Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
poniedziałek, 20 marca 2017

Agnieszka Walczak-Chojecka już kilkakrotnie była gościem mojego małego świata czytelniczego i tak właściwie od jej książki „Nie czas na miłość” zaczęło się moje zainteresowanie bratobójczą wojną na Bałkanach. Nie będę się rozpisywała o autorce, ponieważ kto chce poznać tę pisarkę może zerknąć do moich wcześniejszych wpisów:

GDY ZAKWITNĄ POZIOMKI - Agnieszka Walczak-Chojecka

DZIEWCZYNA Z AJUTTHAI - Agnieszka Walczak-Chojecka

NIE CZAS NA MIŁOŚĆ - Agnieszka Walczak-Chojecka

Agnieszka Walczak_Chojecka   Nie czas na zapomnienie_Agnieszka Walczak-Chojecka

Wydawnictwo FILIA rok 2016

stron 369

Nie czas na zapomnienie to druga część Sagi Bałkańskiej, dramat wojenny, którego fabuła umiejscowiona jest w latach dziewięćdziesiątych zarówno na Bałkanach jak i w ówczesnej Polsce.

Jest rok 1993, trwa wojna na Bałkanach, Dragan i Jasmina chcą się wydostać z Sarajewa, jednakże nie jest to takie proste, ponieważ dziewczyna najpierw chce uwolnić swojego ojca z rąk wrogów. Jasminie udaje się wyrwać z sarajewskiego piekła, ale szanse na uratowania ojca maleją z każdym dniem. Początkowo ukrywa się w domu przyjaciela - Tarika, w Mostarze, ale kiedy chłopaka zaczynają prześladować wrogo nastawieni do niego ludzie, oboje postanawiają udać się w dalszą drogę. Niespodziewanie dziewczyna odkrywa, że nosi pod sercem dziecko Dragana. Zrozpaczona brakiem wiadomości o ukochanym, za wszelką cenę chce dotrzeć do Polski, do polskiej rodziny chłopca i tam… poczekać na ukochanego. Nie docierają do niej pogłoski o jego śmierci, jej miłość jest tak silna, że nie dopuszcza tej wiadomości do siebie. Wierzy, że kiedyś znów go zobaczy. Czy uda się Jasminie i Tarikowi dotrzeć do Polski? Ile jest prawdy w tym co mówią o Draganie? I co wspólnego z losami Dragana ma Olja, jego przyjaciółka z Sarajewa?

Ta książka to splot wielu wątków okraszonych mnóstwem emocji. Sam fakt dramatycznych działań wojennych, i losów ludzkich tak dalekich nam w obecnym czasie, to jeden wielki smutek. Kiedy na dodatek człowiek poczuje jakąś więź z bohaterami, ich tragedie i ich dramaty stają się jeszcze większe. Autorka w bardzo empatyczny sposób ukazała strach przed wojennymi konsekwencjami dotykający zarówno mieszkańców byłej Jugosławii jak i Polaków mających bliskich w tamtych rejonach. I chociaż sporo jest w tej lekturze wątków nie mających niczego wspólnego z wątkiem głównym dotyczącym wojennych losów Jasminy i Dragana, to w pewnym momencie można uznać je za ciekawy przerywnik.

Fabuła w pierwszej połowie książki dotycząca głównych bohaterów, w tym przypadku mam na myśli głównie Jasminę, przeplatana jest wspomnieniami bohaterów drugo- i trzecioplanowych. I może być to dla kogoś niezbyt ważne, bo przecież dla nas najciekawsze są losy Dragana i Jasminy to jest to jakimś specyficznym oderwaniem się od dramatu tej wojny bałkańskiej. W drugiej połowie książki następuje jakiś przełom i wtedy już nie można myśleć o odskoczeniu od fabuły głównej. Jeśli chodzi o mnie, to od mniej więcej od połowy tej powieści nie mogłam oderwać się od stron książki. Ciekawość dalszych losów Dragana i Jasminy, walczyła ze zmęczeniem moich oczu, no i wiadomo... wygrało czytanie.

Fabuła książki jest fikcją, chociaż napisana z uwzględnieniem faktów historycznych mogła mieć miejsce gdzieś w dalekim Sarajewie, czy innym miejscu. Jest tak wiarygodnie przedstawiona, że momentami miałam wrażenie, że główni bohaterowi gdzieś jednak żyli i ktoś spisał te ich losy. Trudne i dramatyczne. Postacie występujące w tej powieści są tak autentyczne, że trudno uwierzyć, że powstały tylko w wyobraźni autorki.

Plusem tej powieści są również bardzo ciekawie skonstruowane dialogi, i zachowania bohaterów tak wiarygodnie przedstawione, że zmysłami wyobraźni odbiera się to, co w danej chwili czuje dana osoba. A to powoduje, że w wielu momentach trudno zapanować nad wzruszeniem i wówczas brak w pobliżu chusteczki może okazać się kłopotliwy.

