Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
sobota, 16 marca 2019

Aleksandra Rumin… no cóż niestety nie udało mi się znaleźć informacji o tej autorce, a nie chciałam przeznaczyć na szukanie całego dnia. Z okładki książki dowiedziałam się tylko, że autorka jest warszawianką z urodzenia i wyjątkową optymistką z ogromnym poczuciem humoru.

Zbrodnia i Karaś_Aleksandra Rumin

Wydawnictwo INITIUM rok 2019

PREMIERA 15 MARCA 

stron 300

Zbrodnia i Karaś to komedia z wątkami kryminalnymi.

Na terenie kampusu uniwersyteckiego, zostają znalezione zwłoki jednego z profesorów, który nie był zbytnio lubianą osobą ani przez współpracowników ani przez studentów. I tak właściwie każdy znający profesora Karasia człowiek miałby pretekst do pozbawienia tego pana życia, nawet dwie sprzątaczki, które znalazły zakrwawione ciało. Kilku pracowników uniwersytetu postanawia własnymi drogami znaleźć winnego zbrodni, i chcą zrobić to nie dlatego, aby oddać w ręce stróżów prawa mordercę, ale aby samemu oczyścić się z podejrzeń. Czy uda im się rozwiązać zagadkę  śmierci profesora Karasia? Czy sam zamordowany wie, kto wysłał go do innego świata? I co myśli o tej całej sprawie kot Stefan?

Znalazłam w sieci informację, że książka ta jest komedią kryminalną, nie wiem czy mogę się z tym określeniem całkowicie zgodzić, ponieważ owszem, komedii jest w niej całkiem sporo, myślę, że jakieś 90%, ale kryminału raczej mało, tylko dwa wątki dotyczące morderstwa i odrobina prowadznonego przez pracowników uczelni śledztwa.

Przyznam jednak, że jest to powieść napisana dość fantazyjnie. Autorka nie skąpi czytelnikom humoru, czasami tak niedorzecznego, że zakrawającego na mocną satyrę.

Powieść zaczyna się dość mocnym akcentem kryminalnym, ale potem przechodzi w coś, w rodzaju opisu osób i ich życia.

Do rozwiązania zagadki kryminalnej dąży nie tylko kilku współpracowników denata, ale i sam zamordowany, uwięziony między światami jako duch i przebywający cały czas na terenie budynku uczelni. Jako duch próbuje na własną rękę poznać sprawcę, aby wyzwolić się z tego  stanu zawieszenia w jakim została jego dusza.

(…) Zaraz, zaraz, a ten amerykański film o duchach, który ostatnio oglądał? Faceta zaciukali, tak jak jego, i dusza biedaka nie mogła opuścić miejsca, w którym dokonano morderstwa. Było tam coś o tym, że zostanie uwolniona dopiero wtedy, gdy winny poniesie karę. No ładnie! Dzięki niekompetencji warszawskiej policji zostanie tutaj na zawsze. Do jasnej cholery! Wszędzie, tylko nie na Wójcickiego! (…)

Poznajemy kilku pracowników Uniwersytetu, z najdrobniejszymi szczegółami ich życia, prawie od początków przyjścia na świat, aż do chwili obecnej (a potem nawet w oddalonej przyszłości). Ironicznie opisane różne środowiska z jakimi związani są bohaterowie, to taki trochę zwrot w stronę absurdów życia.

Wśród bohaterów mamy nie tylko ludzi wywodzących się z różnych klas społecznych, ale mamy również kota, który jest mocno związany z uczelnią, a w pewnym momencie swojego życia zostaje nawet uniwersytecką maskotką.

Wracając jednak do ludzi, myślę, że autorka świetnie przedstawiła osoby, które z dyplomem magistra prowadzą życie często niegodne tego dyplomu. Mamy w tej powieści ironiczne odniesienie do tego, że aby coś w życiu osiągnąć wystarczy głowa pełna pomysłów i znajomości, zamiast wielu lat ciężkiej nauki i tytułu magistra. Autorka ukazuje, że dyplom magistra często jest tylko satysfakcją własną człowieka, i nie upoważnia do bycia w pierwszej kolejności kandydatów szukających godnej tego dyplomu pracy.

(…) Nie odwróciła się. Minęły kolejne trzy miesiące. Magister politologii Aniela Skawińska schowała do kieszeni dyplom wraz z resztkami dumy i zatrudniła się jako sprzątaczka na ukochanej Alma Mater. (…)

Osoba zamordowanego profesora jest przedstawiona w sposób wyjątkowy, zwłaszcza pod kątem stosunków z innymi ludźmi. Znienawidzony przez wszystkich mężczyzna nie miał chyba wśród swoich znajomych osoby, z którą by nie zadarł.

(…) – Pan dziekan raczy żartować? – Bolek nie ustępował. – „Ja byłem z nim” czy „ja byłam z nią” to żadne alibi. O trójce, która spędzała wieczór samotnie, nawet nie wspomnę. Wszyscy nienawidzili Karasia, więc równie dobrze kilka osób mogło działać w zmowie. (…)

Ta książka to nie tylko ogromna dawka humoru, ale również ironicznie i prześmiewczo ukazany obraz polskiego społeczeństwa i polskiej mentalności. Wytknięcie niedoborów zarówno w służbie zdrowia jak i na płaszczyźnie ekonomiczno-polityczno-socjalnej. Autorka w dowcipny sposób wprowadza czytelnika w poważne tematy, ale robi to tak, że nie sposób przestać się w trakcie czytania uśmiechać.

POLECAM tę powieść dla poprawy humoru. Gwarantuję dobrą zabawę przez całe 300 stron. Jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością nikogo nie narazi na nudę.

Zbrodnia i Karaś_Aleksandra Rumin

Dziękuję wydawnictwu INITIUM, za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją szczególnie miłośnikom książek z dużą dawką humoru, jak również miłośnikom komedii kryminalnych.

Wydawnictwo INITIUM

niedziela, 10 marca 2019

Alicja Minicka z wykształcenia jest ekonomistką lecz z zamiłowania kryminalistką. Na codzień zajmuje się publicystyką. Jest autorką powieści "Colette" oraz "Genewska zagadka", a także wydaną w roku 2012 powieścią "Morderstwo w Miłowie".

Alicja Minicka  Bestia_Alicja Minicka 

Wydawnictwo Oficynka rok 2018

stron 256

Bestia to kryminał retro.

Jest rok 1930. Samanta i Łukasz planują ślub, ale na drodze do szczęścia pojawia się niespodziewana choroba Samanty. Łukasz prosi o pomoc swojego przyjaciela Rafała Gajdę, który jest podróżnikiem i ma doświadczenie w leczeniu niekonwencjonalnym. Przyjaciel Łukasza proponuje młodym wyjazd do posiadłości jego znajomych w urokliwej, małej miejscowości, niestety pan komisarz nie może wyjechać razem z narzeczoną, ale wysyła ją tam pod opieką przyjaciela. Sielski pobyt Samanty zaczynają zakłócać pewne mroczne wydarzenia, a dodatkowo wśród mieszkańców zaczyna krążyć plotka o wilkołaku. Czy komisarz Łukasz Darski rozwikła zagadkę tajemniczych zaginięć ludzi i ich śmierci? Czy Samanta będzie bezpieczna w dworku i jego okolicach? Kim lub czym tak właściwie jest bestia, widziana przez ludzi ze wsi?

Przyznam szczerze, że na kolejną książkę tej autorki czekałam z niecierpliwością. Pierwszy z jej retro kryminałów "Morderstwo w Miłowie" przeczytałam bardzo dawno temu, bo w roku 2012 i do dzisiaj pamiętam jego fabułę.

Ta książka okazała się jednak trochę inna, nie chcę powiedzieć, że gorsza, ale chyba mniej mnie wciągnęła jej fabuła niż tej wcześniejszej powieści. Do połowy, fabułę stanowią spokojne wątki powieści obyczajowej, ot taka sielska opowiastka o mieszkańcach pewnego dworku i sąsiadujących z nimi ludźmi. Dopiero gdzieś około setnej strony zaczynają mieć miejsce dziwne zdarzenia, momentami zmierzające nawet w stronę horroru.

(...) Basior leżał na boku. Zakrzepła krew, pokrywała jego rozszarpaną szyję, wydawała się niemal czarna w bladym świetle księżyca. Gdyby nie ten potworny widok, można by sądzić, że pies śpi. (...)

Książka napisana została bardzo lekkim stylem, prostym i nieskomplikowanym. Krótkie zdania często kojarzyły mi się z relacjami.

Nie wiem czy mogę zaliczyć tę powieść do wciągających kryminałów, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej druga połowa książki jest dość mocno trzymająca czytelnika w napięciu. Jednak chyba czegoś innego, może czegoś mocniejszego się po tej lekturze spodziewałam.

Wśród bohaterów mamy postacie zarówno barwne i ciekawe jak i szare i mało atrakcyjne i tu nie mam na myśli wyglądu zewnętrznego, ale osobowości. Ale i wygląd zewnętrzny pewnej istoty może czytelnika zszokować.

(...) Łukasz i Sambor zamarli bez ruchu, zbyt zszkowani, by w jakikolwiek sposób zareagować. Twarz tego człowieka była ... (...)

Nie twierdzę, że jest to nudna książka, ale do prawdziwego kryminału retro chyba jej jednak trochę brakuje.

Polecam ją jednak jako lekką, łatwą i przyjemną historyjkę na jakąś leniwą sobotę lub niedzielę. Cieszę się, że po tylu latach doczekaliśmy się kolejnej publikacji tej autorki.

Dziękuję Wydawnictwu Oficynka za możliwość przeczytania tej powieści i zachęcam po sięgnięcie po tę lekturę, zwłaszcza osoby, które lubią lekkie kryminały z nutką horroru.

 logo Oficynka

środa, 06 marca 2019

Sandra Brown urodziła się w 1948 roku w Waco w Teksasie. Jest amerykańską pisarką, autorką zarówno romansów przeznaczonych dla kobiet, jak również powieści kryminalnych i historycznych. Ukończyła anglistykę na Texas Christian University. Początkowo pracowała jako modelka i prezenterka telewizyjna, aż w końcu zajęła się pisarstwem. Jej książki znajdują się na wielu listach bestsellerów nie tylko New York Timesa.

Sandra Brown  FURIA_Sandra Brown

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI

PREMIERA LUTY 2019

stron 384

Furia to thriller, a właściwie współczesny kryminał detektywistyczny, którego fabuła umiejscowiona została w Stanach Zjednoczonych.

Dwadzieścia pięć lat wcześniej major Franklin Trapper został okrzyknięty bohaterem narodowym za uratowanie grupy osób, w tym małej dziewczynki i wyprowadzenie ich z budynku hotelu w Dallas, w którym doszło do zamachu bombowego. Początkowo pławił się tą sławą i chętnie udzielał wywiadów występując publicznie, ale od jakiegoś czasu zaczął unikać wszelkich medialnych kontaktów. Młoda dziennikarka Kerry Bailey za wszelką cenę chce jednak przeprowadzić z nim wywiad, a ponieważ major odrzuca jej wszelkie próby kontaktu, dziewczyna postanawia wykorzystać syna sławnego człowieka. Po niełatwych negocjacjach udaje jej się spotkać z majorem. Niestety krótko po emitowanym na żywo wywiadzie, major zostaje postrzelony a dziennikarka ledwo uchodzi z życiem. Kto stoi za tą próbą zabójstwa obojga? Kim tak właściwie jest Kerry? Czy syn majora, John Trapper pomoże dziewczynie czy odrzuci ją tak jak odrzucił kilka lat wstecz własnego ojca? Czy uda się Johnowi Trapperowi wytropić napastników i odkryć, kto odpowiada za zamach bombowy w Dallas?

Po książki tej autorki sięgam w ciemno. Uwielbiam jej łączenia wątków sensacyjnych czy kryminalnych z romansem i (często) odrobiną erotyki. Ta książka jest również takim połączeniem.

Autorka nie skupia się zbyt wiele na opisach, ale koncentruje się na dialogach, które muszę przyznać, są bardzo efektownie skonstruowane.

Ciekawie przedstawieni główni bohaterowie, nawet jeżeli nie możemy o którymś z nich powiedzieć, że jest postacią pozytywną, zbliżają czytelnika do fabuły. Różnorodni osobowościowo, potrafią zaintrygować i szokować, ale nie można o nich powiedzieć, że są nudni. Myślę, że zarówno osoba Kerry Bailey jak i osoba Johna Trappera zbliżają nas do siebie i w pewnym momencie zaczynamy kibicować ich działaniom. Nie wiem, czy mogę uznać Trappera za postać negatywną, chociaż więcej posiada on złych cech niż dobrych, jednak jego upór i determinacja w tym, co robi, są godne podziwu. To człowiek kameleon, jedni go pokochają inni być może znienawidzą. Człowiek brutalny, nieposkromiony, momentami bardzo odpychający, jest jednocześnie osobą, która przyciąga czytelnika i po prostu da się lubić.

(…) Wystarczająco dużo czasu spędziła w jego towarzystwie, żeby jednak rozpoznawać bariery wznoszone po to, by ukryć długo tłumiony gniew i urażoną dumę. Bezwstydnie wykorzystywał swoją rezolutność i urok. Potrafił rozbroić kogoś zarówno groźbą, jak i wilczym uśmiechem, a ona okazywała się wrażliwa na oba manewry. (…)

Wątek kryminalny jest dość oryginalny i bardzo wciągający. Fabuła jest pełna zwrotów akcji, i chociaż czasami łapałam się na tym, że jestem przekonana o czyjejś winie czy niewinności, to końcówka książki całkowicie mnie zaskoczyła.

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie brakuje tutaj emocji, a niektóre wątki potrafią sprowokować wyjątkowe napięcie. Od pierwszych stron nie można się od tej lektury oderwać, bowiem nie tylko wątki typowe dla thrillera przyciągają tu jak magnes.

Autorka porusza w swojej powieści wątek przyjaźni, która nie zawsze okazuje się tym, czym chcielibyśmy, aby była. Jak mocno można zaufać komuś, kto wydaje się być przyjacielem, ale przy pierwszej nadarzającej się okazji, gotów jest sprzedać największemu wrogowi?

Mamy również wątek dotyczący relacji ojciec-syn, która nie należy do łatwych. Poróżnieni ze sobą mężczyźni, zachowują się wobec siebie wrogo, ale ich wzajemna miłość i troska o siebie nawzajem, często przezwycięża wszelkie przeciwności, chociaż nie zawsze osoby współwinne tego konfliktu potrafią to sobie okazać.

I jak na tę autorkę przystało, mamy w tej lekturze również niebanalny wątek romansowy, zbudowany na trudnych początkowo relacjach, ale dopełniony sporą dawką erotyki.

Nie mogę powiedzieć, że polecam tę książkę tylko paniom, czy tylko panom. Myślę, że jest to powieść, która zadowoli obie grupy czytelnicze. Być może zbyt śmiałe opisy erotyczne niektórych czytelników zbulwersują, ale zawsze można pominąć taki fragment. Za to mocne strony kryminału z pewnością usatysfakcjonują najbardziej wybrednego czytelnika. Ta książka to wyjątkowy kryminał, nasiąknięty pożądaniem, nienawiścią, miłością i morderczymi instynktami. Myślę, że nie muszę zbytnio namawiać do przeczytania tej lektury.

FURIA_Sandra Brown

 Bardzo dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki za możliwość przeczytania tej powieści i cieszę się, że najnowsza książka Sandry Brown nareszcie trafiła do polskich czytelników.

logo Edipresse Książki

poniedziałek, 04 marca 2019

Joanna Kruszewska gościła już na moim blogu i zapewne zagości jeszcze nie jeden raz. Urodziła się w 1976 roku w Białymstoku. Po skończeniu szkoły podstawowej i średniej postanowiła studiować w Warszawie. Do rodzinnego domu wróciła z dyplomem Wydziału Pedagogicznego. Jako pisarka zadebiutowała w 2009 roku książką „Aby do mety”. Do tej pory wydała osiem książek i mam nadzieję, że wkrótce ukaże się kolejna.

Joanna Kruszewska  Wszystko się zaczyna_Joanna Kruszewska

Wydawnictwo REPLIKA rok 2019

stron 368

Wszystko się zaczyna to współczesna powieść obyczajowa, której fabuła umiejscowiona została w małej miejscowości nad polskim morzem. Jest to kontynuacja książki Nic się nie kończy, którą opisałam wcześniej. Ale można czytać tę książkę jako samodzielną lekturę

Halina Bialicka, lat 80, po pobycie w sanatorium w małej miejscowości nad polskim morzem, postanawia wbrew rodzinie pozostać w tym uroczym zakątku na zawsze. Marta jest najmłodszą wnuczką Haliny i pod pretekstem opieki nad seniorką rodu, również postanawia przeprowadzić się do tej miejscowości. Obie panie bardzo szybko przekonują się, że trafiły do bardzo wyjątkowego i przyjaznego miejsca, w którym mogą być całkowicie niezależne i realizować swoje marzenia. Halina postanawia malować Anioły, a Marta zatrudnia się w miejscowej szkole, jako nauczycielka. Zarówno babcia jak i wnuczka zdają sobie sprawę z tego, że pozostawiły za sobą wiele nierozwiązanych spraw. Marta ma narzeczonego, który musi wybrać ją i przeprowadzkę na drugi koniec Polski, lub karierę w miejscu swojego zamieszkania. Jak potoczą się losy tych dwóch cudownych kobiet? Kto postawi na swoim, Marta czy Krzysztof – narzeczony młodej nauczycielki? Jak będzie sobie radziła seniorka w tym nowym, obcym miejscu?

Przyznam szczerze, że kiedy dowiedziałam się, że autorka napisała kontynuację, bardzo się ucieszyłam. Problemy poruszone w tej książce nie są obce współczesnemu społeczeństwu. Myślę, że dobrze jest popatrzeć na nie z innej perspektywy.

Pięknie pokazana samodzielność i niezależność zarówno starszej osoby jak i młodej, to przykłady na to, że marzenia się spełnia w każdym wieku. Pracując z osobami starszymi często mam okazję zobaczyć jak traktowani oni są przez najbliższych. Niby w trosce o nich i o ich zdrowie, pozbawiani są często własnego zdania o decydowaniu o tym, czego chcą w tej końcówce swojego życia.

Niestety, tak również bywa z młodymi ludźmi. Narzucane im przez rodziców niby-rady, często doprowadzają do tego, że młody człowiek zamiast się usamodzielnić staje się marionetką w rękach rodziców, traktowaną bez względu na wiek, małym, bez prawa głosu dzieckiem. Wielu rodziców nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak krzywdzi tą swoją latorośl.

Autorka porusza w swoich książkach wiele problemów, dotyczących niestety wielu ludzi. Kolejnym wątkiem w tej powieści jest związek dwojga młodych ludzi, pochodzących z różnych środowisk. Często inne wychowanie, różne osobowości i temperamenty, nie potrafią się zgrać ze sobą i uczucie zamiast rozkwitać, wplata w życie młodych ludzi pewnego rodzaju niepokój.

(…) Tylko jedno z nich tego nie chciało. Jedno chciało żyć w zwykły, tradycyjny sposób. Biec za pieniądzem i dążyć do jak najlepszego statusu społecznego wzorem swoich rodziców. Drugie chciało żyć szczęśliwie. Inaczej. Nie goniąc za tłumem zjadanych od poniedziałku do piątku przez brak czasu. (…)

Autorka wprowadza do swojej powieści nietuzinkowych bohaterów, którzy starają się żyć jak najlepiej w małej społeczności. Jak powszechnie wiadomo, zachowania ludzi w dużych miastach różnią od tych zamieszkujących wsie, czy małe miejscowości. „Miastowi” żyją w ciągłym biegu, a ci drudzy starają się tym swoim życiem delektować. Często układać sobie to życie obserwując innych, bo przecież nic lepiej nie uczy, jak doświadczenia innych.

(…) Trzeba czerpać od ludzi dotkniętych życiem, mądrość zbierają latami, obserwując i doświadczając na własnej skórze podłości lub dobroci losu. Trzeba nauczyć się pokory i korzystać z czyjegoś bagażu, bo czasami, a właściwie dość często, jest on niedoceniony. (…)

Fabuła książki nawiązuje również do samotności dopadającej człowieka, który nie potrafi się odnaleźć we własnym życiu. Na przykładzie siostry głównej bohaterki widzimy, że często uroda i pasje nie wystarczą, aby być szczęśliwym. Brak asertywności i niespełnione marzenia co rusz powodują, że człowiek poddaje się stereotypom myślowym i zamiast dążyć do tego, żeby realizować się we wszystkich dziedzinach życia, nie tylko zawodowo, to w wielu przypadkach jest zaślepiony zazdrością, widząc zło czające się nawet w przedmiotach. Widząc zło nawet w bezinteresownych uczynkach innych ludzi.

(…) Patrzyły teraz pewnie, w kącikach czaił się uśmiech. I dlaczego ona niby była radosna? Julia przewracała się z boku na bok i zadawała sobie to samo pytanie. Czy życie na takim odludziu mogło w ogóle kogokolwiek uszczęśliwiać? Czy bezustanne wścibstwo tutejszych mieszkańców nie irytowało? (…)

Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Bardzo realistycznie ukazani bohaterowie zbliżają do siebie i trudno w nich zobaczyć cokolwiek negatywnego. Może to skutek tego, że powieść ta jest tak optymistyczna i nawet trudne tematy przedstawione są w sposób wyjątkowo łagodny.

Treść książki, w większości stanowią opisy: miejsc, myśli, zwierzeń, i chociaż nie ma zbyt wielu dialogów, to czyta się szybko i lekko. Momentami jest nostalgicznie, ale momentami bardzo humorystycznie.

Niewyidealizowani bohaterowie są osobami, z którymi chce się pobyć, a ich podejście do wielu spraw jest takie naturalne, życiowe.

Lektura ta, to opowieść o odwadze i samozaparciu w realizacji swoich marzeń. To historia kobiet, które nie bały się zostawić za sobą dawne życie i rozpocząć je od nowa, w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, przy akompaniamencie nowych wyzwań. To ważna lekcja dla każdego, kto marzy o czymś. Nie można tylko marzyć, trzeba nauczyć się realizować te marzenia. Bo kiedy człowiek jest szczęśliwy,  to potrafi innych tym szczęściem zarazić.

Książka zakończyła się dla mnie trochę bez pewności, co do konkretnego zakończenia. I niestety już nie mogę się doczekać kolejnej części, ponieważ zbyt wiele „znaków zapytania” pozostawiła autorka swoim czytelnikom. Można sobie oczywiście dopowiedzieć wszystko, ale, po co? Lepiej poczekać na dalszy ciąg…

Polecam tę książkę (szczególnie) paniom, w wieku od nastolatki do seniorki. Jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością zadowoli niejednego czytelnika. Pochłonęłam ją w dwa dni, a to chyba o czymś świadczy. Gwarantuję, że pokochacie przesympatyczną panią Halinę i jej wnuczkę Martę tak jak ja je pokochałam.

 Na plaży

Pozwólmy naszym seniorom spełniać marzenia i sami również spełniajmy swoje

Dziękuję wydawnictwu Replika za możliwość przeczytania tej książki, i jeszcze raz bardzo gorąco ją polecam. Kolejna polska pisarka trafiła w moje gusty czytelnicze.

logo Replika

niedziela, 24 lutego 2019

Christina Dalcher uzyskała doktorat w dziedzinie lingwistyki teoretycznej na Uniwersytecie Georgetown. Wykładała w kilku uczelniach i specjalizuje się w fonetyce dialektów włoskich i brytyjskich. Napisała wiele opowiadań, które ukazały się w ponad stu czasopismach na całym świecie. Jest laureatką wielu nagród literackich, a „Vox” jej debiutem pisarskim jako powieść.

Christina Dalcher  Vox_Christina Dalcher

Wydawnictwo MUZA. SA

PREMIERA KSIĄŻKI 27 LUTEGO 2019

stron 411

Vox to lektura z dziedziny literatury fantastyczno-naukowej, której fabuła umiejscowiona została współcześnie w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w Waszyngtonie.

Jean jest neurolingwistką, która od ponad roku została pozbawiona nie tylko pracy naukowej ale również… mowy. Nowy prezydent USA w porozumieniu z najważniejszym w kraju duchownym, postanowili doprowadzić do tego, aby rola kobiety ograniczała się jedynie do bycia matką, żoną i gospodynią domową. Pewnego dnia, amerykański rząd wydaje dekret, którym skazuje kobiety na milczenie. Każda z nich otrzymuje licznik imitujący bransoletkę, który pozwala im na wypowiedzenie w ciągu doby jedynie 100 słów. Każde kolejne wypowiedziane słowo boleśnie przypomina o ilości przekroczonych. Kobiety zostają pozbawione prawa do wykonywania zawodu. Doktor Jean całe zawodowe życie poświęciła badaniom naukowym nie angażując się w politykę, lecz gdy brat prezydenta ulega wypadkowi, rząd chce zmusić Jean do znalezienia leku na jego nagłą afazję. Czy jednak o to właśnie chodzi ekipie rządzącej Ameryką? Czy wypadek brata prezydenta to nie jest blef? Czy doktor Jean zgodzi się na współpracę, czy jej odmowa zaowocuje zwiększonymi rygorami wobec niej i jej rodziny?

CZY TO TYLKO ZATRWAŻAJĄCA DYSTOPIA?

Przeciętny człowiek wypowiada w ciągu doby około 16 tysięcy słów, skrócenie tego do 100, jest nie tylko koszmarem kobiet skazanych na liczniki-bransoletki. I chociaż ta książka to fikcja literacka, taka czarna wizja potrafi przerazić chyba każdego.

(…) Przy kolacji, zanim wypowiem ostatnie sylaby tego dnia, Patrick sięga nad stołem i stuka palcem w połyskujące srebrzyście urządzenie na moim nadgarstku. Robi to delikatnie, jakby cierpiał razem ze mną, a może chce mi przypomnieć, żebym milczała, dopóki licznik słów nie zresetuje się o północy. (…)

Narracja w książce jest w osobie pierwszej czasu teraźniejszego, dlatego czytając, miałam wrażenie, że siedzę naprzeciwko jakiejś osoby i słucham jej zwierzeń. Mrocznych zwierzeń. Taka narracja zawsze mocniej działa na moja wyobraźnię. Zwłaszcza, że niezwykłe podobieństwo polityczne do polskich realiów naszej obecnej sytuacji w kraju jest wręcz porażające. Nie wciągam się w politykę, nie angażuję w żadne protesty itp., ale jak każdy mieszkaniec doskonale zdaję sobie sprawę z tego, kto tak faktycznie trzyma władzę w kraju. W tej powieści, głównymi doradcami prezydenta jest brat i wysoko postawiony przedstawiciel duchowny i to właściwie kościół rządzi, w dużym stopniu, ograniczając samodzielne decyzje głowy państwa.

(…) Swoją kampanię prezydencką oparł na dwóch filarach. Jednym z nich był Bobby, jego starszy brat i zawodowy senator, który udzielał mu praktycznych rad. (…) Drugim filarem był Wielebny Carl, „dostarczyciel” głosów i człowiek, którego słuchały tłumy. (…) Naszą jedyną nadzieją był Sąd Najwyższy. Ale przeliczyliśmy się, ponieważ większość składu zdradzała już prawicowe ciągoty, jedno stanowisko było nieobsadzone, a dwaj sędziowie wybierali się na emeryturę. (…)

No dobrze, koniec politykowania, czas wrócić do książki.

Fabuła jest koszmarem, o jakim żadna kobieta nie odważyłaby się nawet pomyśleć. Autorka powoli buduje napięcie, i nie pozwala na to, aby czytelnik poczuł się znudzony. Wręcz przeciwnie, obrazy tej nierealnej grozy, przeplatane opisami konsekwencji, jakie spadają na kobiety w przypadku zlekceważenia lub zwykłego zapomnienia się, powodują, że nie można się od książki oderwać.

To książka z tych „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, a potem czytasz do momentu, aż ból oczu uświadamia ci, że jest silniejszy od przyjemności czytania i chęci poznania dalszego ciągu powieści.

Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia zarówno główną bohaterkę jak i bohaterów drugoplanowych. Silna osobowościowo kobieta, często musi walczyć sama ze sobą, aby nie zranić najbliższych, których przecież kocha, chociaż ci najbliżsi nie zawsze potrafią być mili.

W pewien sposób mamy okazję uczestniczyć w relacjach matka-dorastający syn, w których miłość musi walczyć z fanatyzmem kształtującym młodą męską psychikę.  

Czytelnik jest również świadkiem rozterek miłosnych, antagonistycznie podchodzących do tego, co było i tego, co jest. Tęsknota za uczuciem, które silnie zakorzeniło się w sercu i umyśle, musi stanąć przed wyborem, co ważniejsze, bezpieczeństwo i wolność własna, czy rodzina składająca się z czwórki dzieci. Ciągła tęsknota za utraconym kochankiem powoduje, że główna bohaterka cały czas porównuje mężczyzn, (oczywiście na niekorzyść męża), tak właściwie nie zdając sobie sprawy z tego, z kim mieszka od kilkunastu lat pod jednym dachem, i kim tak naprawdę jest mężczyzna, który jest ojcem jej dzieci.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam książki, która tak bardzo by mnie pochłonęła. Zdając sobie sprawę z tego, że to tylko fikcja, że coś takiego nigdy się przecież nie wydarzy, cały czas czułam dziwny niepokój. Autorka ze spokojem, aczkolwiek z pewnego rodzaju determinacją pokazała nam, kobietom, jak niewiele możemy być warte, jeżeli politycy i kościół uznają nas za mniejszość. I jak potężna może być siła fanatyzmu.

Fabuła tej książki nadaje się na film i mam nadzieję, że kiedyś ktoś wpadnie na pomysł, aby znalazła się ona na ekranach. Niesamowite podejście do tego wyimaginowano problemu, to prawdziwy majstersztyk.

Połączenie nieźle wciągającej fabuły, z wyrazistymi i bardzo realistycznie ukazanymi bohaterami i zaskakującymi zwrotami akcji, dopełnione sporą dawką określeń i czynności naukowych, oraz ciekawymi dialogami, to… no cóż. Obok tej powieści nie można przejść obojętnie.

Polecam tę książkę z czystym sumieniem, każdemu, od nastolatka po seniora, nawet czytelnikom o ograniczonej wyobraźni. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jest odrobina thrillera, jest piękny romans, odrobina polityki i wątki czysto naukowe. Jest także spora dawka fantastyki, jak i piękny obraz człowieczeństwa. Jednym zdaniem: dla każdego coś…

Vox_Christina Dalcher

Zdjęcie znalezione w Internecie

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za możliwość przeczytania tej książki. To nie jest książka z tych, o których po tygodniu czy dwóch się zapomina. To jest lektura, której fabuła na długo pozostaje w pamięci.

logo Muza

 

Lubię czytać
Artykuły




Spis moli