Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
środa, 11 września 2013

baner jutro

O autorce Janice Kay Johnson niewiele znalazłam w Internecie, więc niestety niczego nie napiszę, ale jeżeli ktoś ma informacje dotyczące tej pani to chętnie przeczytam. Jest ona bardzo popularna w krajach anglojęzycznych, bo większość książek, które znalazłam są właśnie napisane w oryginale.

wytrzymaj do jutra

Wydawnictwo Harlequin Enterprises rok 1993

stron 315

Wytrzymaj do jutra, to powieść NIE typowo kobieca, chociaż Harlequin. Do książki podchodziłam dość sceptycznie, ponieważ zbytnio nie przepadam za tego typu literaturą. Przeczytałam książkę w związku z Wyzwaniem JUTRO, i… nie żałuję.

 Zaskoczyła mnie poruszona w niej tematyka, a właściwie problem, który dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Romans z głęboko uświadamiającą przestrogą.

Ellen, młoda niezależna finansowo singielka w wieku około 30 lat, któregoś dnia odbiera telefon od swojej siostrzenicy z prośbą o pomoc. Jej siostra Linda po spożyciu zbyt dużej ilości alkoholu straciła przytomność. Ellen natychmiast rusza z pomocą, umieszczając siostrę w szpitalu i zabierając do siebie jej dwójkę małych dzieci.

Kobieta podczas terapii dla rodzin alkoholików, poznaje Nicka - lekarza, który prowadzi zajęcia, i jak to w romansach bywa nawiązuje się między nimi nić porozumienia, która z czasem przybiera formę bliższej znajomości. Niestety przeszłość Nicka, o której Ellen dowiaduje się od siostry, staje się czymś w rodzaju bariery odgradzającej młodą kobietę od marzeń o przyszłości związanych z tym właśnie mężczyzną.  Ellen walczy zarówno ze wspomnieniami i traumą z dzieciństwa, jak i ze strachem przed przyszłością z Nickiem.

 Książka porusza problem alkoholowy dotyczący głównie kobiet, ale i mężczyzn. Przedstawia walkę z chorobą zarówno ze strony chorego, jak i jego najbliższych. Bardzo obrazowo opisane są w niej zachowania alkoholika i zachowania osób jemu najbliższych. To trudny temat, a jak bardzo aktualny. Janice Kay Johnson wzruszająco opisała emocje związane z życiem zarówno jednych jak i drugich, zrobiła to dość precyzyjnie.

 Harlequiny zawsze kojarzą mi się ze scenami namiętnej miłości i tu autorka dała prawdziwy popis dotyków, wzniesień, podnieceń itp. Trochę zbyt dokładnie chwilami opisała akt miłosny, ale książka nie byłaby „super romansem” gdyby tego zabrakło.

 Ciekawy i bardzo obrazowy styl pisarski powodował, że tak właściwie oczami wyobraźni widziałam wszystko z najdrobniejszymi detalami.

 

(…) Podejmujący Wyzwanie powinien napisać odpowiedź na pytanie, dlaczego autor przeczytanej przez niego książki dał taki właśnie tytuł (…)

 W tej książce jest to bardzo czytelne, „wytrzymać do jutra” i nie wypić kieliszka.



wtorek, 10 września 2013

Lubię spotkania autorskie, i na takie też wybrałam się dnia 03 września do Biblioteki Manhattan w Gdańsku. Pisarka znana, aczkolwiek dla mnie dość obca, ponieważ przeczytałam tylko jedną z jej książek, i to dość dawno.

Tanya Valko

Spotkanie było z autorką tak zwanej „sagi arabskiej”, która pisze swoje książki pod pseudonimem Tanya Valko.

Pisarka, próbowała swych sił na różnych kierunkach studiów, w końcu jednak zdecydowała się na arabistykę w Instytucie Filologii Orientalnej UJ i to był strzał w dziesiątkę. Odnalazła się w tym, ponieważ zawsze marzyła o dalekim, nieznanym, tajemniczym świecie.

 tanya valko2

Po raz pierwszy wyjechała do Libii w wieku 21 lat tam też połknęła bakcyla Orientu i jak sama powiedziała od tego czasu nie może żyć bez krajów arabskich i ich klimatu.

Obecnie mieszka w Arabii Saudyjskiej, lecz już wkrótce zamierza opuścić ten kraj, przenosząc się tym razem do islamskiej Azji.

Debiut powieściowy Tanyi Valko to bestsellerowa „Arabska żona”(2010 r.), która jest kwintesencją dwudziestoletnich kontaktów autorki z krajami muzułmańskimi. To jest właśnie książka, którą udało mi się kiedyś przeczytać, a ponieważ jest napisana w formie pamiętnika, byłam święcie przekonana, że autorka opisuje w niej swoje życie. Pani Tanya rozwiała jednak moje myślenie i przyznała, że książka ta jest wytworem jej wyobraźni, oparta jednak na autentycznych wydarzeniach.

Kontynuacją pierwszej jest „Arabska córka” (2011 r.), w której autorka ukazuje dalsze losy bohaterek. Trzecia część sagi pt. „Arabska krew” (2012 r.) opowiada o arabskiej wiośnie, czyli wojnie domowej w Libii, w której wir zostały wplątane dwie główne bohaterki z poprzednich części. W czwartej części cyklu, książce "Arabska księżniczka" (2013 r.), autorka opisuje dalsze koleje życia Doroty – Polki, która w młodości poślubiła Libijczyka, oraz jej dorosłej córki, która sama staje się matką Nadii.

 arabska saga1  arabska saga2  arabska saga3  arabska saga4

Książki T.Valko przedstawiające arabskie, orientalne życie, to kwintesencja prawie dwudziestoletnich kontaktów z krajami muzułmańskimi, efekt studiów i badań, doświadczeń własnych oraz zasłyszanych opowieści.

Będąc orientalistką, autorka zna doskonale historię, kulturę i socjologię arabską, studiuje Koran oraz współczesne prace religioznawców, czyta opracowania naukowe, broszury, arabską prasę oraz ogląda lokalną telewizję.

Terroryzm to obecnie największa bolączka Bliskiego Wschodu oraz najpoważniejsze zadanie arabskich rządów i służb specjalnych, więc porusza się ten temat bardzo często, chętnie i na szerokim forum. W swoich książkach Tanya Valko zawiera wiele własnych doświadczeń i przeżyć oraz opisuje miejsca, w których była. mąż jest Polakiem, nie Arabem, a jedynie arabistą.

Myślę, że czas spędzony na tym nietypowym spotkaniu, Piszę „nietypowym”,  ponieważ pisarka mówiła głównie o sytuacji w krajach arabskich, mogę zaliczyć do bardzo udanych. Pani Tanya, jest osobą bezpośrednią i z pewnością bardzo światową, oczytaną a zarazem bardzo sympatyczną. Opowiadała ciekawie i z przyjemnością wybrałabym się na kolejne spotkanie z tą autorką.

spotkanie w Tania Valko

W kolejce po autograf

sobota, 07 września 2013

agnieszka Fibich

Agnieszka Fibich urodziła się w 1965 roku. Już jako nastolatka zaczęła pisać opowiadania. Kiedy w 2005 roku na skutek wypadku została na kilka tygodni unieruchomiona, postanowiła wykorzystać czas na napisanie książki, a konkretnie kryminału Dopóki widzę twój cień, który został opublikowany w 2007 roku. Kolejną jej książką jest thriller Requiem dla tancerki. Po tych dwóch zaczęła pracę nad kolejnymi, z których jedna opowiada o dziewczynie, którą czytelnik poznaje jako nastolatkę, a potem śledzi kolejne etapy jej życia. Druga powieść to klasyczny kryminał, którego akcja rozgrywa się w jednym z państw afrykańskich oraz w Paryżu i Warszawie. Od najmłodszych lat związana jest z Francją, pracując dla spółek francuskich.

 dopóki widzę twój cień

Wydawnictwo Klucze Sp. z o.o. rok 2008

stron 236

Dopóki widzę twój cień to kryminał, w którym od samego początku czytelnik zostaje uwikłany w tajemniczą śmierć pięknej i ambitnej Natalii, śmierć, która nastąpiła w dość dziwnych okolicznościach. Jej mąż Wiktor, dzięki opisowi ciała, które niestety nie miał możliwości zidentyfikować odkrywa, że najprawdopodobniej kobietą, która zginęła w samochodzie jego żony nie była Natalia. Zaczyna prowadzić śledztwo trochę na własną rękę, ale w końcu udaje mu się przekonać do swoich racji młodego policjanta oraz jego kuzyna, zatrudnionego w wyższych służbach śledczych.

Równolegle z prowadzonymi przez Wiktora czynnościami, odkrywana jest prawda o tym gdzie i z kim żyje jego żona Natalia.

Nie jest to leniwie toczący się kryminał, aczkolwiek nie należy również do tych, od których kartek nie można się oderwać. Fabuła toczy się zarówno na terenie Polski jak i Francji, i na swój sposób wciąga.

Z pisowni, zwłaszcza pierwszych kilkudziesięciu stron, można się domyślić, że to debiut pisarki, słownictwo jest dość zaskakująco proste, ale im bliżej końca, tym bardziej pisownia staje się profesjonalna i widać coraz większą wprawę pisarską. Początkowo drażniły mnie wciąż powtarzające się imiona, których powtórek można było uniknąć, jeżeli cała strona poświęcona jest na przykład temu co robi Wiktor, to zupełnie niepotrzebnie jego imię było powtarzane prawie w każdym zdaniu.

Nie przeczytałam tej książki jednym tchem, ale spokojnie dobrnęłam do końca, ponieważ kryminały to mój ulubiony gatunek literacki.

Mało ciekawa, przynajmniej dla mnie okładka, nie zachęca do lektury, ale na to pewnie autorka zbytniego wpływu nie miała.

Nie wiem, czy sięgnę jeszcze kiedyś po którąś z książek tej pisarki, ponieważ nie zachwycił mnie jej debiut. Nie zarzekam się jednak od tego, że już nigdy nie przeczytam innej z jej książek.

Polecam tę lekturę przede wszystkim miłośnikom kryminałów, mam nadzieję, że nie wszyscy odbiorą tę książkę z obojętnością. Dla mnie to z pewnością nie jest książka, która na długo zostanie w pamięci. Ot przeczytałam i mogę ją przekazać dalej.



środa, 04 września 2013

baner jutro

Na mojej półce leżą już książki, które mam zamiar przeczytać w związku z Wyzwaniem "JUTRO". Dwie z nich czytałam, ale było to tak dawno, że muszę sobie przeczytać jeszcze raz, bo... nie pamiętam treści. JA UWIELBIAM WYZWANIA, więc taka zabawa mi się bardzo podoba, chociaż powinnam poważniej podchodzić do życia, ale w moim wieku... już wszystko wypada, nawet bawić się.

Zaczynam zabawę od pierwszej książki, WYTRZYMAJ DO JUTRA - Janice Kay Johnson (harlequin, ale mam nadzieję dotrę do końca), potem będzie JUTRO PRZED PÓŁNOCĄ - Sławomira Siekierskiego, którą czytałam chyba w roku 1989 i muszę sobie przypomnieć jej fabułę, następnie KRUCHOŚĆ JUTRA - Ewy Bauer, a kolejną będzie GDY NADEJDZIE JUTRO - Sidneya Sheldona (mojego ulubionego pisarza) czytałam już tę książkę, ale około 15 lat temu, więc...

wyzwanie jutro

sobota, 31 sierpnia 2013

Lubię wyzwania, jedne przynoszą radość, inne nie. Nie zrażam się jednak, bo każde wyzwanie traktuję jak zabawę, chociaż dzieckiem już raczej nie jestem. Na FB był konkurs, którego nagrodą była książka "Nalewka zapomnienia". Pomyślałam, "a co mi szkodzi opisać moją brzydulę" i opisałam i... WYGRAŁAM KSIĄŻKĘ :)

Nalewka zapomnieniaA oto co napisałam i udokumentowałam zdjęciem:

Suczka Chelsi.Przyszła na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Jej mama - jamniczka, dzięki przypadkowemu spotkaniu wiejskiego kundelka, nawet nie spodziewała się tego, że nasza "rodzina" się powiększy. Była jedną z trojga rodzeństwa, najbrzydszą, ale najbardziej przebojową. Jej rodzeństwo szybko znalazło nowych właścicieli, ale jej nikt nie chciał, a my cichutko modliliśmy się o to, chociaż w domu były już dwa psiaki. Od samego początku zawojowała nasze serca i teraz nie wyobrażamy sobie tego, że mogłoby jej z nami nie być. Jest wesoła, i przebojowa. Jest naszą dogoterapią, ponieważ w każdej chwili potrafi zachować się tak, że rozbawia nas do łez. Czuje, kiedy komuś z nas je smutno, i wtedy daje z siebie całą moc pozytywnych zachowań. Nawet jak robi coś, co nas złości nie potrafimy się na nią gniewać, bo... to nasza mała perełka. Jej przyjście na świat przedłużyło życie staruszka - owczarka niemieckiego, który jako stary wujaszek nie potrafił się na nią złościć nawet wtedy, gdy mu psociła. A ona mobilizowała go do życia. Świetnie dogaduje się ze wszystkimi innymi zwierzakami, ale najbardziej lubi ciche randki z psem sąsiadów, oraz odpowiedzialność za innych "członków" naszej rodziny, przebywających w ogrodzie. Zawsze stara się być w pobliżu kogoś z nas. Kochamy ją.

Chelsi FB

Na zdjęciu głównym Chelsi ze swoją mamą.

Lubię czytać
Artykuły




Spis moli