Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
środa, 27 września 2017

Kara Thomas to młoda pisarka, z którą spotkałam się po raz pierwszy. Mieszka na Long Island. Urodziła się w 1990 roku i jest autorką specjalizującą się w powieściach grozy. Jej debiutancka powieść "Mroczne zakamarki" została nominowana do m.in Pennsylvania Young Reader's Choice Award, Georgia Peach Book Award oraz TAYSHAS Reading List. Jest również uznaną autorką scenariuszy między innymi dla Warner Brothers Television.

Kara Thomas   Mroczne zakamarki_Kara Thomas

Wydawnictwo AKURAT rok 2017

stron 413

Mroczne zakamarki to thriller, którego fabuła przeplatana jest kryminałem i wątkami psychologicznymi.

Tessa jest dwudziestoletnią kobietą, która w dzieciństwie opuściła rodzinne miasteczko Fayette. Przyczyną tego było bardzo traumatyczne przeżycie, którego doświadczyła jako dziesięciolatka. Wraz ze swoją przyjaciółką zeznawały przeciwko mężczyźnie, uznanym za seryjnego mordercę kilku młodych dziewcząt, którego rzekomo widziały na posesji w dniu zamordowania kuzynki jednej z dziewczynek. Po latach Tessa przyjechała do miasteczka, aby pożegnać umierającego we więzieniu ojca. Niestety jej przyjazd okazał się spóźniony. Dziewczyna świadoma tego, że w dzieciństwie uległa presji policji i swojej przyjaciółki, czuje wyrzuty sumienia, obawiając się, że z powodu jej kłamstwa może zostać stracony niewinny człowiek. Próbuje na własną rękę rozwiązać zagadkę sprzed lat. Sprawy się jednak komplikują. Dziewczyna wracając do przeszłości próbuje również odnaleźć swoją matkę, której została odebrana w wieku dziesięciu lat, oraz siostrę, która opuściła rodzinę jako nastolatka. Czy Tessie uda się odnaleźć winnego makabrycznych zbrodni? Kim tak właściwie są dla niej siostra i matka, i czy mają one coś wspólnego z porwanym kiedyś dzieckiem? Dlaczego rodzice ukrywali przed córkami stary domek w lesie?

Spokój amerykańskiej prowincji przerywają brutalne morderstwa. Opinia publiczna jest pewna, że stoi za nimi seryjny morderca, zwany "Potworem znad rzeki Ohio". Jednak dziesięć lat później dla jednego ze świadków sprawa przestaje być tak oczywista.

Zaraz na wstępie muszę napisać, że jeżeli ktoś zdecyduje się na sięgnięcie po tę książkę, to lepiej, aby zrobił to albo w czasie urlopu (bądź wakacji), albo przeznaczył na czytanie weekend. Od tej powieści trudno jest się oderwać i chociaż momentami fabuła jest nieco infantylna, to i tak wciąga niesamowicie. Główna bohaterka występuje tutaj w roli narratorki, jest osobą trochę zagubioną, ale jednocześnie twardą w dążeniu do celu. Czasami podejmuje dość ryzykowne, żeby nie powiedzieć głupiutkie i nie do końca przemyślane kroki, ale prawda, jaką chce odnaleźć stanowi dla niej priorytet.

Powieść ta ukazuje silną więź łączącą przyjaciółki z dzieciństwa, chociaż swego czasu zerwaną z powodu pewnych niedomówień. Strach przed ujawnieniem prawdy jest tak ogromny, że trudno im się dziwić. Dzieci na wiele spraw spoglądają innymi oczami niż dorośli i dopiero po wielu latach zdają sobie z tego sprawę.

Moim zdaniem jest to trudna lektura o dojrzewaniu w środowisku, w którym nie tyle nie chce się przebywać, co środowisku pełnym niedopowiedzeń i żalu o to, że ktoś kogoś porzucił… przestał kochać… zdradził.

