Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
niedziela, 03 lutego 2019

Nino Haratischwili urodziła się w 1983 roku w Tbilisi. Jest gruzińską powieściopisarką, dramatopisarką i reżyserką teatralną. Obecnie mieszka i pisze (również w języku niemieckim) w Hamburgu. Za swoje książki otrzymała wiele nagród w tym Nagrodę Adelberta von Chamisso, Kranichstein Literaturpireis.

Nino Haratischwili  Ósme życie (dla Brilki)_ Nino Haratischwili

Wydawnictwo Otwarte rok 2016

stron 582

Ósme życie (dla Brilki) to powieść historyczno-obyczajowa, pierwszy tom sagi rodziny najsłynniejszego w carskiej Rosji gruzińskiego wytwórcy czekolady.

W pierwszej części poznajemy  losy Stazji i Kristine, córek fabrykanta czekolady. W kolejnych odsłonach rodu poznajemy, Kostie i Kitty. Między wspomnienia dotyczące kolejnych osób, autorka wstawia fragmenty z życia innych ludzi, zaprzyjaźnionych lub w jakiś szczególny sposób powiązanych z głównymi bohaterami Stazja i Kristine to siostry, którym życie ułożyło się dość odmiennie. Stazja wychodzi za mąż za Simona Jaszi, dając mu dwoje dzieci, syna Kostię i córkę Kitty. Natomiast nieziemsko piękna Kristine wychodzi za mąż za bogatego i wpływowego człowieka, wiele od siebie starszego i pozostaje kobietą bezdzietną.  Losy obu sióstr przeplatają się, i chociaż początkowo mieszkają w różnych miejscowościach to w końcu zamieszkują razem.  Dramatyczne losy rodziny fabrykanta czekolady zaczynają się przed rokiem 1900 i ukazane są na przełomie lat najkrwawszego ze stuleci Rosji.

Przyznam szczerze, że nie przepadam za sagami rodzinnymi, prędzej czy później zaczynam się gubić w kolejnych pokoleniach ludzi, co czasami mnie irytuje. Jednak historia tej rodziny wciągnęła mnie na tyle, że już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać tom drugi.

Jest to dość specyficzna historia, ponieważ w opowieść o ludziach autorka wplotła dramatyczną dość historię Rosji. Dzięki kolejnym odsłonom życia danej osoby czytelnik odruchowo uczestniczy również w kolejnych przemianach politycznych i gospodarczych nie tylko Gruzji, ale i całej Rosji.

Malowniczo opisane miejsca i dość wyraziście przedstawieni bohaterowie pozwalają na wyobrażenie sobie nie tylko danego okresu, ale również uzmysłowienie sobie jak żyli ludzie w różnych okresach, jakie mieli zainteresowania, jak funkcjonowali społecznie i zawodowo, i jak silni często musieli być psychicznie, aby przetrwać. Bohaterowie tej powieści są tak realistycznie opisani, można by rzec nawet, że pełnokrwiście, że nie trudno jest wyobrazić ich sobie, nawet wówczas, gdy dzieli ich od czytelnika cały wiek.

Autorka w epicki sposób zabiera czytelników do świata tej rosyjskiej rodziny. Dzięki narracji w osobie pierwszej, mamy wrażenie, że siedzimy w towarzystwie jakiejś osoby i słuchamy jej wspomnień. Zresztą chyba taki właśnie zamiar miała autorka, aby zrobić z czytelnika słuchacza.

Wielkie namiętności, polityczne albo towarzyskie awanse, czy zwykłe szare życie tej konkretnej rodziny, przeplatane są nie tylko faktami historycznymi, ale dramatycznymi obrazami całego ówczesnego społeczeństwa.