Czekałam na tę część z niecierpliwością i muszę przyznać, że moje czekanie zostało wynagrodzone. Sporo ciekawostek historycznych, o których czytałam po skończeniu pierwszej części „Nie czas na miłość”, niemało malowniczo przedstawionych opisów miejsc i ciekawe osobowości bohaterów, to chyba wszystko działa na korzyść tej lektury. Mam nadzieję, że inni czytelnicy z równie mocnym entuzjazmem i zainteresowaniem przeczytali tę książkę. A tym, którzy nie mieli jeszcze okazji, serdecznie polecam.

To jest powieść, której odbiorcami mogą być zarówno kobiety jak i mężczyźni, ludzie bardzo młodzi i ci starsi. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie, piękny romans, walka o przetrwanie, tęsknota za kimś bliskim i wiara, która często czyni cuda.

Jest to wzruszająca opowieść o sile miłości dwojga młodych ludzi rozdzielonych wojenną zawieruchą, o walce z trudnościami życia i o pamięci tego, co było, a czego nie powinno się zapomnieć. A co najważniejsze... trzyma w napięciu do ostatniej strony.

Dziękuję Autorce za możliwość przeczytania tej książki, a zainteresowanych odsyłam do jej strony internetowej.

http://www.walczak-chojecka.pl/

15 marca byłam na premierze najnowszej książki Anny Sakowicz „Już nie uciekam”.

To się da_Anna Sakowicz

Jest to trzecia część Trylogii Kociewskiej.

O tej pisarce wspominałam już w dwóch moich wcześniejszych wpisach „Szepty dzieciństwa” i „To się da”, ale tak dla przypomnienia…

Anna Sakowicz to polska pisarka urodzona w Stargardzie Szczecińskim a obecnie mieszkająca na Kociewiu w Starogardzie Gdańskim. Jej zawód wyuczony to polonistyka, jest również blogerką a jej pasją oprócz pisania jest kolekcjonowanie starych książek.

Spotkanie autorskie z okazji premiery najnowszej książki, odbyło się w gdańskim Empiku w Galerii Bałtyckiej. Niezbyt lubię takie spotkania, gdzie ciągle ktoś chodzi, przez megafony lecą jakieś komunikaty, ale muszę przyznać, że spędziłam czas wyśmienicie.

Anna Sakowicz

Annę Sakowicz miałam okazję poznać wcześniej, na jednym ze spotkań blogerek/blogerów w Sopocie, i chociaż nie miałam dotąd okazji przeczytać wszystkich jej książek, to cieszę się, że będę to mogła wkrótce nadrobić. Na moich półkach z książkami czekają cierpliwie trzy powieści tej autorki i jak tylko uporam się z tymi, które aktualnie są w czytaniu natychmiast wracam do Trylogii Kociewskiej .

Pisarka zaskoczyła nas swoim ubiorem, miała bowiem na sobie bluzeczkę i trampki we wzorach kociewskich, które bardzo ciekawie komponowały się z czernią pozostałych części garderoby.

Anna Sakowicz

Anna Sakowicz opowiadała nam o zarysach powstawania Trylogii Kociewskiej, a także uszczknęła odrobinę ciekawostek ze swojego życia prywatnego. Myślę, że każdy czytelnik ciekawy jest tego co skłoniło autorkę do zmiany miejsca zamieszkania ze Stargardu Szczecińskiego do Starogardu Gdańskiego i co tak właściwie wywarło "presję" na to, że zaczęła pisać książki.

Wiem, że wśród naszych autorów jest sporo osób, których nazwiska nie są znane większości czytelnikom, ale myślę że warto poznać tych, o których dopiero zaczyna się mówić. Anna Sakowicz pisze literaturę, której odbiorczyniami w większości są kobiety, ale przyznam szczerze, że po przeczytaniu jej dwóch książek nie jestem przekonana, czy jest to literatura tylko dla pań. Autorka przyznała się nam, że główna bohaterka Trylogii Kociewskiej ma wiele cech z niej samej, a ja chyba się z tym muszę zgodzić, ponieważ jak czytałam „To się da”, czyli drugą część, to przed oczami miałam właśnie Annę Sakowicz jako Joannę. Optymistycznie podchodząca do życia, uroczo szczera, i przepełniona humorem Joanna, to wypisz-wymaluj autorka książki.

Oczywiście idąc na spotkanie miałam przygotowane pytania do autorki, ale jak zwykle nie zadałam żadnego. Dlaczego? Osoba prowadząca spotkanie przygotowała się do niego aż za dobrze, a sama autorka tak jakby czytała w moich myślach i zanim pomyślałam pytanie, ona już na ten temat mówiła.

Dobrze, że organizowane są takie spotkania autorskie, nie dość, że można na nich spotkać innych pisarzy czy blogerki, to jeszcze sporo można się dowiedzieć o prywatnej stronie danej osoby. Cieszę się, że po raz kolejny mogłam uczestniczyć w takim spotkaniu. No cóż... jedni wolą spędzać czas przed telewizorem, inni w pubie na kawie czy piwie, a ja lubię słuchać o literaturze i poznawać ludzi. Polecam takie spotkania z autorami, często mają one wpływ na nasze wybory czytelnicze i jak autor/autorka dobrze się nam zaprezentuje, to z pewnością powiększy się nasza biblioteczka.

Lubię czytać
Artykuły




Spis moli