Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
wtorek, 01 maja 2018

Grażyna Kałowska urodziła się w roku 1955. Jest mieszkanką Gdańska, absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, na którym ukończyła filologię polską. Obecnie pracuje w bibliotece UG. Uwielbia czytać, spacerować i kontemplować przyrodę podziwiając potęgę ludzkiej myśli zaklętej w architekturze. W roku 2004 otrzymała wyróżnienie w konkursie literackim UG za utwór „W poszukiwaniu czterolistnej koniczyny”. Miłośniczka psów i kotów, czego odzwierciedleniem jest umieszczanie tych zwierzaków w swoich książkach.

Grażyna Kałowska  Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro rok 2017

stron 152

Pieskie życie wg Kroniki Brata Rocha to lekka opowieść o psiej doli. Taka trochę bajka dla… myślę, że i dla dzieci i dla dorosłych, a może zwłaszcza dla dorosłych.

Wiadomo, że święty Roch jest patronem zwierząt domowych. Spotykając się ze swoimi znajomymi, Roch snuje opowieści o zwierzętach, które spotkał w swoim życiu. Są w tych opowieściach zwierzęta szczęśliwe, mające swój dom, opiekuna, i zawsze pełną miskę, ale są i zwierzęta, których ludzie potraktowali jak krótkotrwałą fanaberię. Bohaterami tej niezwykłej książeczki są oczywiście zwierzęta, głównie psy i koty.

Dla kogoś, kto nie ma, i nigdy nie miał w domu żadnego zwierzaka, ta książeczka może wydać się nudnawa. Ot takie sobie historyjki, które przeczytam i szybko o nich zapomnę. Może zostanie po nich jakaś refleksja a może przeleci beż echa emocjonalnego. Jednak dla kogoś, kto darzy zwierzęta wielką sympatią a czasami nawet miłością, te historyjki mogą być czymś mocno poruszającym serce.

Poznając wcześniejsze książki tej autorki wiedziałam, że czeka mnie książka lekka, łatwa i przyjemna, która będzie krótką odskocznią od szarego codziennego życia. Nie spodziewałam się jednak tak pełnej emocji… bajki/niebajki, którą czytałam z niezwykłą przyjemnością połączoną jednak z dużymi emocjami. Pamiętam, jak jako dziecko czytałam książki „O psie, który jeździł koleją” czy „Łysek z pokładu Idy”, nikt nie rozumiał mnie, kiedy płakałam nad tymi książkami. I tu, muszę przyznać, że nieraz zakręciła mi się łezka w oku, chociaż autorka pisze z lekkim humorem. Porusza jednak w tej książeczce bardzo ważne tematy, dotyczące zarówno chwilowej fascynacji z posiadania pieska, czy też kłopotu z niechcianymi potomkami jakiegoś zwierzątka, ale najtrudniejszym tematem jest chyba starość zwierząt, którą autorka przedstawiła w bardzo wzruszający sposób.

Psy przedstawione w książce, poszukiwały zła, które uważały za odpowiedzialne za ich los, ale nawet my ludzie wiemy, że ze złem trudno jest czasami wygrać…

(…) Ale mędrzec powiedział, że nie wygramy ze złem – odezwał się Dukiel. – Jeśli ono nawet nas nie uśmierci, wyjdziemy z tej przygody okaleczeni. A kto będzie chciał wziąć psa - inwalidę? (...)

Jak głęboka prawda kryje się za tymi słowami. Większość ludzi kupujących psy, patrzy na rasę, wygląd i na to, aby pies pięknie komponował się z jego (czyli opiekuna) życiem. Ci z kolei, którzy empatycznie kierują się do schroniska, też najczęściej patrzą na pieski małe, ładne, wesołe, tych starych, kalekich czy schorowanych raczej unikają.

Opowieści w tej książeczce, to świat widziany z perspektywy psa lub kota, świat w którym człowiek może być najcudowniejszą istotą na świecie, ale może być również największym złem. Czy tak postrzegają nas tylko zwierzęta? Czy my sami nie dostrzegamy tego? I czy my – ludzie mamy odwagę walczyć z tym złem, które przecież widzimy bardzo często?. Mam na myśli oczywiście zło jakie ludzie wyrządzają zwierzętom. Czy mamy odwagę z nim walczyć, a może jest go tak wiele, że nie warto z nim walczyć?

(…) Nie radzę wam walczyć. Możecie pokonać jedno zło, ale ono ma wiele twarzy. I wielu ludzi jest złych. W końcu was dosięgną. (…)

Książka napisana została prostym językiem, ale myślę, że bardzo poważnie trafi w niejedno ludzkie serce i niejedno ludzkie sumienie.

Ale… żeby nie było nad nią samych zachwytów, muszę przyznać, że w pewnym momencie trochę się pogubiłam w fabule. Muszę przyznać, że autorka zna się na psach i z pewnością orientuje się w ich rasach i zachowaniach, ale sama być może zbytnio się zapędziła i zbyt wiele chciała o tych psach napisać, bo w pewnym momencie rasy psów zaczęły jej się mylić. Pisząc o tym samym psie, raz widziała w nim teriera a raz amstaffa. Dość znaczna różnica w wyglądzie.

(…) Gdy zaatakował, terrier ugryzł jamnika w grzbiet. Pani szybko podbiegła do płotu i od strony ulicy podniosła amstaffa ze smyczą do góry. Był w szelkach, dlatego nie spadł na ziemię. (…)

Być może ja nie wczytałam się dokładnie w treść, ale i tak coś w tych fragmentach zakłócało moją uwagę.

Ale, ale… to był tylko taki mały minusik.

Książka wydana bardzo ładnie i ciekawie pod względem graficznym. Strony ozdobione małymi szlaczkami, wyglądają tak jak jakiś starodruk. Do tego na wielu stronach rysunki szkicem, które dawały względem treści dodatkowo miłego odbioru.

Polecam tę niewielką książeczkę zarówno młodym czytelnikom jak i tym starszym. Ku przestrodze, ku refleksji, ku obudzeniu realnego myślenia. Opisane w niej historyjki są być może bajeczkami, ale jakże serio wziętymi z życia niejednego zwierzęcia. Gwarantuję podczas czytania i uśmiech na twarzy i łzy wzruszenia, i chociaż nie brakuje tutaj elementów fantastyki, to dobitnie przedstawione zostało okrucieństwo wobec zwierząt i wśród zwierząt, jak równie pięknie ukazana przyjaźń zarówno między zwierzętami jak i między zwierzęciem i jego opiekunem.

Z pewnością będę podsuwała tę książeczkę wszystkim dzieciom, których marzeniem będzie mały, śliczny piesek. Bo pies, to nie tylko towarzysz zabaw, to członek rodziny, którego powinno się traktować tak jak innych. To również obowiązek, o którym wielu właścicieli szybko zapomina. Jestem zadowoloną posiadaczką dwóch psiaków, jednego zaadoptowałam z Gdańskiej Fundacji Pies Szuka Domu, i widząc jego szczęście sama czuję się szczęśliwa.

Dziękuję Autorce za tę książkę, dziękuję za możliwość przeczytania tej niesamowitej lektury oraz za zawarte w niej mądrości.

Pieskie życie

Dobrze, że pieskie życie moich psiaków Chelsi i Axela jest takie, że często widzę uśmiech na ich pyskach.

św Roch

A może warto poczytać trochę o życiu św. Rocha - opiekuna zwierząt domowych?

Lubię czytać
Artykuły




Spis moli