Moim zdaniem ukazanie tego ogromu rosyjskiej historii, z taką drobiazgowością i szczerością, wymagało nie tylko sporej wiedzy na ten temat, ale również pewnego rodzaju delikatności. Większość z nas wie, co działo się w czasie pierwszej, czy drugiej wojny światowej, znamy mniej więcej przebieg rewolucji październikowej i zmieniających się rządów w Rosji, słyszeliśmy o prześladowaniach i „uzależnianiu” od Stalina czy innych włodarzy tego kraju, ale ukazanie tego wszystkiego przez pryzmat losów jednej rodziny, to nie lada wyzwanie dla opisującego.

(…) Również właściciel pubu opuścił lokal wcześniej niż zwykle, położywszy na ladzie kilka dodatkowych monet i zachęciwszy Kitty, by wypiła parę drinków na jego koszt. Zasłużyła na to. Potem życzył jej wesołych świąt i zostawił ją samą. Kitty się nie spieszyło. Boże Narodzenie – to święto obchodzono w jej kraju, zanim przyszła na świat. Potem przestano, gdyż Boga zastąpił Generalissimus i świętowano jedynie kolejne rocznice rewolucji albo jego urodziny. (…)

Autorka w swej powieści funduje czytelnikom podróż nie tylko historyczną, i pozwala zatrzymać się na chwilę nie tylko na terenie Gruzji i wybrzeża Morza Czarnego, ale zabiera również do Berlina, Paryża czy Londynu wciągając w przymusową lub zawodową emigrację.

Nie jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna. Momentami bardzo mroczna, chwilami wzruszająca i trzymająca w napięciu. Ale z całą pewnością warta przeczytania. Polecam ją szczególnie czytelnikom lubiącym dobrą literaturę rosyjską. Przyznam szczerze, że nieczęsto czytam książki pisarzy zza wschodniej granicy, ale chyba zacznę to robić częściej.  Ta książka jest pewnego rodzaju przewodnikiem po Rosji, carskiej, stalinowskiej, powojennej. Cieszę się, że mogę kontynuować tę historię, ponieważ tom drugi już u mnie czeka.  

Rodzina Jaszi

sobota, 26 stycznia 2019

Rene Denfeld to amerykańska pisarka i dziennikarka, jest również arbitrem oraz oficerem śledczym pracującym przy karach śmierci. Swoje artykuły publikowała między innymi w New York Times Magazine, Oregonian i Philadelphia Inquirer. Jest autorką czterech książek, za które otrzymała sporo nagród.

Rene Denfeld  Zaczarowani_Rene Denfeld

Wydawnictwo Papierowy Księżyc rok 2014

stron 283

Zaczarowani to dramat psychologiczny, którego fabuła umiejscowiona została w jednym z amerykańskich więzień.

Nawet potwory, potrzebują spokoju. Nawet one potrzebują osoby, która pragnie słuchać - usłyszeć - abyśmy któregoś dnia mogli znaleźć słowa, które są czymś więcej niż tylko pustymi frazesami. Może wtedy uda nam się powstrzymać ludzi takich jak ja od przyjścia na świat.

Pani jest oficerem śledczym, którego zadaniem jest powstrzymywanie egzekucji i doprowadzanie do nowych procesów pozwalających zamienić karę śmierci na dożywocie lub inną karę. Więzienie to miejsce, w którym jedyną drogą ucieczki przed rzeczywistością jest ucieczka w fantazję. Często mężczyźni odbywający karę, a skazani na śmierć, dostają obłędu. Często trafiają do więzienia już będąc w stanie niezbyt dobrym - umysłowo. Arden to mężczyzna odsiadujący swój wyrok w bloku, w którym umiejscowieni są więźniowie z wyrokiem śmierci. Czas w więzieniu pozwala mu na obserwację tego, co dzieje się wokół niego. Oczami wyobraźni dopowiada sobie to, czego nie widzi, a o czym myśli. On nie ma szansy na to, aby Pani zajęła się jego przypadkiem, ona nie uratuje go przed śmiercią. Dlaczego?

Ta książka jest niesamowita. Trudna w odbiorze, brutalna, okrutna i przepełniona bólem. Jest to ból nie tylko fizyczny, dopadający więźniów na każdym kroku, to również ból upokorzeń, oraz ból informacji, jakie udaje się zdobyć kobiecie pracującej w więzieniu, która dzięki swej dociekliwości i determinacji dociera często do najdalszych okresów życia więźnia, do jego dzieciństwa, które tak naprawdę ukształtowało danego człowieka. Ból przeszłości.

Przerażająca brutalność, wszechobecna w każdym miejscu więzienia i korupcja strażników czerpiących zyski ze współpracy z więźniami, nawet tymi najgorszymi, nie zasługującymi na miano nazwy – człowiek – to tak naprawdę realizm, o którym nawet nie chcemy słyszeć.

Fabuła książki została skonstruowana tak, że przemiennie następują po sobie rozdziały dotyczące prowadzonego przez „Panią” śledztwa z rozdziałami opisującymi brutalną rzeczywistość więziennej społeczności. Między rozdziały wprowadzone zostały również wątki fantazji jednego z więźniów, który wyobraża sobie rzeczy nierealne, ale dla niego ważne.

Jedną z głównych bohaterek jest kobieta pracująca w tym więzieniu, jako oficer śledczy, mimo przekonania o winie skazanego stara się znaleźć w jego przeszłości coś, co pozwoli obrońcom na wznowienie procesu i uratowanie człowieka od kary śmierci. Nie wszyscy skazani jednak chcą tego, świadomość własnej winy i brutalność, w jakiej znaleźli się przebywając w więzieniu, popycha ich do jedynego wyjścia z tej całej sytuacji jakim jest właśnie śmierć.

Często zbyt bolesna przeszłość wraca do nich jak bumerang. I chociaż nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że ich życie wcale nie musiałby być takim, jakie sobie stworzyli będąc już dorosłymi, to cały czas ta nienawiść do ludzi, chęć zemsty za wyrządzone krzywdy, czy po prostu pokazanie innym, że teraz „ja rządzę” jest silniejsze od wszystkiego.

(…) Poparzenia na ramionach w wieku dwóch lat. „Sączący się szary grzyb” rosnący w okolicach odbytu przez znaczną część roku, gdy miał zaledwie trzy latka. „Nie reaguje na siarkę”, napisał doktor i przerwał leczenie, aż w końcu grzyb sam zniknął. Brakujące kępki włosów. Częściowo, niewytłumaczalna głuchota. Złamane palce u stóp, skaleczenia, wypalone dziury w palcach dłoni. Jeśli maltretowaniu dziecka można było ustanowić jakiś rekord, te jest nim przypadek Yorka. (…)

Czy kara śmierci jest tylko karą, czy może być również wybawieniem? Dla wielu więźniów, żyjących na granicy upodlenia bardzo często jest ucieczką od tego, co spotyka ich na każdym kroku. Ucieczką od obojętności, bólu, upokorzenia i świadomości tego, że bezradność jest ich głównym towarzystwem.

(…) Drzwi otwierają się ze szczękiem, a białowłosy dzieciak zostaje wepchnięty do środka. Risk nie wstaje z pryczy – robi to dopiero później. W celi rozchodzi się cierpki zapach, którego chłopak nie zna, lecz natychmiast rozpoznaje. To odór przerażenia, który bije właśnie z niego. (…)

Ta książka, to w pewnym rodzaju studium psychiki człowieka. Autorka pozwala czytelnikowi zajrzeć do środka przerażenia i strachu.  Porusza ona ważne aspekty ludzkiej egzystencji. Z jednej strony magiczna, a z drugiej wstrząsająca realizmem.

To opowieść o człowieczeństwu i o jego najgorszej stronie. Myślałam, że już nic nie wzruszy i nie wstrząśnie mnie bardziej niż książka i film „Zielona mila”, a jednak… Autorka funduje czytelnikom jedną z najbardziej poruszających podróży, jednocześnie pozwalając spojrzeć na wiele spraw innym okiem. W tej książce realizm przeplata się z magią, nienawiść ze współczuciem, empatia z nienawiścią.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale polecam ją osobom o silnych nerwach. To jedna z tych książek, które na długo zostają w pamięci czytelnika.

więzienie

więzienie

Tu nad nikim nie czuwa jego Anioł Stróż, tu czas stoi w miejscu, a każdą chwilę wypełnia strach

 Dziękuję wydawnictwu PAPIEROWY KSIĘŻYC, które było jednym ze sponsorów szóstego spotkania A może nad morze? Z książką za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją szczególnie miłośnikom mocnych książek.

logo papierowy księżyc 

A może nad morze? Z książką 6

środa, 23 stycznia 2019

Guillaume Musso, to jeden z moich ulubionych zagranicznych pisarzy. Jego książki biorę do czytania bez rekomendacji innych, bo wiem, że nigdy nie pożałuję. To francuski powieściopisarz, który urodził się w 1974 roku w Antibes. Z wykształcenia jest ekonomistą, tytuł licencjata otrzymał na uniwersytecie w Nicei, studia kontynuował w Montpellier. Z zawodu jest nauczycielem, który przez kilka lat nauczał w liceum w Lotaryngii, a także na uniwersytecie w Nancy. Swoją pierwszą powieść wydał w 2001 roku, a jego druga powieść wydana w roku 2004 sprzedała się we Francji w ponad 2 000 000 egzemplarzy i została przetłumaczona na 24 języki. Prawa do jej ekranizacji wykupiła wytwórnia Fidelite Productions.

Guillaume Musso  Guillaume Musso_Dziewczyna z Brooklynu

Wydawnictwo Albatros rok 2016

stron 361

Dziewczyna z Brooklynu to połączenie kryminału, thrillera i powieści psychologicznej, którego fabuła umiejscowiona została w Paryżu i Nowym Jorku.

Raphael i Anna mają się pobrać. On jest znanym pisarzem, samotnie wychowującym syna, ona młodą lekarką. Podczas pobytu na Lazurowym Wybrzeżu, Anna postanawia wyznać narzeczonemu sekret, skrzętnie ukrywany przez lata. Pokazuje mu zdjęcie w telefonie, przedstawiające trzy spalone ciała mówiąc, że to jej dzieło. Raphael zszokowany tą informacją wyjeżdża i zostawia Annę samą. Jednak po krótkim czasie uświadamia sobie, że uciekając od ukochanej kobiety zrobił błąd. Kiedy jednak wraca do hotelu, jego narzeczonej w nim już nie ma. Aby wyjaśnić tę całą sytuację postanawia ją odnaleźć, jednak okazuje się to niemożliwe. Anna zniknęła. Pisarz jednak nie daje za wygraną i wspólnie ze swoim przyjacielem, emerytowanym policjantem rozpoczyna poszukiwania, w trakcie których dochodzi do makabrycznych odkryć. Kim tak naprawdę jest Anna? Dlaczego uciekła z Nowego Jorku i przeprowadziła się do Paryża?

Jeżeli ktoś zna książki Musso, to myślę, że nie trzeba go zachęcać do sięgnięcia po tę lekturę. Jak większość książek tego autora i ta intryguje i wciąga czytelnika od pierwszych stron. Muszę przyznać, że autor rzuca czytelnika na głęboką wodę ciekawości, aplikując mu od samego początku pewnego rodzaju tajemnicę. Powoli budując napięcie, wprowadza we wnękę wielkiego sekretu.

(…) Oszołomiony spojrzałem na ekran, mrużąc oczy, i patrzyłem, aż zrobiło mi się niedobrze i musiałem odwrócić wzrok. Po ciele przebiegł paraliżujący dreszcz. Ręce mi się trzęsły, krew pulsowała w skroniach. Spodziewałem się czegoś złego. Byłem na to gotowy. Ale nie przyszło mi do głowy, że to będzie właśnie to. (…)

Wciągająca fabuła, z zaskakującymi zwrotami akcji, trzyma czytelnika cały czas w napięciu. Kończąc jeden rozdział już nie możesz się doczekać, jakie karty odkryje przed tobą autor w kolejnym rozdziale.

Książka została napisana dość specyficznie, ponieważ w jednych rozdziałach narracja jest w osobie pierwszej i w czasie przeszłym, a w innych w osobie trzeciej i czasie teraźniejszym. Z fabuły głównej przeskakujemy również do czegoś w rodzaju wspomnień, i odnajdujemy w archiwach przeszłości, wyjaśnienia wielu zagadkowych wątków.

Autor zabiera czytelnika w podróż bogatą w zagadki, niedopowiedzenia i tajemnice momentami mrożące krew w żyłach, ale również w piękne miejsca Paryża, oraz Nowego Jorku. Gdybyśmy mieli przed sobą mapy tych dwóch miast, to z pewnością łatwo byłoby nam zakreślić na nich miejsca i trasy opisane w książce.

Fabuła jest nie tyle mocna pod względem kryminalnym, szokująca wątkami thrillera, i niełatwa w odbiorze pod względem psychologicznym, ale powoduje, że zaskakujące zwroty akcji w pewnym momencie stają się dla czytelnika czymś tak logicznym, że aż trudno uwierzyć w to, że wcześniej prowadzone śledztwa były prowadzone tak nieudolnie. A może były tak sfabrykowane, aby nie można było doprowadzić ich do końca.

Czasami zagłębiając się w czymś, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wyjaśnienie jakiejś sprawy może okazać się wielką wygraną, ale jednocześnie może doprowadzić do całkowitej klęski osobistej.

(…) – Nie ma sytuacji bardziej stabilnej niż równowaga strachu – powiedziała po chwili. – Każdy z nas ma do dyspozycji broń atomową, a pierwszy, który jej użyje, wie, że on też zostanie zniszczony. (…)

Autor, nie tylko potrafi świetnie budować napięcie, ale robi to, manipulując wybornie wykreowanymi osobowościami bohaterów. Jego postacie są nie tyle bardzo wyraziste, co po prostu ciekawe i to zarówno pod względem wyglądu jak i zachowania.

Polecam tę książkę zwłaszcza miłośnikom kryminału, thrillera i powieści psychologicznej. Ale znajdziemy w niej również odrobinę romansu i sporą dawkę dramatu. Myślę, że ktoś, kto zdecyduje się na sięgnięcie po tę powieść nie zawiedzie się. Przynajmniej mnie ona zniewoliła na całe dwa dni.

Nowy Jork

Wszystko zaczęło się w NOWYM JORKU...

Paryż

a skończyło w PARYŻU...

niedziela, 20 stycznia 2019

Wiktor Mrok to pseudonim Jurija Jakowa. Urodził się w 1957. Zawodowo posiada, dwie specjalizacje wojskowe i kilka cywilnych. Jego córka określa go mianem technokraty. Dużo podróżował po świecie, ale nie dla przyjemności. Dało mu to możliwość obserwacji różnych kultur, obcowania z ludźmi o innych przekonaniach i obyczajach. Przez większa część życia był postacią anonimową. Dlaczego zabrał się za pisanie? No cóż, ponoć każdy człowiek nosi w sobie materiał na dobrą książkę.  I tyle. Jest nadal postacią dość anonimową, ale mam nadzieję, że wkrótce poznamy go lepiej.

Mała baletnica_Wiktor Mrok

Wydawnictwo INITIUM rok 2018

stron 587

Mała baletnica to współczesny kryminał policyjny napisany na faktach, którego fabuła w większości umiejscowiona została w Moskwie.

W domu pewnej bogatej nauczycielki baletu zostają znalezione zmasakrowane jej zwłoki, a następnie policjanci odnajdują w piwnicy domu małą dziewczynkę, wykorzystywaną najprawdopodobniej przez właścicielkę domu do masochistycznych praktyk seksualnych. Ekipa śledcza zajmująca się tą sprawą, chociaż działa bardzo prężnie, natrafia na swej drodze na przeszkody w postaci kolejnych ofiar mordów, powiązanych z dziecięcym pornobiznesem. W trakcie śledztwa, szefowej grupy dochodzeniowej, ujawnia się człowiek, który wie więcej niż policja i który w pośredni lub bezpośredni sposób jest również egzekutorem osób działających w tym szokującym biznesie. Czy uda się policji doprowadzić do końca sprawy? Kto stoi za likwidacją tego pornobiznesu?

Książkę otrzymałam już dosyć dawno, bo w lipcu 2018 roku na naszym corocznym spotkaniu A może nad morze? Z książką. Przyznam szczerze, ze długo nie mogłam się do niej przekonać. Chyba bałam się tego, co znajdę na kartach tej powieści. Zbrodnie na dzieciach, czy jakiekolwiek inne działania z wykorzystywaniem dzieci, typu pedofilia, czy pornobiznes działają na mnie bardzo emocjonująco. Zresztą pewnie na wielu ludzi również. A informacja o tym, że książka została napisana na faktach dodatkowo potrafi wstrząsnąć.

Mimo jednak dość ponuro przedstawionego tematu, dramatu zarówno dzieci jak i ich rodziców, w treści możemy odnaleźć, zwłaszcza w dialogach – w rozmowach prowadzonych między policjantami, znikome ilości humoru. Pozwala on (humor) na chwilę zapomnieć i oderwać się od brutalnej rzeczywistości głównej fabuły.

Homoseksualizm przedstawiony w tej książce jest ukazany dwojako, raz jako normalny instynkt, zwykłe pożądanie kogoś tej samej płci, a raz jako dewiacja, trudne do zrozumienia zboczenie widziane nawet z perspektywy choroby.

Śledząc krok po kroku prowadzone śledztwo, widzimy jak w wielu przypadkach policja jest bezradna wobec brutalności i poczucia bezkarności pewnych ludzi. I chociaż do ich obowiązku należy rozwiązanie sprawy i postawienie kogoś w stan oskarżenia, bywa, że policjanci są po stronie poszukiwanego złoczyńcy.

(…) – Na razie masz do czynienia z kimś, kto chce rozwalić ten biznes i stosuje niekonwencjonalne metody. Wykorzystujesz dzieci? Dostaniesz kulkę.

- Może akurat ja nie powinnam tego mówić, ale całym sercem popieram tego wojownika. (…)

Pedofilia jest tematem trudnym i z pewnością niejeden rodzic, czy dorosła osoba nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć to, nie tylko swojemu dziecku, ale i sobie, bo trudno jest wytłumaczyć argumenty, jakie często trafiają do tych małych ofiar. Wśród pedofilii niestety zdarzają się również kobiety, bogate, pachnące, piękne.

(…) – Najgorsze jest to, że zwykle wyobrażamy sobie pedofila jako faceta, który czai się pod szkołą z lizakami i porywa dzieci. A potem bije, głodzi, poi wódką, szprycuje narkotykami i brutalnie wykorzystuje. Oczywiście robi zdjęcie czy też filmuje. Więc spodziewamy się zobaczyć na zdjęciach umorusane, przerażone twarze, posiniaczone, zakrwawione ciała. A tu figa! (…)

W tej książce mamy szczegółowo przedstawione śledztwo z uwzględnieniem wielu „za” i „przeciw” pod względem prawnym. Intrygująca fabuła nie pozwala na oderwanie się od stron książki i chociaż momentami bulwersuje, to momentami wyzwala na ustach lekki uśmiech.

Mamy tu również świetnie wykreowane postacie, wyraziste i bardzo realistyczne w zachowaniach.

Autor podobno kiedyś powiedział, że nie myślał o tym aby zostać pisarzem, ale jeżeli jedna książka potrafi wzbudzić w czytelniku takie pokłady emocji, co wzbudziła we mnie, to myślę, że on został stworzony do pisania. Jego pierwsza książka „Czerwony parasol” podobno również jest w podobnym stylu. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się przeczytać tę lekturę.

Polecam tę książkę przede wszystkim miłośnikom dobrych powieści kryminalnych, myślę jednak, że wielu czytelników uzna tę lekturę za coś mocnego i wciągającego.

 Dziękuję wydawnictwu INITIUM, które było jednym ze sponsorów szóstego spotkania A może nad morze? Z książką za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją szczególnie miłośnikom kryminałów retro.

Wydawnictwo INITIUM   A może nad morze? Z książką 6

środa, 16 stycznia 2019

Anna Sakowicz, to pisarka, o której coraz głośniej w świecie książek. Ania to przede wszystkim cudowna, sympatyczna osoba, kto ją poznał, ten wie, że mam rację. Wcześniej już sporo o niej pisałam, dlatego nie będę się rozpisywała na temat jej osoby, ale jeżeli ktoś chce się czegoś więcej dowiedzieć o tej pisarce to zapraszam do wcześniejszych wpisów na przykład kiedy opisywałam swoje odczucia po przeczytaniu książek: Złodziejka marzeń, Na dnie duszy, Już nie uciekam, To się da, czy cudownej książki dla dzieci: Leniusiołki.

Anna Sakowicz  Postawić na szczęście_Anna Sakowicz

Wydawnictwo EDIPRESSE Książki rok 2018

stron 349

Postawić na szczęście to współczesna powieść obyczajowa.

Agata jest singielką, której licznik wiosen wielkimi krokami zbliża się do 40. Pracuje jako dziennikarka, ale jest również blogerką, która opisuje na swoim blogu doświadczenia z prac jakie wykonuje w ramach eksperymentu. Pisze o mało atrakcyjnych pracach czy wykonywanych zawodach, o których inni mówią z przymrużeniem oka lub ignorancją.  Pewnego dnia, kobieta zakłada się ze swoją siostrą o to, że w ciągu trzech lat schudnie, znajdzie męża i urodzi dziecko. Niestety nie wie, że realizacja tych postanowień może okazać się nieco trudna. Któregoś dnia spotyka swojego byłego chłopaka, i zgadza się na towarzyszenie mu w pewnej rodzinnej uroczystości, nie zdając sobie sprawy z tego, jak ten jeden wieczór może wywrócić jej życie do góry nogami. Czy Agata wróci do Emila? Czy uda jej się spełnić chociaż jeden punkt trzyletniego postanowienia? I jaki wpływ na jej życie będą miały wybrane przez nią prace jako petsitterka czy woźna w szkole?

Szczerze pisząc, kiedy zobaczyłam okładkę i przeczytałam opis z tyłu książki, pomyślałam sobie, że jest to kolejna lektura, z bardzo niezależną finansowo bohaterką w wieku 30+, marzącą o macierzyństwie i nie radzącą sobie w sprawach damsko męskich. Ten temat stał się ostatnio bardzo modny i prawie wszystkie wydawnictwa zasypują rynek książki podobnymi historyjkami. Ale… chociaż autorka również wpadła na taki pomysł, to jej książka wydaje się być nieco inna.

Wczytując się w fabułę jakiejś książki, często zwracam uwagę nie wątek główny, ale na to, co wyczytuję między słowami. Skupiam się na wątkach pobocznych, które są dla mnie tak samo ważne jak całość fabuły.

W tej książce bardzo zaintrygował mnie wątek osoby niepełnosprawnej. Młodej kobiety, która z pozoru jest osobą szczęśliwą, mimo kalectwa. Nie jest to jednak takie jednoznaczne, często widzimy silną, pogodzoną ze swoim losem osobę i nie zauważamy jej wewnętrznej walki o to, aby właśnie widziano ją taką. Pięknie ukazana samodzielność osoby niepełnosprawnej jest z całą pewnością przykładem na to, że niewielu zdrowych ludzi jest czasami bardziej niepełnosprawnymi życiowo, niż ci naprawdę chorzy.

(…) Nie chciała litości ani taryfy ulgowej. Odkąd oswoiła się z wózkiem, wydawała się pełna życia i pasji. Świetnie dawała sobie radę sama. Miała swój samochód, pracowała, spotykała z przyjaciółmi. Prowadziła aktywniejszy tryb życia niż niejeden w pełni sprawny człowiek. (…)

Poruszyła mnie w tej powieści również piękna siostrzana przyjaźń, solidarność, jaka powinna łączyć rodzeństwo. Ale czy w życiu zawsze tak jest? Czy wszystkie rodzeństwa mają do siebie taki stosunek jak bohaterki tej książki? Niestety znam osoby, które łączą tylko więzy krwi i wspólni rodzice. Nic więcej. Na szczęście ja mam siostrę, z którą (przynajmniej się staramy) utrzymujemy bardzo „siostrzane” stosunki.

Wprowadzony do fabuły wątek stalkersko-hejterski wnosi do książki pewnego rodzaju dreszczyk emocji, uruchamia w czytelniku pewnego rodzaju uczucie grozy, stwarza wątek tajemnicy. Napływające do głównej bohaterki ubliżające smsy, czy komentarze wpisywane pod jej artykułami, początkowo ignorowane, z czasem tworzą wręcz osobliwy wątek thrillerowości. Dodaje to fabule czegoś na kształt sensacji.

Bardzo zaskoczyły mnie (w sensie pozytywnym oczywiście) cudowne, zabawne powiedzonka, będące zastępnikami wulgaryzmów. Za każdym razem, kiedy bohaterka ich używała, ja uśmiechałam się. Chyba zacznę ich sama używać, bo przecież można się równie dobrze wyładować emocjonalnie mówiąc: „jeżu kolczasty” lub „ borze szumiący”, albo „byku z plastiku” czy „oż ty w ząbek czesany”.

Zwróciłam również uwagę na bardzo ciekawie skonstruowane dialogi, będące często w humorystycznym tonie, są one dopełnieniem fabuły, która pozwala czytelnikowi na całkowity relaks w towarzystwie nietuzinkowej bohaterki. I chociaż sytuacje zabawne przeplatane są tutaj z momentami grozy, to jednak w trakcie czytania częściej kąciki ust się unoszą w uśmiechu.

No cóż, pozostaje mi tylko zaprosić do przeczytania tej lektury. Polecam ją, bo uważam, że zabawne często dialogi połączone z ciekawymi osobowościami bohaterek (i bohaterów) są nie tylko dopełnieniem fabuły. Polecam tę powieść, bo świetnie można się przy niej zrelaksować, chociaż momentami jest nieco groźnie. Książka napisana jest pięknym, lekkim językiem, a ja przyznam się szczerze, że dzięki niej poznałam dwa nowe słowa i ich znaczenia – petsitterka i arboretum. Nawet nie wiedziałam, że zajęcie „wyprowadzacza psów” ma swoją nazwę, i że ogród założony do badań drzew i krzewów też ma swoją nazwę. Czytanie książek poszerza wiedzę.

Petsitter

Może zawód petsitter wcale nie jest taki zły?

Dziękuję Autorce za możliwość przeczytania tej powieści i zachęcam do niej nie tylko tych, którzy lubią współczesną powieść obyczajową. Jeżeli ktoś ma ochotę poznać "pióro" tej pisarki zanim sięgnie po którąś z jej powieści polecam jej blog.


Blog Kura Pazurem

Polecam również inne książki tej autorki, które do tej pory przeczytałam.

Szepty dzieciństwa  To się da_Anna Sakowicz  Już nie uciekam_Anna Sakowicz  Złodziejka marzeń_Anna Sakowicz

Żółta tabletka_Anna Sakowicz    A dla dzieci koniecznie  Leniusiołki_Anna Sakowicz

Lubię czytać
Artykuły




Spis moli