miejsce jakiś wątek, ale również osoby występujące w powieści. Różnorodność charakterów i podejście różnych ludzi zarówno do religii (nie tylko katolickiej) jak i do drugiego człowieka, to z pewnością ciekawe akcenty tej powieści.

Życie głównego bohatera opisane od dni jego dzieciństwa po późną starość to taka analiza człowieczeństwa ukazana za pomocą myśli i czynów. Jak bardzo chcielibyśmy aby przedstawiciele Kościoła byli właśnie takimi ludźmi jak Franciszek. Ludźmi, dla których ważny jest przede wszystkim człowiek a nie władza i wartości materialne. Czytając tę powieść myślałam: jak wiele wspólnego ma ona z teraźniejszością, jak wielu księży okazuje się jedynie biznesmenami a nie faktycznymi wyznawcami nauk Chrystusa. Nie należę do ludzi głęboko wierzących, a właściwie to należę do osób rozgraniczających wiarę od praktyk kościelnych i mogę sobie wyobrazić jak ciężko musi być księżom, dla których ortodoksyjna wiara w Boga kłóci się z praktykami jakie stosuje Jego Kościół. Ile zakłamania jest w zachowaniach tych „przedstawicieli” Boga. Jak daleko sięga ta obłuda praktykowana w kościołach?

Ksiądz, opisany w książce to człowiek, jakiego chcielibyśmy spotykać na co dzień, i mam tu na myśli nie tylko katolików, ale ogółem wszystkich ludzi. Ksiądz, który uważa, że „do nieba idzie więcej ateistów niż katolików” to przecież hańba dla kościoła. Ale ileż w tym prawdy… oczywiście biorąc pod uwagę wiarę w piekło i niebo.

Książka napisana jest prostym aczkolwiek bardzo ciekawym językiem, chociaż od czasu do czasu w słownictwie znajdują się wyrazy już nie używane albo inaczej obecnie wymawiane. Ale biorąc pod uwagę rok powstania tej powieści, to nie ma się czemu dziwić.

Fabuła przeplatana interesującymi i ciekawie skonstruowanymi dialogami wciąga niemalże od pierwszej strony i nie pozwala na dłuższe przerwy w czytaniu, bo… ciekawość - „co będzie dalej” jest silniejsza. Wiele wzruszających scen oczywiście działało na mnie dość emocjonalnie i nie wstydzę się przyznać do tego, że od czasu do czasu musiałam skorzystać z chusteczki. Ale jeżeli ktoś pomyśli, że to mroczna i ciężka książka to będzie w błędzie, chociaż wiele wątków nie należy do zabawnych. Znajdują się w treści również śladowe ilości humoru, trudno nazwać je wesołymi ale… oddziaływały na całość dość optymistycznie.

Jedynym minusem podczas czytania były dla mnie „uciekające” kartki, i pożółkłe ze starości strony na których nie zawsze czcionka była czytelna. Ale i tak uważam, że trafiła mi się perełka do mojej biblioteki.

Jeżeli komuś uda się dostać tę powieść to gorąco polecam ją do przeczytania. Myślę, że wielu czytelników znajdzie w niej coś dla siebie. Jest w niej nie tylko opis życia nietypowego księdza, ale jest pięknie opisana miłość, przyjaźń i przede wszystkim niewiele znana nam kultura ówczesnych Chin. W tej książce znajdzie czytelnik przygodę, dramat wojenny, ale przede wszystkim odnajdzie wiarę w Człowieka.

 dżonka

Może właśnie taka dżonka przywiozła młodego katolickiego księdza do Chin, do miejsca w którym założył misję i spędził 35 lat swojego życia...

wtorek, 12 marca 2013

Niemiecki pisarz, eseista, krytyk teatralny, żydowskiego pochodzenia Lion Feuchtwanger, żyjący w latach 1884 - 1958, miał w swoim dorobku sporą ilość powieści, w których dziejopisarstwo łączy się z beletrystyką.

Lion F.

Prawie wszystkie jego utwory to proza, w której większą część zajmuje historia.
Feuchtwanger należał do zaciekłych wrogów faszyzmu, czemu dawał upust w swoich dziełach. Po wydostaniu się z obozu Les Milles, około roku 1941 zamieszkał w w Los Angeles. Tysiące kilometrów od Niemiec jednak nie przeszkodziły mu nadal w atakach nazistów, oczywiście za pomocą pióra.

Kilka z powieści autora przetłumaczono na język polski, a jedną z nich jest"Goya oder der arge Weg der Erkenntnis", polskie wydanie:

"Goya. Gorzka droga poznania"

goya

Rok 1955 - Państwowy Instytut Wydawniczy

stron 547

Wznowieniem tego dzieła w roku 2007 podjął Świat Książki.

Goya to powieść o miłości słynnego malarza Francisco do księżnej Cayetany Alba, w dużej części przeplatana historią Hiszpanii. Lion Feuchtwanger, czerpiąc wątek miłosny w tradycji romantycznej, jednocześnie przedstawia ówczesną epokę.

Akcja rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych XVIII stulecia, kiedy Hiszpania pogrążona jest w wielkim obciążeniu stosunków feudalnych, a bezwzględna władza duchowieństwa, zwłaszcza Inkwizycji dodatkowo ciąży na życiu i wolności ludzi. W tym okresie ciemnota i przesądy triumfują nad zdrowym rozsądkiem.

Tak właściwie, to nie wiadomo, czy można to dzieło zaliczyć do beletrystyki, w której wiodący triumf ma wątek miłosny i życie malarza - człowieka, który z chłopskich nizin wydostał się na sam szczyt, zajmując stanowisko pierwszego malarza królewskiego, czy historia królewskiej rodziny Burbonów - Karola IV i jego małżonki Marii Luizy, czy sama historia Hiszpanii.

Węzłem łączącym wszystkie wątki zawarte w książce jest nie tyle miłość Franciska Goyi do księżnej Cayetany Alba, przeplatana zarówno gorącymi namiętnościami i pożądaniem, jaki i chwilami zazdrości i nienawiści, ale przede wszystkim zasadniczy przełom w psychice i sztuce artysty, jaki nastąpił w tym czasie.

Książka napisana jest dwojako. Chwilami miałam wrażenie, że czytam jakąś bajkę – tu mam na myśli wyłącznie ułożone zdania i dobierane słownictwo w opisach życia Goyi, a chwilami miałam wrażenie jakbym czytała książkę – dokument historyczny. Tak, jakby pisały to dwie osoby.

Przewaga jednak faktów historycznych nad samą fabułą dotyczącą tego słynnego malarza dla mnie, jako nie miłośniczki książek historycznych była momentami mało ciekawa. Muszę jednak przyznać, że pięknie i opisowo przedstawione malarstwo i dzieła wychodzące kolejno spod pędzla mistrza, sprawiły, że oczami wyobraźni widziałam każdy obraz tak, jakbym stała przed nim i na niego patrzyła.

Trudności w czytaniu tego dzieła sprawiał fakt, że książkę otrzymałam w stanie już mocno naruszonym (wydanie z roku 1955) i drobny, dość solidnie wytarty druk, na bardzo już pożółkłym papierze nie dodawał komfortu czytania. Ale taki jest urok książek, które właściwie można już naleźć jedynie w antykwariatach.

Polecam książkę, zwłaszcza osobom zainteresowanym historią Hiszpanii, Francji czy Portugalii, a także osobom interesującym się życiem elit i ludności w tamtych czasach. Sam wątek miłosny Franciska i Cayetany również jest wart poznania. Miłość piękna, namiętna a zarazem tragiczna, zarówno dla jednej jak i drugiej strony.

Po przeczytaniu tej książki, można będzie więcej zrozumieć patrząc na obrazy Goyi i innym okiem spojrzeć na malarstwo tego słynnego artysty.

 

środa, 20 lutego 2013

Margaret Forster

Brytyjska pisarka Margaret Forster (ur. 25 maja 1938) mieszkająca w Londynie,  to niezbyt popularna pisarka w naszym książkowym świecie. Przynajmniej ja spotkałam się z jej twórczością dopiero teraz, a czytam książki już ponad 40 lat. KIK jednak zadbał o to aby jej książki ujrzały również rynek polski. Krótko pracowała jako nauczycielka w Szkole Barnsbury Girls w Islington, w północnym Londynie, następnie zawodowo zajmowała się powieściopisarstwem, biografią, była niezależnym krytykiem literackim. Jest autorką wielu udanych powieści, a wiele z nich otrzymało nagrody.

Podróże Maudie Tistaff

KIK (Klub Interesującej Książki)

Państwowy Instytut Wydawniczy 1971 rok

stron 219

Podróże Maudie Tistaff, to książka napisana dość prostym, bardzo ciekawym językiem, wyraźnie podkreślającym emocje jakie można odebrać z fabuły. Czyta się ją łatwo i przyjemnie, chociaż w trakcie czytania nasuwa się czytelnikowi wiele refleksji.

Głowna bohaterka, czyli pani Maudie jest apodyktyczną, pruderyjną starszą panią, która swoim zachowaniem często zraża do siebie nawet najbliższe osoby. Jest perfekcyjną gospodynią, zwracającą uwagę na najdrobniejsze odchylenia od jej puntu widzenia czystości, zachowania itp.

W wieku około siedemdziesięciu lat postanawia wybrać się w roczną podróż, odwiedzając kolejno każde ze swojej trójki dzieci. Od 10 lat kontakt z dziećmi ma jedynie listowny i tak właściwie nie wie, jak układają się im życia rodzinne. Dwie córki i syn również nie mają ze sobą zbyt dobrego stosunku, jako rodzeństwo. Każde z dzieci żyje w zupełnie innym stylu, a ich matka z trudem potrafi zaakceptować to. Podczas czteromiesięcznej wizyty u każdego swojego dziecka, Maudie musi dostosować się do ich zwyczajów i trybu życia, co często sprawia jej trudność i skłania do wielu przemysleń. Mimo przekonania, że wychowała swoje dzieci tak jak należy, nie czuje z ich strony ani miłości, ani współczucia, ani nawet łączących ich więzów. Trzy dorosłe osoby, które kiedyś wydała na świat, są dla niej zupełnie obce. Maudie, kobieta, która nie doświadczyła miłości, sama również nie potrafiła kochać tak, jak tego by chciała. Obce dzieci – dzieci sąsiadów, wnuki (które dopiero poznaje), traktuje cieplej niż własne. Dzieci lgną do niej jak pszczoły do miodu, i chyba tym właśnie Maudie rekompensuje sobie brak miłości ze strony tych, których wydała na świat.

Czytając tekst, często analizowałam w myślach zachowania, zarówno Maudie jak i jej potomstwa, zastanawiając się na tym, ile zła może wyrządzić rygorystyczne, wręcz apodyktyczne wychowanie dzieci.

Polecam tę książkę wszystkim kobietom, bez względu na wiek. Można z niej wyciągnąć bardzo ciekawe wnioski, dotyczące relacji międzyludzkich, a szczególnie relacji typu rodzic-dziecko. Myślę, że w wielu osobach jest cząstka takiej Maudie, i dobrze by było odnaleźć ją w sobie. Jest to powieść dramatyczna, ponieważ mimo kilku humorystycznie napisanych epizodów, całość jest dość przygnębiająca.

 

czwartek, 14 lutego 2013

stare książki2Zakładka "Książka zakurzona", to moja podróż do literatury przeszłości. Dodałam tę zakładkę, ponieważ z racji wykonywanego przeze mnie zawodu - opiekunka osób starszych i niepełnosprawnych, mam bardzo duży dostęp do książek, o których już (prawie) nikt nie pamięta.

Kilka moich podopiecznych posiada tak bogate zbiory książek, że nie mam siły oprzeć się tym zapomnianym dziełom.

Któregoś dnia, otrzymałam od jednej mojej podopiecznej kilka książek, o których świat już zapomniał. Oczywiście mam zamiar je przeczytać i opisać. Są to dzieła, o których wydawnictwa już dawno zapomniały, albo ich wydawnictwa przestały istnieć. Wielu autorów już z pewnością dawno nie żyje, a tematyka to nie Larsson, czy Grisham.

Na początek wybrałam cztery książki:

Podróże Maudie Tipstaf - Margaret Forster (ur w 1938 roku). Państwowy Instytut Wydawniczy - rok 1971.

Goya - Lion Feuchtwanger (1884 - 1958). Państwowy Instytut Wydawniczy rok 1955.

Mój wiek - Aleksander Wat (1900 - 1967). Wydawnictwo Polonia Book Fund Ltd. rok 1981

Dziennik tematów - Krzysztof Kąkolewski 9 ur w 1930 roku). Wydawnictwo Iskry rok 1985.

Dlaczego zainteresowała mnie ta lektura? Chyba dlatego, że z podchodząc z wielkim entuzjazmem i sentymentem do WSZYSTKICH książek, nie potrafię przejść obojętnie obok żadnej książki, a widząc takie zasoby książek jak ja mam okazję zobaczyć, to nie można przejść obok tego faktu obojętnie i zignorować.

Zdaję sobie sprawę z tego, że "stara" książka mało kogo interesuje, ale może znajdzie się ktoś, kto ma równie pasjonackie podejście jak ja.

 



Lubię czytać
Artykuły




Spis moli