Autorka zaskakuje czytelnika wieloma tajemnicami, które powolutku wychodzą na światło dzienne odkrywając często mroczne strony osób, o których niewiele wiemy. Małe miasteczka kryją często wiele tajemnic, tematy tabu są na porządku dziennym a ludzie starają się udawać przed innymi, że zawsze wszystko jest okey. Ale wśród tych ludzi bywają też szczerzy i życzliwi, gotowi pomóc drugiemu bez względu na okoliczności.

Początek książki wydał mi się lekko nudnawy, ale z każdym kolejnym rozdziałem akcje nabierają tempa. Pojawiające się co chwilę nowe tajemnice, są zaskakujące. I Jak już wydaje się, że sprawa została wyjaśniona, pojawiają się nowe okoliczności i… całość znów jest jedną wielką zagadką.

Bohaterowie książki, bawiący się w detektywów to zwykli młodzi ludzie z kompleksami, uzależnieniami i uczuciami. Przedstawione w książce problemy: alkoholizmu, prostytucji czy przemocy w rodzinie to tylko nieliczne problemy dotykające młodych ludzi. Ale uświadamiają, że takie problemy istnieją wszędzie.

Okładka książki jest dość mroczna, tak jak wskazuje sam tytuł. Treść może nie jest aż tak mroczna jakby się człowiek spodziewał, ale z pewnością przyciąga uwagę powodując w wielu momentach szybsze bicie serca. To historia niesamowita, może trochę nierealna, ale czy nie mogła się wydarzyć? Ciągnące się za człowiekiem tajemnice czy wyrzuty sumienia, potrafią czasami zniszczyć człowieka tak bardzo, że nie ma on odwagi spojrzeć nawet we własne oczy odbite w lustrze. Czy ucieczka przed samym sobą może być tą najlepszą drogą?

Jest to lektura nie tylko dla młodych czytelników lubiących ciekawe książki z fabułą pełną tajemnic, fabułą trzymającą w napięciu. Polecam tę książkę zwłaszcza osobom, którym thriller, kryminał czy powieść psychologiczna nie są obce. To jest książka z tych, które na długo pozostają w pamięci czytelnia.

Main Street_Fayette

Ulica Main Street w Fayette/Pensylwania występująca w powieści

Dziękuję Wydawnictwu AKURAT za możliwość przeczytania tej książki. Myślę, że książka również w Polsce okaże się bestsellerem tak jak w innych krajach.

logo Akurat

wtorek, 26 września 2017

Brandon Sanderson to amerykański pisarz fantastyki i powieści przygodowych dla młodzieży, a także wykładowca twórczego pisania. Urodził się w 1975 roku w Lincoln w stanie Nebraska. Dwukrotnie otrzymał nagrodę Hugo za najlepsze opowiadanie. Ukończył Uniwersytet Brighama Younga. W Stanach Zjednoczonych jest poczytnym autorem książek nie tylko dla młodzieży, a seria powieści o Alcatrazie doczekała się już chyba pięciu części.

Brandon Sanderson  Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby

Wydawnictwo IUVI rok 2017

stron 318

Alcatraz kontra Bibliotekarze 2. Kości Skryby to druga części powieści przygodowo fantastycznych dla (nastoletniej) młodzieży.

Alcatraz to trzynastoletni chłopiec, który jest skrzyżowaniem Emila z Lönnebergi, Ukochanego Urwisa i po części również Harrego Pottera. Jego przygody przypominają również perypetie, jakich doświadczył Indiana Jones. W tej części Alcatraz infiltruje Bibliotekę Aleksandryjską, która w/g autora książki nie została zniszczona i znajduje się w jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi. Alcatraz szuka w niej swojego ojca i dziadka, a towarzyszą mu jego przyjaciółka Bastylia, jej mama oraz jego kuzynka i wuj. Biblioteki jednak pilnują kustosze, którzy z cierpliwością namawiają każdego do wypożyczenia książki, jest jednak pewien warunek… Kto sięgnie po książkę, ten w zamian musi oddać swoją duszę. Czy Alcatraz wyjdzie z tego miejsca bez szwanku? Kim są wśród Bibliotekarzy Kości Skryby? Czy uda się chłopcu odnaleźć ojca i dziadka?

Jak wspomniałam wcześniej podczas dzielenia się z moimi czytelnikami opinią na temat pierwszej części (Alcatraz kontra Bibliotekarze 1. Piasek Raszida), jako dziecko, czy też młodzież, bardzo lubiłam czytać tego typu opowieści. I tym razem zdecydowałam się na powrót do takiej tematyki. Motywacją była przede wszystkim chęć odkrycia swoich reakcji po przeczytaniu książki dla dzieci będąc już mamą dorosłych dzieci, a nawet babcią. A skoro ja – osoba bardzo dorosła dałam się porwać tej niesamowitej książkowej magii, to z pewnością i młodsi czytelnicy dadzą się porwać.

Przeżycia Alcatraza i jego przyjaciół to pełne ciekawych zwrotów akcji przygody grupy osób o magicznych zdolnościach. Każdy z nich ma w sobie coś, co wyróżnia go od innych. Razem tworzą zgrany zespół, zdolny pokonać najgorsze przeciwieństwa.

Autor książki, co jakiś czas stara się przedstawić czytelnikowi, jako kłamca czy osoba nieistniejąca (wiem trochę to brzmi jak absurd), ale tymi swoimi wywodami potrafi często rozbawić do łez. Myślę, że nie tylko mnie – czyli osobę dorosłą. Ta niepozbawiona humoru i dużej dawki fantastyki (jaką potrafi wyobrazić sobie nie tylko młody czytelnik) powieść, wciąga niemal od samego początku. A z każdym kolejnym rozdziałem jest dużo trudniej oderwać się od jej stron. Magia fikcji działa.

Brandon Sanderson pisze w osobie pierwszej, za wszelką cenę próbuje przekonać czytelnika, że są to jego przygody spisane pamiętnikowo, które chce przekazać innym. Ale często wygląda to tak, jakby chwalił się swoimi osiągnięciami. Oczywiście ON jako ALCATRAZ. Wielu młodych ludzi ma tak wielką wyobraźnię, że potrafi opowiadać o swoich „przygodach” w nieskończoność, za każdym razem dodając inne szczegóły. Moim zdaniem taki przekaz fabuły jest najodpowiedniejszy dla młodego czytelnika, ponieważ bardziej zbliża go głównego bohatera.

Co jest ciekawym dodatkiem w tej książce, to z pewnością sporo ilustracji. Sama łapałam się na tym, że przerywałam czytanie i analizowałam obrazek. Chociaż… muszę się przyznać do tego, że niektóre z tych rysunków przyprawiały mnie o dreszcze. Co innego sobie coś lub kogoś wyobrazić, a co innego zobaczyć. Nigdy nie przepadałam za horrorami, a tu… niektóre ilustracje są dokładnie jak wycięte z najstraszniejszego horroru. Pamiętam jednak z okresu nastoletniego, że czasami sami dążyliśmy do tego, aby podniósł się nam poziom adrenaliny. Czytaliśmy mroczne opowieści, ukryci pod kocem przyświecając sobie latarką. Albo opowiadaliśmy niesamowite historie, w których duchy, strzygi czy inne zjawy były na pierwszym planie.

Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby

Ta książka z pewnością jest dla odważnych. Polecam tę powieść jako mama i babcia, ponieważ ujęła mnie w jej fabule, pięknie ukazana bohaterskość i solidarność zuchów tej książki. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – to motto, które z pewnością miał na myśli autor, wymyślając fabułę. Polecam tę powieść nie tylko dzieciom w wieku 12-14 lat, ale również dorosłym. Może czasami nawet lepiej jak rodzic pierwszy przeczyta książkę skierowaną do dziecka, bo przynajmniej wie, o czym dana lektura jest. Jeśli chodzi o mnie to przyznam szczerze, że bawiłam się przy tej powieści znakomicie, chociaż w pewnych momentach czułam dreszcz grozy i strachu. To taki mały powrót do lat młodości. Czasami warto na chwilę cofnąć się w czasie.

Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby

 Ilustracje w książce są dziełem Hayley Lazo, myślę, że wzbudzają ciekawość co do treści książki.

Biblioteka Aleksandryjska

P.S. TAKA CIEKAWOSTKA, którą znalazłam na stronie iPortal 50+

Biblioteka Aleksandryjska to największa i najwspanialsza biblioteka świata starożytnego. Założona przez władcę Egiptu, Ptolemeusza I Sotera, działała od III w. p.n.e. Nie była to jedynie pierwsza biblioteka „z prawdziwego zdarzenia”, w której zwoje uporządkowane były według kategorii i posiadały szczegółowe opisy bibliograficzne tak, jak robi się to dziś w każdej bibliotece, i która zadziwiała ogromem swojego księgozbioru. Była to przede wszystkim biblioteka, dzięki której najsławniejsi uczeni dali podwaliny pod wiele nauk – pracował tu choćby matematyk Euklides.

Dziękuję Wydawnictwu IUVI za możliwość przeczytania tej książki i chwilowy powrót do wspomnień z lat wczesnej młodości. Myślę, że książka znajdzie swoich fanów w Polsce tak, jak znalazła ich w Stanach Zjednoczonych.

Wydawnictwo IUVI

wtorek, 19 września 2017

Magdaleny Witkiewicz nie będę przedstawiała, ponieważ tyle razy ta pisarka gościła na moim blogu, że ci, którzy tu zaglądają, z pewnością znają ją bardzo dobrze. Przypomnę tylko, że jest mieszkanką Gdańska. Urodziła się w 1976 r. Jest absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańskiego Studium Bankowości oraz Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menadżerów. Miała własną firmę marketingową, przez pewien czas jednocześnie prowadziła ją i pisała powieści. Dziś jej życie zawodowe to książki.

Magdalena Witkiewicz   Czereśnie zawsze muszą być dwie_Magdalena Witkiewicz

Wydawnictwo FILIA rok 2017

stron 478

Czereśnie zawsze muszą być dwie to współczesna powieść obyczajowa, z dawkami dramatu i romansu, której fabuła oparta jest na ciekawej tajemnicy sprzed lat.

Zosia jest bardzo pilną uczennicą. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, ponieważ większość uważa ją za „kujonkę”. Pewnego dnia dziewczyna postanawia uciec ze szkoły i razem z całą klasą udać się na wagary, konsekwencje tego czynu jej nie ominą, ale i wpłyną na całe dotychczasowe życie dziewczyny. Nauczycielka wyznacza dla niej karę, którą jest… odwiedzanie emerytowanej nauczycielki. Początkowa niechęć do tego „obowiązku” przeradza się w trwałą przyjaźń z podopieczną. Zosia nareszcie ma kogoś, z kim może porozmawiać na każdy temat, zyskuje prawdziwą przyjaciółkę. Po nagłej śmierci pani Steni, świat dziewczyny wywraca się do góry nogami. Starsza pani, nie mając nikogo bliskiego zapisuje cały swój majątek dziewczynie. Mieszkanie w gdańskim bloku i stary dom w dzielnicy Łodzi zmieniają życie dziewczyny. Zofia jest już dorosła, zachodzi w ciążę, i chociaż ona sama zakochana jest w Marku po uszy, poznaje smak zdrady. Aby uciec od koszmarnej miłości wyjeżdża do Rudy Pabianickiej, do domu po pani Stefanii. Czy uda jej się poskładać swoje życie na nowo? Czy poznany przypadkowo mężczyzna okaże się jej przyjacielem czy wrogiem? Dramatyczna czy romantyczna okaże się stara historia związana z pewną miłością i odziedziczonym domem?

Fragment z książki:

(…) Czasem życie daje nam szansę, a my za późno ją dostrzegamy. Czasem możemy dotknąć naszych marzeń, ale odwlekamy te chwile. Na potem, na za godzinę, za miesiąc. Na moment, kiedy będziemy do tego perfekcyjnie przygotowani. A czasem trzeba żyć chwila. Łapać szczęście szybko w dłonie. Nieważne, ze nie mamy na sobie fraka i sukienki balowej, drugi raz życie może nam nie dać szansy. (…)

Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek, które ostatnio czytałam. I chyba najlepsza tej autorki. Znam książki Magdaleny Witkiewicz, jedne mnie zachwyciły inne odrobinę rozczarowały, ale o tej mogę powiedzieć, że z całą pewnością to TA NAJLEPSZA.

Pochłonęłam książkę zaledwie w trzy wieczory, co nie zdarza mi się zbyt często. Fabuła jednak tak mnie zniewoliła, że nie mogłam oderwać się od niej i teraz będę musiała jakoś odespać te nieprzespane noce.

Początkowo myślałam, że to kolejna książka z tych, w których powtarza się banalna historia. Ona – młoda, ładna niezależna, dziedziczy dom po starszej osobie, w życiu przechodzi wzloty i upadki miłosne, które i tak zakończą się wielkim HAPPY ENDEM. Historia jakich wiele.

A tu… miłe, wręcz ogromne zaskoczenie. Z banalnej fabuły zrobiła się wyjątkowo wciągająca opowieść, nie tyle o wzlotach i upadkach miłosnych, co o ciekawej oryginalnej historii.

Bohaterowie tej powieści są tak swojscy, a zarazem nietuzinkowi, że nie można ich nie polubić. Myślę, że niejedna czytelniczka od samego początku „zaprzyjaźniła się” z Zosią i panią Stefanią. A w dalszych częściach książki kibicowała nie tylko głównej bohaterce.

Piękna, wzruszająca historia, opowiedziana z dużym dramatyzmem w tle i z piękną historią miłosną. Jeżeli jednak ktoś nastawi się na typowy romans, to może się rozczarować. To nie tyle historia miłosna, co brutalna prawda o życiu, zdradach, cierpieniu ale i o wielkiej ludzkiej empatii. A także o odnajdowaniu szczęścia w ruinach życia.

W tej powieści można się zatracić. Ciekawość często wygrywała u mnie ze zmęczeniem i musiałam, dosłownie musiałam czytać, aby nie zgubić wątku.

Po przeczytaniu książki wpadłam w pewnego rodzaju zadumę. Niby liczyłam na zakończenie takie a nie inne, a jednak pozostał we mnie jakiś żal. Chyba bardzo chciałabym wiedzieć, co dalej. Przecież słowo „koniec”, nie musi dosłownie oznaczać końca historii.

Dawno się tak nie wzruszałam podczas czytania. Niby człowiek dorosły i zdaje sobie sprawę z tego, że to tylko fikcja literacka, wymysł pisarki, a jednak jakoś utożsamia się z bohaterami i przeżywa ich życie tak, jakby dotyczyło kogoś bliskiego.

Poruszone w powieści wątki (nie tylko miłosne), potrafią być zarówno piękne, romantyczne jak i bardzo dramatyczne. To tylko fragment ciekawej opowieści, którą polecam całym sercem nie tylko czytelnikom zaczytującym się w romansach. W tej książce znajdują się również interesujące wątki: kryminalny czy psychologiczny. To opowieść o odnajdywaniu siebie i własnego szczęścia. O dążeniu do prawdy bez względu na to jak bolesna może ona się okazać. To po prostu wyjątkowa powieść z duszą… w tle.

 Stary dom

Czy taki STARY dom, może dać komuś NOWE życie?

Zdjęcie domu pożyczyłam ze strony baedeker łódzki

P.S. Czereśnie jako owoce przeważnie są dwie, ale czereśnia jako drzewo może być jedna, wiem to, bo w moim ogrodzie rośnie wielkie drzewo czereśniowe. Rośnie w towarzystwie innych drzew owocowych ale nie ma przy sobie drugiej czereśni.

 

Jesień to dla mnie czas spotkań autorskich. W tym kierunku dużo się zaczyna dziać, a ja z przyjemnością na takie spotkania chodzę. W piątek 15 września byłam w gdańskim Empiku, na spotkaniu autorskim z Magdaleną Witkiewicz. Tę pisarkę znam już do wielu lat, jej pierwsza książka, którą przeczytałam był „Milaczek” i od tej właśnie lektury zakochałam się w książkach Magdaleny. Przyznam szczerze, że nie wszystkimi się zachwyciłam, ale na każdą kolejną czekam z niecierpliwością.

Piątkowe spotkanie było promocyjnym, dla najnowszej książki „Ósmy cud świata”.

Ósmy cud świata_baner

Przyznam szczerze, że książki tej jeszcze nie mam, ale z pewnością wkrótce ją nabędę. Jestem natomiast świeżo po lekturze wcześniejszej: „Czereśnie zawsze muszą być dwie”, ale o tej książce będzie w kolejnym wpisie.

Dlaczego lubię chodzić na spotkania z Magdaleną Witkiewicz?

Ktoś może powiedzieć, że dlatego, że znam ją osobiście i jestem z nią na stopie koleżeńskiej, więc WYPADA. Może i tak. Ale lubię spotkania z nią, dlatego, że jest ona osobą bardzo pozytywną, zawsze uśmiechniętą, a ja lubię spotykać się z ludźmi, którzy na wszystko patrzą z humorem.

Z pewnością nie każdy tak uważa, wiem, że ta pisarka ma tyle samo fanek i fanów co przeciwników. Od kilku osób słyszałam dość niepochlebne opinie o niej, ale każdy ma prawo do własnego zdania i ja będę zawsze twierdzić, że takich ludzi lubię spotykać.

Na spotkaniu Magdalena Witkiewicz wprowadziła nas (czytelników) w kulisy swojej najnowszej książki, której fabuła umiejscowiona gdzieś w Azji. Opowiadała jak zainspirowała się do napisania tej książki będąc w Wietnamie na promocji swoich trzech (o ile dobrze pamiętam) książek, wydanych właśnie w języku wietnamskim. To piękne, że możemy chwalić się naszymi rodzimymi pisarkami w tak dalekich krajach.

Myślę, że autorka zachęciła do przeczytania tej książki nie tylko mnie i z całą pewnością wkrótce „Ósmy cud świata” zawita na mojej półce.

Zachęcam wszystkich, aby chodzili na spotkania autorskie nie tylko swoich ulubionych pisarzy. Na takim spotkaniu, można lepiej poznać pisarza i dowiedzieć się sporo ciekawostek zarówno dotyczących książek jak i życia prywatnego.

I chociaż uwielbiam Magdalenę Witkiewicz za „Milaczka”, „Panny roztropne” czy „Moralność pani Piontek” to po te jej „poważne” powieści sięgam równie chętnie.

Spotkanie z Magdaleną Witkiewicz

Spotkanie z Magdaleną Witkiewicz

Jak widać, nie tylko ja uwielbiam takie spotkania autorskie

Spotkanie z Magdaleną Witkiewicz

Jedna z uczestniczek spotkania poprosiła mnie o zrobienie wspólnego z zdjęcia z pisarką, kobieta była jednak tak wzruszona osobistym kontaktem z Magdą, że... rozpłakała się. Mam nadzieję, że z tych kilku zdjęć, które pstryknęłam, chociaż jedno jest z uśmiechem :)

Spotkanie z Magdaleną Witkiewicz

Tym razem, aby nie stać w długiej kolejce po autograf "wyskoczyłam" jako jedna z pierwszych

Za zdjęcia bardzo dziękuję Karolowi, gdyby nie on, pewnie nie miałabym pamiątki z tego spotkania, bo mój aparat w telefonie zawsze nawala  w takich sytuacjach. Karol Kłos - pisarz, latarnik i fotograf amator, jak się pojawi ze swoim aparatem, to zawsze można liczyć na fajne fotki.

czwartek, 14 września 2017

Anna Sakowicz to polska autorka, po której książki sięgam bardzo chętnie. Pisarka gościła już na moim blogu i pewnie zagości jeszcze nie raz. Nie będę się na jej temat rozpisywała, ponieważ przedstawiłam już tę autorkę w kilku swoich wcześniejszych wpisach, kiedy dzieliłam się swoimi doznaniami po spotkaniu autorskim i po przeczytaniu jej kilku książek: To się da, Szepty dzieciństwa czy Złodziejka marzeń.

Anna Sakowicz   Żółta tabletka_Anna Sakowicz

Wydawnictwo Szara Godzina rok 2017

stron 143

Żółta tabletka to zbiór opowiadań i humoresek.

Książeczka niezbyt gruba, zawierająca 18 tekstów, z których jedne rozbawiają do łez, a inne wprowadzają w stan specyficznej nostalgii. Biorąc książkę do ręki spodziewałam się opowiadań z dużą dawką humoru, nie zawiodłam się, ale… no właśnie, nie wszystkie odebrałam z takim poczuciem humoru na jakie z pewnością zasługiwały.

Kilka opowiadań trochę mną wstrząsnęło, może nawet trochę zaszokowało. To balansowanie między realnym światem a światem złudzeń, majak czy zjawisk paranormalnych . Z pewnością niejednego czytelnika bardziej by rozśmieszyło, ale ja na wiele rzeczy i zjawisk patrzę trochę innymi oczyma i, nawet się wzruszyłam (opowiadania „Starość” czy „Różowy pokój”).

Autorka w dość ironiczny a czasami nawet szyderczy sposób przedstawia pewne sytuacje mogące wynikać z zaburzeń psychiki lub konsekwencji spożycia zbyt dużej ilości alkoholu. Sarkazm bijący z niektórych opowiadań, jest tak namacalny, że czasami zastanawiałam się, jakim cudem wykreował się w głowie takiej pisarce, której powieści są ciepłe, życiowe i na swój sposób wzruszające, chociaż potrafią też rozbawić do łez.

Poruszone w opowiadaniach tematy z pewnością dają do myślenia i zmuszają do zastanowienia się nad konkretnym wątkiem. Ukazana w dość szyderczy sposób naiwność ludzka, z pewnością potrząśnie niejednym czytelnikiem, pod warunkiem, że nie będzie czytał książki tylko dla samego przeczytania, ale gdy zagłębi się odrobinę w treści.

Może zbyt poważnie podeszłam do tej lektury, nie przeczę, że momentami zaśmiewałam się bardzo, ale łapałam się również na tym, że zbyt dogłębnie analizuję przekaz fabuły.

Domyślam się, że autorce zależało na tym, aby rozbawić. Książka jest z pewnością lekturą lekką, łatwą i przyjemną, tylko czy wszystkie sytuacje w życiu człowieka śmieszą?

Jest to książeczka na jeden wieczór. Czyta się płynnie i szybko, Cudowny relaks po ciężkim dniu pracy, pod warunkiem, że nie będzie się (tak jak ja to robiłam) zbyt dogłębnie analizowało. Zabawne dialogi i opisy z pewnością pobudzą w czytelniku endorfiny i zapomni on na jakiś czas o otaczającym go świecie.

Polecam lekturę tę książki szczególnie teraz, kiedy na dworze szaro, buro i ponuro. Jest ona z pewnością cudownym antidotum na chandrę. Jest to książka inna niż powieści tej autorki, ale z pewnością warta przeczytania.

Emotikonki

Kto z nas nie potrzebuje czasami takich żółtych tabletek?

Dziękuję Autorce za możliwość przeczytania tej lektury, Anna Sakowicz była jedną z uczestniczek na naszym piątym spotkaniu w Sopocie A może nad morze? Z książką.

logo spotkania

Jeżeli ktoś ma ochotę poznać "pióro" tej pisarki zanim sięgnie po którąś z jej powieści polecam jej blog, który chętnie odwiedzam w miarę możliwości czasowych.

Blog Kura Pazurem

Polecam również inne książki Anny Sakowicz, zwłaszcza Trylogię Kociewską, ale i wszystkie inne książki autorki, które do tej pory przeczytałam. Cieszę się, że w moich zbiorach posiadam więcej książek tej pisarki. Wiem, jestem zachłanna, ale chcę dużo takich powieści.

Trylogia kociewska_Anna Sakowicz

 
1 , 2
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli