Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
sobota, 10 marca 2018

Michał Pawlik to trzydziestoparolatek, który porzucił pracę w korporacji, aby spełniać swoje marzenia, niemające nic wspólnego z zarabianiem pieniędzy. Któregoś dnia postanowił wyruszyć w podróż do Azji, aby odnaleźć wewnętrzne szczęście, spontaniczną radość, która jest tak właściwie motorem naszego życia.  Jest wyznawcą i praktykiem szeroko pojętego minimalizmu, Jego największą wartością jest życie w świecie bez krat, zbudowanym według własnego projektu.  Prowadząc blog www.endorfinowy.pl chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami. Kiedy tylko nadarza się okazja, pakuje plecak, zatrzymuje świat i rusza w podróż.

Michał Pawlik  Endorfinowy granat_Michał Pawlik

Endorfinowy granat to literatura faktu. To książka napisana w formie dziennika, opisująca jedną z podróży autora do południowej Azji.

Endorfinowy granat_Michał Pawlik

W jednym z ostatnich wpisów zaprosiłam moich czytelników do Włoch, tym razem jednak zapraszam w bardziej egzotyczne miejsca, jakimi są między innymi: Tajlandia, Laos, Wietnam, Birma...

Przyznam szczerze, że podziwiam odwagę, upór i spontaniczność autora, który pozostawiając w Polsce, w miarę ustabilizowane życie na pewnym poziomie i pracę w korporacji, postanawia wyruszyć w świat do tak odległych i różnych kulturowo krajów. Książka jest debiutem literackim autora, ale mam szczerą nadzieję, że na tym debiucie się nie skończy. Niewielu ludzi ma odwagę na taki krok, ale gdy się tak bardziej nad tym zastanowić, wielu z pewnością o tym marzy.

Treść książki przyciąga od samego początku, przemyślenia autora przeplatane pięknymi opisami miejsc, ludzi, czy aury, to treści, od których trudno się oderwać. Może dlatego, że znajdujemy w niej wiele własnych myśli, których nie mamy odwagi wypowiedzieć głośno, a może to azjatycka egzotyka tak przyciąga.

Nie mogę oprzeć się zacytowaniu kilku zdań z książki. Zdań, które nie tyle mnie poruszyły, co pobudziły moją wyobraźnię, obudziły we mnie kogoś, kto tęskni za czymś takim jak beztroska podróż w nieznane:

(…) Przez długi czas taki model świetnie się sprawdzał, dawał mi sporo satysfakcji, sprawiał, że czułem się doceniany, ważny i lubiany. Tak było do czasu, kiedy na mojej gładkiej jak tafla niezmąconej wody wizji życia pojawiły się spękania, zarysowania, odkształcenia, gdy rzeczywistość zaczęła bardziej przypominać odbicie pięknego zdjęcia w krzywym zwierciadle niż obraz namalowany pewną ręką artysty. Wypaliłem się. Nie miałem ochoty wstawać z łózka, kiedy wiedziałem, że muszę wyjść do pracy. (…) Czułem się jakbym po drodze o czymś zapomniał. (…) W tym całym zamieszaniu zapomniałem żyć. (…)

Wielu ludzi doświadcza wypalenia zawodowego, ale jak niewielu ma odwagę się temu przeciwstawić? Jak niewielu ma odwagę podjąć walkę o swoje życie, o swoje marzenia? Ten człowiek miał, i za to czuję do niego ogromny szacunek. Sama również doświadczyłam wypalenia zawodowego, zszokowanym moją spontaniczną decyzją  znajomym, udowodniłam jednak, że poradzę sobie i… dałam radę, chociaż nie poprzez tak ekstremalną decyzję jak podróż do Azji.

Autor wyruszył w podróż, mając na względzie minimalizm i koncentrację na otoczeniu. Z pozytywnym nastawieniem, starał się odkrywać nie tylko nowe miejsca, ukryte gdzieś w zakątkach świata, pozbawione cywilizacji, ale przede wszystkim starał się odkryć własne JA. Podróż nie była tylko jednym wielkim ciągiem pięknej przygody, która pozwoliła mu na chwilę uciec od życia w cywilizowanym kraju, od rządzy pieniądza, uzależnienia od nowoczesności. Podróż ta oprócz wielu pozytywnych doznań przysporzyła mu również bólu, cierpienia i strachu. Kiedy opisywał watahy psów, zagrażające człowiekowi po zmroku, to czułam wręcz dreszcz grozy na swoich plecach. A on… on potraktował to, jako jedną z nielicznych przeszkód na swojej drodze.

Dzięki samotnej podróży można poznać cechy życia, które są na wyciągnięcie ręki, a często niewidoczne dla zwykłego, uzależnionego od (nawet niewielkiego) luksusu człowieka. Będąc na łonie natury, można odnaleźć szczęście niemające nic wspólnego z szeroko pojętym materializmem. Autor podróżował początkowo rowerem, a ile radości daje jazda na rowerze, wie tylko ten, kto tego w swoim życiu kiedyś doświadczył. Oczywiście nie zawsze jedzie się po płaskim terenie, czy z górki, czasami trzeba ostro się namęczyć, aby pokonać nawet nieznaczne wzniesienie. To tak jak w życiu.

(…) Prawdziwe bogactwo to wolność, cieszenie się chwilą, spędzanie czasu z tymi, których kochamy, zwolnienie tempa, spacerowanie nad morzem, czy chodzenie po górach wtedy, kiedy tego chcemy. Bogactwo, to niewymuszony uśmiech, który możemy ofiarować innym, to szczera radość, poczucie sensu w życiu, nawiązanie relacji z ludźmi, nie zaś nowy iPohone, zegarek, czy wypasiony samochód. (…)

Ile zależy od nas samych abyśmy mieli pozytywne relacje z ludźmi. Opisani przez autora mieszkańcy biednych często wiosek, nie mający nawet bieżącej wody (co dla wielu współcześnie żyjących ludzi jest raczej nie do pomyślenia) byli tak przyjacielsko nastawieni, że nawet bariera językowa nie przeszkadzała im w porozumiewaniu się. W byciu po prostu miłym dla drugiego człowieka. To piękne, że gdzieś mieszkają ludzie, dla których człowiek jest ważny nie dlatego, że ma pieniądze, prestiż czy sławę.

Piękne jest to, że w czasie takiej podróży można poznać ludzi, którzy być może często zaistnieją w naszym życiu tylko na chwilę. Ale wspomnienia tej chwili pozwolą na to, że pozostaną w naszej pamięci do końca życia. Autor bardzo ciekawie opisuje nawiązane w czasie podróży przyjaźnie z ludźmi, którzy zaistnieli w jego życiu w określonym miejscu i czasie i z pewnością pozostaną w nim na długo.

Muszę przyznać, że opisywane przez autora miejsca zostały przedstawione tak malowniczo, że muszę o nich wspomnieć. Ba, moja wyobraźnia to już po prostu szalała. Kilka razy obudziłam się nad ranem, mając przed oczami wspomnienie „podróży”, jaką odbyłam we śnie, odwiedzając buddyjskie świątynie, czy małe azjatyckie wioski, a nawet piękny podwodny świat, który dzięki wyjątkowym opisom autora „zobaczyłam”.

(…) W końcu mogę poleżeć na plaży i pogapić się w gwiazdy. Uwielbiam te gorące noce, gdy ogrzany słońcem piasek nie zdąży się wyziębić, gdy ciemność tańczy walca z magią zamiast chłodem, gdy niebo uśmiecha się blaskiem miliardów gwiazd, wysyłając w naszą stronę energię, która przenika ciało tak, jak woda przesiąka przez piach i zostawia czystą niezmąconą radość. (…)

Czyż to nie spora dawka poetyckiej prozy, wnikającej do świadomości tak, że wręcz czuje się ten gorący piasek i widzi nad sobą to gwiaździste niebo?

Spora dawka przemyśleń medytacyjnych towarzysząca treści, pozwoliła mi na spojrzenie na pewne sprawy w dość logiczny sposób. Metody współgrania ze sobą wspomniane przez autora, na przykład metoda pokonywania strachu, czy metoda uspokajania myśli z pewnością na długo zostaną w mojej głowie.

Moim zdaniem ta książka to cudowny lek na zatracaną we współczesnym świecie tożsamość, to piękna lekcja pokory wobec własnego JA. Każdy z nas powinien nauczyć się patrzeć w głąb siebie, a tak niewiele  trzeba, aby dobrze się poczuć we własnym towarzystwie bez poczucia winy, że coś na tym świecie nam nie wyszło, że coś zrobiliśmy źle i teraz nie wiadomo czy uda nam się odnaleźć to co utraciliśmy.

Książka nie dość, że jest bardzo ciekawa, to jest pięknie wydana. Biały, kredowy papier na którym oprócz treści  znajduje się mnóstwo przepięknych zdjęć dokumentujących opisywane miejsca i ludzi. Aż chciałoby się tam być. Sama okładka przyciąga wzrok i kusi, aby zajrzeć do środka książki.

Dziękuję Autorowi za to, że pozwolił mi spędzić kilka dni na fascynującej podróży, w której poznałam nie tylko piękno tego egzotycznego świata, ale poznałam również historie ludzi i miejsc, o których do tej pory niewiele wiedziałam. Zabierając czytelnika w tę niesamowitą podróż, autor pokazał, jak wiele jest na świecie bodźców uaktywniających endorfiny, trzeba tylko szeroko otworzyć oczy i umysł i poddać się tej magii jaka otacza nas ze wszystkich stron.  Dzięki doznaniom i emocjom jakie towarzyszyły mi w tej  specyficznej podróży miałam okazję przeżyć przygodę, która na długo pozostanie w mojej pamięci.

Kanchanaburi Province

Kanchanaburi Province

Most na rzece Kwai

Most na rzece Kwai

Okolice wodospadu Phalad

Okolice wodospadu Phalad

Stare miasto – okolice Kanchanaburi

Stare miasto – okolice Kanchanaburi

Dziękuję Pani Justynie Janczak z Projekt.pr za to, że dała mi szansę na przeczytanie tej książki. Myślę, że bardzo długo będę nocami „podróżowała” po Azji.

Zdjęcia pozwoliłam sobie "podkraść" z bloga Autora www.endorfinowy.pl, mam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe, ale bardzo chciałam zabrać moich czytelników do tych pięknych miejsc, aby moje słowa napisane nie były takie... bezbarwne.

wtorek, 06 marca 2018

Urszula Jaksik gościła już na moim blogu, ale przedstawię ją tym osobom, które nie czytały moich wcześniejszych wpisów, w których dzieliłam się swoimi odczuciami po przeczytaniu jej książek. Autorka urodziła się na Górnym Śląsku i obecnie mieszka w Bytomiu. Ukończyła Bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach i całe życie zawodowe pracowała w sieci Miejskich Bibliotek Publicznych. Debiutowała w czasopiśmie "Płomyk" opowiadaniem dla nastolatków pt. "Z zapisków młodszego brata" (1981). W 1998 zdobyła trzecią nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Literackim "Miesiąc z życia kobiety" ogłoszonym przez czasopismo "Twój Styl". W 2004 roku przyznano jej główną nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Literackim "Złote pióro" za opowiadanie pt. "Zakopany topór". Otrzymała "Literacką Przepustkę Zwierciadła" – wyróżnienie w konkursie literackim na dziennik "Dzień po dniu" zorganizowanym przez czasopismo "Zwierciadło" (2004).

Urszula Jaksik  Zaułek szczęścia_Urszula Jaksik

Wydawnictwo REPLIKA rok 2012

stron 322

Zaułek szczęścia to współczesny dramat psychologiczny, którego fabuła umiejscowiona została na Śląsku.

Julia jest samotną kobietą wychowującą syna, który wkrótce wejdzie w dorosłe życie. Jest osobą zamożną, jednak po śmierci męża priorytetem stało się dla niej wychowanie dziecka. Postępująca choroba w każdej chwili może przykuć ją do wózka inwalidzkiego, który już teraz jest jedną z niezbędnych sprzętów w jej życiu.  Kiedy jej syn dostaje szansę wyjazdu do Stanów Zjednoczonych na roczny pobyt, w głowie Juli zaczyna kiełkować myśl, aby na zawsze uwolnić go od coraz bardziej kalekiej matki, która z każdym kolejnym rokiem staje się większym ciężarem. Julia postanawia wynająć kogoś, kto podczas nieobecności syna pomógłby jej w codziennych funkcjonowaniu, myśli jednak, aby była to osoba na tyle niezdarna, aby sama doprowadziła do wypadku, w którym życie Julii skończyłoby się. Znajoma przyprowadza do Juli Ritę, kobietę prostą i pechową, którą wszyscy uważają za kompletną nieudacznicę. Jak potoczy się współpraca bogatej, kulturalnej, wykształconej i bardzo kruchej kobiety z osobą o posturze rosłego mężczyzny, wychowaną w środowisku biedy i prostych ludzi? Czy obie kobiety dogadają się, czy będą toczyły wieczną „wojnę”? Czy jest możliwa przyjaźń między tak skrajnie wychowanymi osobami?

Przyznam szczerze, że dawno żadna książka nie wywołała we mnie tylu emocji. Osobliwe studium osobowości dwóch bohaterek to po prostu majstersztyk. Autorka bardzo wnikliwie podeszła do przedstawienia czytelnikowi postaci wykreowanych w jej powieści. Dwie różne od siebie kobiety, które tak właściwie nie powinny mieć ze sobą nic wspólnego, nagle stają się osobami sobie bardzo bliskimi. Jedna, potrzebuje pomocy w normalnym funkcjonowaniu, a druga pomocy w tym, aby przeżyć. I chociaż są jak ogień i woda, jak piękno i brzydota to w pewnym momencie stają się bardzo od siebie zależne, życie jednej zaczyna współgrać z życiem drugiej na tak bliskiej płaszczyźnie, że trudno w to uwierzyć.

Autorka funduje czytelnikowi sporą dawkę dramatyzmu, i to takiego na różnych etapach życia człowieka. Poznajemy zatem dramat małej dziewczynki, dramat młodej studentki i dramat dojrzałej kobiety. Każdy z nich dotyczy innej osoby, ale łączy och coś więcej niż tylko towarzyszące im strach, łzy i ból zarówno fizyczny jak i psychiczny. Funduje również ciekawą lekcję empatii i człowieczeństwa w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Ta książka to dowód na to, że każdy z nas potrzebuje kogoś, kto w pewnym sensie zastąpi mu Anioła Stróża, kogoś na kim zawsze może polegać, komu zawsze może zaufać i komu może oddać się pod opiekę w każdej chwili swojego życia. Julia potrzebowała Rity nie tylko do pomocy w sensie dosłownym, ale dla zrealizowania swojego planu. Rita natomiast potrzebowała nie tylko pomocy finansowej, ale i kogoś, kto pomoże jej odnaleźć się w tym okrutnym dla niej świecie. Każda z nich potrzebowała innej pomocy i chociaż obie w pewnym momencie stanęły na rozstaju swoich życiowych dróg, to razem trafiły na drogę, która poprowadziła ich do wspólnego celu. Celu, jakim była wartość prawdziwej rodziny i prawdziwej przyjaźni.

Ta książka, to również dowód na to jak wielki wpływ na życie człowieka może mieć przeszłość, często bolesna, często ukrywana przed światem. Czy wystarczy otworzyć się przed kimś, wyrzucić z siebie te zmory ciążące na sercu i sumieniu, aby wyzwolić się z traumy?

Wplatane w fabułę różne wątki były jednocześnie częścią i całością, uzupełniając niedopowiedziane myśli, które towarzyszyły głównym bohaterkom. Nie wiem, czy autorka napisała dalszy ciąg tej historii, ale byłabym jej bardzo ciekawa. Po skończeniu książki czułam wręcz jakiś niedosyt, pragnienie poznania dalszych losów niektórych osób: Rity, Pawła i Karoliny.

Autorka w tej jednej, niezbyt grubej powieści ukazała tyle problemów, że mogłaby z tego powstać kolejna książka. Uwidocznienie problemu nieuleczalnej choroby z punktu widzenia osoby chorej i z punku widzenia osoby zajmującej się pomocą tej chorej to tylko jeden z koszmarów wielu ludzi. Nic tak nie wzrusza człowieka jak okropności dzieciństwa, jakim niewyobrażalnie trudnym do pogodzenia się z nim faktem może być gwałt, czy molestowanie dziecka o tym wie tylko ten, kto przeżył to na własnej skórze. Odrzucenie przez środowisko z powodu gorszej pozycji, czy z powodu pewnego rodzaju „inności” okazywanej przez dzieci, to coś, czego nie można tolerować a wiele dzieci mu z tym żyć. A życie w kłamstwie? Kłamstwie, które pozwala być inną osobą dla kogoś, kogo się bardzo kocha? Kłamstwie, które nie zawsze potrafi współgrać z własnym sumieniem.

Książka napisana jest bardzo lekkim piórem, ale z pewnością nie mogę jej zakwalifikować do lekkich, łatwych i przyjemnych. To powieść z tych, przy których czytaniu paczka chusteczek to za mało. Zmusza do refleksji i otwiera oczy na wiele dramatów, jakie odgrywają się w pobliżu nas, a które nie zawsze zauważamy.

Polecam tę powieść całym sercem, szczególnie tym, którzy nie stronią od powieści smutnych i dramatycznych, chociaż znalazło się w niej kilka epizodów humorystycznych i optymistycznych. To książka, którą każdy powinien przeczytać chociażby dlatego, żeby dostrzec wiele niedotyczących nas spraw widzianych oczami innych. Aby zrozumieć, że każdy z nas potrzebuje kogoś, kto pomoże mu odnaleźć w życiu to co najcenniejsze.

Gorąco polecam również inne książki tej autorki, które miałam okazję przeczytać, i niecierpliwie czekam na kontynuację jednej z nich.

Dom nad brzegiem oceanu  Odwrócone życie_Urszula Jaksik



wtorek, 27 lutego 2018

Diego Galdino urodził się w 1971 roku. Mieszka w Rzymie i zajmuje się… prowadzeniem baru. Jest baristą, który przez cały dzień podaje klientom najbardziej wymyślne kawy. Jest również pisarzem, który pisze swoje książki nocami. Jedna z jego książek - „Pierwsza kawa o poranku” wkrótce zostanie zekranizowana we Włoszech.

Diego Galdino   Żeby miłośc miała twoje oczy_Diego Gadino

Wydawnictwo REBIS rok 2016

stron 271

Żeby miłość miała twoje oczy to współczesna powieść obyczajowa, z wątkiem romantycznym, której fabuła umiejscowiona została we włoskiej miejscowości Cetona, wśród toskańskich wzgórz.

Młody, znany australijski malarz Tyrone Lane przyjeżdża do małego miasteczka w Toskanii, aby na zlecenie jednej ze swoich klientek namalować kilka obrazów tej okolicy. Jego agentka wynajęła mieszkanie u pewnej rodziny, której dom leży na malowniczym wzgórzu. Córka państwa Ferrettich początkowo jest dość sceptycznie ustosunkowana do lokatora, można nawet powiedzieć, że czuje do niego antypatię, lecz któregoś dnia uczucie to ulega zmianie i oboje zaczynają do siebie czuć coś więcej. Sofia czeka na wyznanie miłości a Tyrone… boi się zaangażowania. Bolesna przeszłość ciągle mu o kimś przypomina, i to właśnie jest dla niego murem odgradzającym go od nowego uczucia. Kiedy Sofia jadąc na badania, ulega wypadkowi… No cóż, nie zdradzę co się stanie. Jeżeli ktoś jest ciekaw, czy tych dwoje połączy się, czy rozstanie na zawsze, musi sięgnąć po tę książkę.

Czytając tę powieść, zastanawiałam się nad tym, jak wielu autorów płci męskiej potrafi pisać ciekawe powieści o miłości, takie typowe dla kobiet. Ta lektura bardzo przypomina mi książki Nicholasa Sparksa, może ten włoski barista jest takim włoskim Sparksem?

Moim zdaniem autor nie wysilił się zbytnio przy kreowaniu postaci, nie są one zbyt szczególne, takie jakich się nie zapomina. Jednak przedstawił je w taki sposób, że czuje się do nich pewnego rodzaju sympatię, mimo nielicznych negatywnych cech.

Jest to historia miłosna, w której tak właściwie od początku można się domyśleć tego, co będzie, i chociaż na początku tej powieści, główni bohaterowie i ich relacje do siebie, są pokazani dość zimno i mało sympatycznie, to coś w trakcie czytania podpowiada, że koniec te znajomości będzie pozytywny. A może ten koniec będzie jakimś początkiem?

Nie ma w tej książce wielu wątków przyprawiających o szybsze bicie serca, chociaż historia miłosna dwojga młodych ludzi to zawsze coś pięknego i wzruszającego. Owszem, przyznaję, że kibicowałam tej miłości, ale z drugiej strony wydała mi się ona taka trochę infantylna. Niby dwoje dorosłych ludzi, każde „po przejściach” a momentami miałam wrażenie, że zachowują się jak dwoje nastolatków.

Książkę czyta się dość płynnie, jest to lektura niezbyt gruba, więc można ją przeczytać szybko. Nie wymaga zbytniego zaangażowania w fabułę, ale trzyma czytelnika „w ciekawości”. Przynajmniej mnie trzymała.

Krótkie rozdziały zawsze na mnie działają tak, że wiadomo: „jeszcze jeden rozdział i…”. Podobało mi się, że każdy kolejny rozdział swoim tytułem przygotowywał czytelnika do tego, co znajdzie w następującej po nim treści. I nietypowo jak dla większości książek, każdy kolejny rozdział zaczynał się szkicem toskańskich pól. Na mnie to zawsze działa, na moją wyobraźnię, czytając czuję tak, jakbym była tam, wśród tych pól i wzgórz.

Trzeba przyznać, że autor wyjątkowo obrazowo opisał miejsca towarzyszące krajobrazom i widokom okolicy Cetony. Kiedy opisywał jakieś miejsce, robił to tak malowniczo, że wystarczyła mi odrobina wyobraźni a „widziałam” te miejsca jak na obrazku.

Moim zdaniem książkę czyta się szybko i lekko dzięki interesującym, ciekawie skonstruowanym i często zabawnym dialogom. Mnie na przykład dialogi przyciągają częściej niż opisy. W tej książce jednak ani jednego ani drugiego nie było za mało. Zatem streszczając mój wpis, mogę powiedzieć, że ciekawa fabuła, połączona z interesującymi dialogami i malowniczymi opisami Toskanii została wpleciona w pewną historię miłosną.

Jest to lekka lektura, dosłownie na jeden dzień. Miły relaks w towarzystwie fabuły nie wywołującej nadmiaru emocji. Polecam tę książkę, w szczególności miłośniczkom romansów i powieści obyczajowych. Myślę jednak, że każdy inny czytelnik również znajdzie w niej coś dla siebie.

Panorama Cetony

Panorama Cetony - Toskania

Cetona

Może tą uliczką Cetony przechadzali się Sofia i Tyrone?

Mount Cetona

Tak wyobrażałam sobie dom państwa Ferrettich, w którym zamieszkał główny bohater książki

Dziękuję Wydawnictwu REBIS, które było jednym ze sponsorów na naszym piątym spotkaniu w Sopocie A może nad morze? Z książką za możliwość przeczytania tej książki.

logo spotkania

logo Rebis

sobota, 24 lutego 2018

Szczepan Twardoch urodził się w 1979 roku. Mieszka na Górnym Śląsku i jest jednym z najbardziej cenionych współczesnych publicystów i pisarzy polskich. Z wykształcenia jest socjologiem. Jego powieść „Drach” uhonorowana została Nagrodą im. Kościelskich i niemiecką nagrodą Brucke Berlin. Za powieść „Morfina” otrzymał Paszport Polityki, Wawrzyn Śląski, Nagrodę Czytelników Nike i sporą liczbę nominacji.

                                  Szczepan Twardoch   Morfina_Szczepan Twardoch

Wydawnictwo Literackie rok 2012, dodruk rok 2017

stron 579

Morfina to dramat wojenny w ujęciu bardzo psychologicznym.

Warszawa rok 1939. Konstanty Willemann, syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki ukrywa się w okupowanej Warszawie. Prowadzi życie dość rozrywkowe, jest podporucznikiem, który po kampanii wrześniowej nie chce brać udziału, w jego zdaniem przegranej już wojnie. Jego żona i synek są tylko jakimś bladym oparciem w jego życiu, nie przykłada się jednak do tego, aby prowadzić przykładne życie męża i ojca. Jest narkomanem, niestroniącym od kobiet i alkoholu. Pewnego jednak dnia wbrew swojej woli, zostaje wciągnięty do organizacji wywiadowczej. Pod przybranym nazwiskiem, jako Niemiec rozpoczyna działalność konspiracyjną. Czy pomoże mu to w odnalezieniu siebie? Czy działając pod przykrywką, znienawidzony przez bliskich i dalszych znajomych odzyska to, co utracił przepuszczając swoje życie w nic nieznaczącym komercjalizmie?

Przyznam szczerze, że chociaż autor znany mi był do tej pory z nazwiska, nie miałam okazji sięgnąć po którąś z jego książek. Czy straciłam na tym? Nie wiem. Z pewnością długo pozostanie ta książka w mojej głowie, nie dlatego, że się nią zachwyciłam ale dlatego, że chyba pierwszy raz spotkałam się z tak nietypową narracją.

Fabuła książki ciekawa, lubię powieści z historią wojenną w tle i może właśnie dlatego sięgnęłam po tę lekturę, ale… nie ukrywam, że trochę się przy niej namęczyłam, czytając. Dziwny styl autora, który pisze raz w osobie pierwszej, raz w osobie trzeciej mając na myśli jedną i tą samą osobę, trochę powodował dyskomfort w czytaniu.

Dla przykładu zacytuję fragment (str. 51)

(…) A teraz nie mogę zasnąć. Nie mogę zasnąć, Nie mogę zasnąć.

Nie może zasnąć, nie możesz zasnąć, nie możesz zasnąć. Nie może zasnąć. Leży na tej kanapie, zbrukany leży, pod kocem leży, leży samotny, mały, głupi, leży zdeptany. Leży. (…)

Trzeba przyznać, że jest to tekst, którego nie spodziewałabym się w poważnej powieści. Z całą pewnością, autor miał swój powód, aby taką narrację wprowadzić, tylko czy aby nie jest ona zbyt zbędną. Bez tych powtórek, i zdań wypowiedzianych nie wiadomo przez kogo, książka z pewnością nie miałaby tylu stron. Pozostałaby ciekawa fabuła bez zbędnych myśli głównego bohatera. To właśnie tak wygląda, jakby w jednym człowieku były dwie osobowości, każda posiadała własne myśli i jakby rozmawiały ze sobą. Czasami te rozmowy wyglądały tak, jakby mówiły różne osoby i jakby dotyczyły różnych osób. A może to sumienie rozmawiało z rozsądkiem?

Główny bohater na początku książki przedstawia się czytelnikowi, nie szczędząc samokrytyki przeplatanej samochwalstwem, używając do tego sporej ilości wulgaryzmów. Autor nie oszczędza w słowach i opisach sytuacji dość prymitywnych. Sporo erotyki i wątków seksualnych jest przepełnionych wyuzdanym erotyzmem. Nie brakuje przy tym ordynarnych słów i wulgaryzmów, zwłaszcza przy opisach scen drastycznych, takich jak na przykład wydłubanie komuś oka.

Zachowanie głównego bohatera kojarzy mi się z kimś chorym psychicznie, z kimś kto ma urojenia, człowiekiem którego ciało zamieszkają dwie różne osoby, każda inna. Osoby rozmawiające ze sobą i o sobie.

Częste rozważania filozoficzne głównego bohatera przeplatają się z fabułą wspomnień i… przepowiedniami przeszłości.

Pięknie natomiast ukazana została Warszawa w pierwszych miesiącach wojny. Pięknie, nie ze względu na jej piękno wizualne, ale na piękno historyczne. Obrazowo wręcz opisane ulice, domy, knajpy z przebywającymi w nich obywatelami zarówno polskim jak i niemieckimi i miejsce warszawskich Żydów, ukazane w dość smutny, ale nie brutalny sposób. I życie. Życie w tej „zgwałconej” Warszawie. Życie dla jednych będące chwilą przetrwania a dla innych burżujską zabawą, mimo wojny. Egzystencja człowieka pozbawionego podstawowych produktów a niepozbawionego dostępu do używek, tak zbytecznych dla jednych a tak niezbędnych dla drugich.

Ciekawe studium psychologiczne człowieka, przedstawione na przykładzie Konstantego. Człowieka inteligentnego, zamożnego, obytego w towarzystwie, a jednocześnie zagubionego we własnym JA. Człowieka, dla którego nawet w obliczu tragedii liczyło się zaspokojenie własnej żądzy, chuci, nałogu, własnego egoizmu. Kto ma pieniądze - ma wszystko i nie liczy się wówczas miłość, nie liczy się odpowiedzialność za innych, nie liczy się szacunek nawet do siebie.

Moim zdaniem, nie jest to książka łatwa w odbiorze, chociaż przyznam, że fabuła mnie urzekła. Psychologiczne podejście do człowieka takiego jak Konstanty Willemann okazało się nie tyle ciekawym, co przedstawiającym Polaka-niePolaka w obliczu wojennej zawieruchy i polityki wojennej. Trudno mi było czasami czytać z powodu wcześniej wspomnianej narracji, ale fabuła sama w sobie przyciąga.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom literatury historycznej – wojennej. Dla wielu z pewnością będzie to książka, w której na początku trudno znaleźć jakikolwiek sens. Myślę jednak, że książka warta jest przeczytania, chociaż ja osobiście trochę się na niej zawiodłam. Może inna książka tego autora bardziej mnie przekona do jego powieści, a może dla mnie to literatura zbyt „wysokich lotów”.

Warszawa 1939

Warszawa 1939

Dziś trudno nam uwierzyć w to, czego doświadczyli nasi przodkowie. TO przecież nas nie dotyczyło. Ale bez względu na czas i miejsce, musimy pamiętać, że nie każdy człowiek potrafi pogodzić się z zaistniałą sytuacją. I chyba tak właśnie było w przypadku Konstantego Willemanna.

Zdjęcia pozwoliłam sobie udostępnić ze strony:

http://niemieckiezbrodnie39-45.blogspot.com/2013/06/zniszczona-warszawa-cz-vi.html

środa, 21 lutego 2018

W lutym Empik we współpracy z najpopularniejszymi wydawnictwami startuje z pierwszą edycją akcji #SięCzyta. To wyjątkowy program promocji literatury kierowany do młodzieży. Aż 95% nastolatków korzysta z internetu codziennie lub prawie codziennie, dlatego tego rodzaju akcja na poziomie komunikacji i profilu wydarzeń musi być idealnie dopasowana do potrzeb odbiorców. Serie spotkań autorskich, paneli dyskusyjnych i zlotów fanów zostaną zorganizowane w ciekawej formie, z wykorzystaniem mediów społecznościowych i przy zaangażowaniu popularnych influencerów.

W Warszawie w salonie Empik Arkadia oraz Empik Junior już od 17 do 25 lutego odbędzie się łącznie sześć wydarzeń z cyklu #SięCzyta. To m.in. podróż do świata magii dla wszystkich fanów Harry'ego Pottera, spotkanie ze znanymi youtuberami i instagramerami, którzy opowiedzą o nieoczywistym łączeniu książek i internetu, a także prawdziwa gratka dla fanów literatury Young Adult, czyli spotkanie z najpoczytniejszymi twórcami z tego gatunku – z Adamem Faberem, Pauliną Hendel czy Aleksandrą Polak.

Harry Potter. Podróż przez historię magii

17 lutego, godz. 12:00 Empik Arkadia, Warszawa, al. Jana Pawła II 82

Specjalna strefa magii powstanie w Arkadii z myślą o wszystkich fanach przygód młodego czarodzieja.  Wspólnie z wydawcą książki „Harry Potter. Podróż przez historię magii” (Media Rodzina) przygotowano moc magicznych atrakcji: zdjęcia z profesorami z Hogwartu: Umbridge, Moodym i Trelawney, pokazy magiczne, quiz wiedzy o świecie Harry’ego Pottera, czarodziejskie wróżby, konkurs na najlepsze przebranie, selfie na Pokątnej, malowanie twarzy i wiele więcej.

Spotkanie z Ewą Białołęcką

17 lutego, godz. 13:00 Empik Junior, Warszawa, ul. Marszałkowska 116/122

Królowa Polskiej Fantastyki powraca! Ewa Białołęcka zaprasza na spotkanie autorskie dotyczące książki „Kroniki Drugiego Kręgu” (Wydawnictwo Jaguar). Jedna z najbardziej utytułowanych polskich pisarek fantastyki, siłą wyobraźni kreuje przed czytelnikami magiczne światy i bohaterów, którzy muszą zmierzyć się z licznymi sekretami i niebezpieczeństwami zaczarowanego świata.

Spotkanie z Taranem Matharu

17 lutego, godz. 15:00 Empik Junior, Warszawa, ul. Marszałkowska 116/122

Taran Matharu, autor trzeciego tomu opowieści o Fletcherze i jego demonie Ignatusie „Summoner. Zaklinach Tom 3. Bitwa” (Wydawnictwo Jaguar) urodził się w Londynie. Od dziecka uwielbiał czytać i wymyślać historie. Pierwszą spisał, gdy miał 9 lat. Ukończył z wyróżnieniem studia na wydziale zarządzania, ale nie podjął pracy w zawodzie. Postanowił odbyć staż w jednym z najbardziej prestiżowych wydawnictw Wielkiej Brytanii, Penguin Random House. Na wyjątkowym spotkaniu autorskim z pewnością zdradzi wiele ciekawostek ze swojego życia i pracy.

We need YA!

22 lutego, godz. 18:00 Empik Junior, Warszawa, ul. Marszałkowska 116/122

Młodzieżowe inspiracje książkowe


Tego spotkania nie może przegapić żaden fan książek Young Adult. Na scenie panelu wokół literatury młodzieżowej literaccy eksperci: Adam Faber – autor magicznych „Kronik Jaaru”, Paulina Hendel – znawczyni słowiańskich wierzeń i autorka „Żniwiarza”, Aleksandra Polak, która w serii „Circus Lumos” odkrywa mroczne oblicze świata i Martyna Senator – specjalistka od romantycznych powieści New Adult.

Święto Colleen Hoover!

24 lutego, godz. 13:00 Empik Junior, Warszawa, ul. Marszałkowska 116/122

Młodzieżowe inspiracje książkowe

Książka i Instagram? Analogowe i cyfrowe? Tak, to niezwykle modne połączenie! Wiedzą o tym najlepiej tzw. bookstagramerzy, czyli użytkownicy Instagrama, którzy na swoich kontach dzielą się opiniami na temat literatury. Już wkrótce będzie można poznać tajniki prowadzenia książkowego Instagrama na warsztatach organizowanych przez Empik i Grupę Wydawniczą Foksal. Pretekstem do warsztatów będzie premiera nowego wydania kultowego cyklu Colleen Hoover „Slammed”. Pisarka jest ulubienicą polskich bookstagramerów. Na fanów Colleen czekaż będą również prezenty-niespodzianki.

Ewa Mędrzecka, Maja Kłodawska, Paweł Dębowski, Robert Kołodziejczyk
25 lutego, godz. 15:00

Empik Junior, Warszawa, ul. Marszałkowska 116/122

Młodzieżowe inspiracje książkowe

Zapraszamy na spotkanie wokół pierwszej części bestsellerowej amerykańskiej serii „Świat Verity”, która zrobiła furorę w polskiej blogosferze. „Okrutna Pieśń” (Wydawnictwo Czwarta Strona) to niesamowita opowieść o post apokaliptycznym świecie, w którym z przemocy zaczęły rodzić się kreatury polujące na ludzi. Czy to właśnie najlepsza książka Young Adult tego roku? Tak! Na scenie czekać będą youtuberzy: Ewa Mędrzecka (Cat Vloguje), Maja Kłodawska (Maja K.), Paweł Dębowski (P42) oraz specjalny gość i ambasador serii: Robert Kołodziejczyk (Rob$on).

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 90
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli