Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
poniedziałek, 18 marca 2019

Jacek Dubois urodził się w 1962 roku. Z zawodu jest adwokatem zajmującym się sprawami karnymi. Literatura to jego hobby. Swoje doświadczenie zawodowe, wzbogacone wytworami własnej wyobraźni, opisuje w książkach zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Jako pisarz zadebiutował w roku 2005 powieścią „A wszystko przez faraona”, która została nominowana do nagrody IBBY. Jest również autorem słuchowisk radiowych i felietonów, których publikacje znajdują się w czasopismach: "On", "Zwierciadło", "Home & Market", "Gentleman", "Les Echos de Pologne", "Gazeta Finansowa", "Edukacja Prawnicza".

Jacek Dubois  

Królewski skarb_Jacek Dubois

Wydawnictwo EDIPRESSE

Premiera luty 2019

stron 300

 

Królewski skarb to współczesna komedia kryminalna, której odbiorcami mogą (ale nie muszą) być młodzi czytelnicy w wieku 11-15 lat.

Z pewnej warszawskiej ekspozycji giną klejnoty koronacyjne królowej brytyjskiej. W trakcie ucieczki jeden ze złodziei postanawia zachować skarb dla siebie i ucieka z łupem do jednego z biurowców, w którym przypadkowo mieści się biuro mecenasa, który  wcześniej bronił go w jakiejś sprawie. Policja zaczyna podejrzewać, że ów adwokat jest wspólnikiem złodzieja, ale dzieci adwokata nie wyobrażają sobie, że ich ojciec mógłby być wmieszany w przestępstwo. Zaczynają więc własne śledztwo, a kiedy królowa brytyjska wyznacza nagrodę dla znalazcy jej klejnotów, nic już nie jest  w stanie zatrzymać małej Helenki, jej dwóch braci i przyjaciela, przed zamiarem złapania bandytów i odnalezieniem królewskiego skarbu. Czy dzieciom uda się udowodnić niewinność ojca-adwokata? Kto pomoże im w rozwiązaniu zagadki kryminalnej? I czy tajemniczy duch z lustra to tylko wymysł ich wyobraźni czy wspólnik dziecięcych detektywów?

Muszę przyznać, że dawno się tak nie bawiłam czytając książkę dla dzieci i młodzieży. Autor zadbał jednak o to, aby książka zainteresowała nie tylko młodych czytelników, ale również ich rodziców (a nawet babcie).

Młodzi bohaterowie zostali przedstawieni bardzo ciekawie zarówno wizualnie jak i pod względem osobowościowym.

Narratorką powieści jest Helenka (zwana Bezimienną), mała dziewczynka, córka pewnego adwokata, która ma głowę pełną pomysłów i należy do wyjątkowo wścibskich i odważnych dzieci. Jej kompanami są trzej chłopcy; dwaj to starsi bracia dziewczynki a jeden to przyjaciel z klasy.

Zupełnie niewinnie zaczynająca się historia kryminalna dzięki niesamowitym zwrotom akcji przemienia się w poważne śledztwo. Jednak dla młodych detektywów, którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że ich ojciec może być wplątany w jakieś przestępstwo nie ma rzeczy nie-do-za-ła-twie-nia.

Żeby było ciekawiej, autor postanowił wpleść w fabułę trochę zjawisk paranormalnych, i tak dzieci zaprzyjaźniają się z duchem mieszkającym w lustrze windy znajdującej się w biurowcu, w którym pracuje pan adwokat.

Momentami jest bardzo zabawnie, ale jak na porządny kryminał przystało, czytelnik musi poczuć odrobinę dreszczyku strachu, zatem jest również trochę grozy:

(…) W miejscu, w którym byliśmy, było tak samo strasznie ciemno i wkoło pusto. Nie będę bujać. Miałam ochotę zrobić to samo co on, czyli uciekać stąd jak najszybciej do domu. Czułam jak po plecach zaczynają przebiegać mi zimne dreszcze. Spojrzałam na braci. Oni też mieli nietęgie miny, choć bardzo starali się to ukryć. (…)

Czytając ten kryminał, prawie cały czas się uśmiechałam. Muszę jednak przyznać, że autor w wyjątkowo dostępny i ciekawy sposób zaznajamia młodego czytelnika z światem prawno-policyjnym, w bardzo dostępny sposób tłumacząc na czym polegają wszelkie procedury takie na przykład jak: zatrzymanie, przesłuchanie, czy obrona prawnicza.

Kolejnym nieco humorystycznym akcentem tej powieści są nazwiska, lub przezwiska osób zaplątanych w intrygę kryminalną. Mamy na przykład Mieczysława Chciwego, Radzia Szprychę, czy Mieczysława Lepka Rączka. No i oczywiście ducha lustra, który sprawnie przeskakuje sobie z dużego ściennego zwierciadła do małego lusterka w puderniczce, pomagając młodym detektywom w prowadzeniu śledztwa.

Fabuła, fabułą ale wizualizacja historii również jest ważna. Aby nie było nudno (chociaż o nudzie przy tej książce nie można nawet myśleć) na wielu stronach umieszczone zostały humorystycznie narysowane scenki obrazkowe, których aurotem jest Hubert Grajczak.

 Królewski skarb

Królewski skarb

Królewski skarb

Polecam tę książkę nie tylko młodym czytelnikom w wieku 11-15 lat, myślę, że niejeden dorosły, poważny czytelnik, będzie się świetnie bawił przy tej lekturze. Moim zdaniem nie ma nic lepszego od połączenia humoru z pełną zwrotów akcji historią kryminalną, a jak do tego dołożymy ciekawych pod względem charakteru bohaterów i wciągające dialogi, to… czego chcieć więcej?

Dziękuję wydawnictwo Edipresse Książki za możliwość przeczytania tej powieści i chociaż wstępnie chciałam ją oddać synowi mojej znajomej, to w końcu postanowiłam mu tę książkę jedynie wypożyczyć, bo kto wie… może za jakiś czas do niej wrócę?

logo Edipresse Książki

niedziela, 17 marca 2019

Hanna Greń gościła już w skromnych progach mojego bloga. Przygodę z jej książkami zaczęłam dopiero w zeszłym roku, ale dziś już wiem, że nie skończy się ona zbyt szybko. Po pierwszych przeczytanych książkach tej autorki mam ciągły niedosyt. Nie będę przedstawiała tej autorki ponownie, ponieważ pisałam o niej już we wcześniejszych wpisach, kiedy dzieliłam się z moimi czytelnikami opiniami o książkach Uśpione królowe i Cynamonowe dziewczyny. Zapraszam do zerknięcia do tamtych wpisów.

Hanna Greń   POPIELATE LALECZKI_Hanna Greń

Wydawnictwo REPLIKA rok 2018

stron 368

Popielate laleczki to kolejna część z cyklu „W trójkącie beskidzkim”, czyli kryminał policyjny, którego fabuła umiejscowiona została współcześnie, gdzieś między Bielską Białą, Wisłą i innymi sąsiadującymi miejscowościami.

Tula jest młodą dziewczyną, pracującą jako fryzjerka w zakładzie swojej mamy. Pewnego dnia Asta – mama Tuli, odbiera wiadomość na służbowej poczcie i od razu widać, że nie jest to kolejne zapisanie się klientki na wizytę w salonie. Ciekawość zmusza dziewczynę do sprawdzenia kto napisał do jej mamy i co napisał, że kobieta w jednej sekundzie posmutniała, a z jej oczu zaczął zionąć strach. Nadawcą wiadomości okazał się szantażysta, który postanowił wyciągnąć od właścicielki salonu fryzjerskiego sporą sumę pieniędzy szantażując ją zdjęciami z przeszłości. Dziewczyna postanawia wziąć sprawę w swoje ręce i udaje się na miejsce wyznaczone przez mężczyznę. Jak wielkim staje się dla niej zdziwieniem fakt, że odnajduje go, ale… z poderżniętym gardłem. Po kilku latach sytuacja powtarza się. Znów do jej matki pisze kolejny szantażysta i kolejny raz Tula znajduje jego zakrwawione ciało. Wszystko wskazuje na to, że mordercą mężczyzn może być jej matka. Czy Asta byłaby zdolna do zamordowania z zimną krwią mężczyzn, którzy niegdyś bardzo ją skrzywdzili? Czy Tula jest w stanie uwierzyć w winę matki? I czy policja dojdzie wreszcie do tego, kto postanowił wyręczyć organy sprawiedliwości mordując kilka osób za winy z przeszłości?

Muszę przyznać, że cykl „W trójkącie beskidzkim” wciągnął mnie do tego stopnia, że kiedy tylko trafia w moje ręce kolejna książka, wszystko inne idzie w odstawkę.

Powieść ta jest wprawdzie częścią cyklu, ale każdą z tych książek można czytać oddzielnie, ponieważ każda ma inną fabułę, chociaż wielu bohaterów jest tych samych. Nie twierdzę, żeby zacząć od pierwszej lepszej, a wręcz zachęcam do sięgnięcia po tę pierwszą z cyklu, ponieważ tam poznajemy głównych bohaterów. Autorka jednak tak zwinnie wprowadza czytelnika w przeszłość towarzyszących fabule osób, że bardzo łatwo można wiele wątków z tej przeszłości poznać czy domyśleć się.

Muszę przyznać, że autorka pisze, bardzo malowniczo działając na wyobraźnię czytelnika. A wplatając w tę zaskakująca momentami fabułę błyskotliwe dialogi, oraz bardzo ciekawe osobowościowo postacie to czegóż chcieć więcej.

(…) Na początku ulicy nie zobaczyła nikogo, tylko jeszcze gęstniejącą mgłę ograniczającą widoczność. Stojąca w rogu latarnia była martwa, podobnie jak mężczyzna, którego Tula dostrzegła chwilę później. Leżał na chodniku tuż poniżej skrzyżowania, a gdy z okrzykiem przerażenia doń dobiegła, w świetle komórki, której jednak zdecydowała się użyć, zauważyła kałuże krwi i szeroko rozwarte, niewidzące oczy. (…)

Mnie zachwyciła od samego początku postać kobiety – Petry, żony jednego z policjantów. Petra jest osobą nietypową, z wyjątkowo działającą intuicją i psychologiczną wręcz spostrzegawczością, która płynnie i sprytnie potrafi zasugerować doświadczonemu policjantowi, w którą stronę ma skierować prowadzone śledztwo.

(…)  - Tak myślałam. Ja bym to zrobiła inaczej. – Zachichotała na widok miny męża. – To jest twoje śledztwo i sam wiesz, co masz robić. Ale moim zdaniem szukanie dowodów Klimasa to strata czasu. (…)

Oprócz wątku kryminalnego, mamy również kilka wątków obyczajowych, a także miłosnych, z których jeden bardzo mnie wzruszył. Dotyczy on losów młodej dziewczyny pochodzącej z patologicznej rodziny, która w obliczu zbliżającej się tragedii zdecydowała się na związek z dużo starszym od siebie mężczyzną.  Niby nie ma w tym nic dziwnego, ale dla mnie taki wątek czystej miłości to coś pięknego. O tym, że prawdziwa miłość jest w stanie pokonać najgorsze, bo i traumy i strach i obojętność, może się przekonać niewielu.

(…) – A co tu jest do rozumienia? – burknął. – Kochałem cię. A skoro do wyboru było mieć cię wraz z dzieckiem albo nie mieć wcale, wybrałem to pierwsze. I nigdy nie żałowałem. Dla mnie Tula jest moją córką, a nie któregoś z tamtych. (…)

Przyznam również, że zaskoczył mnie w tej książce skonstruowany przebieg śledztwa, w wyniku którego, morderca prawie podany jak na tacy, okazuje się niewinną osobą.

(…) Nie odpowiedział, w jego głowie bowiem już od dawna paliła się czerwona lampka. Właściwie zamigotała zaraz w chwili, gdy pierwszy raz ujrzał (…), a później, gdy kobieta sięgnęła po ołówek, lampka rozjarzyła się jasnym światłem. (…) była leworęczna, tymczasem sekcja wykazała, że w każdym przypadku zabójca posługiwał się prawą ręką. (…) Prawdziwy zabójca dalej był na wolności. (…)

Ale taka jest cała fabuła tego kryminału. Błędne tropy, wartka akcja i dozowane małymi dawkami narastające napięcie. Kiedy sięgasz po książkę i już po przeczytaniu pierwszych stron wiesz, że trudno ci będzie oderwać się od niej, to wiadomo, że chodzi o dobrą lekturę.

Polecam te powieść nie tylko czytelnikom preferującym kryminały, myślę że wielu znajdzie w niej coś dla siebie, bowiem różne wątki przeplatające się, nie pozwolą na nudę. Mamy tutaj wątek sensacyjny, odrobinę thrillera, wątek miłosny i psychologiczny, czyli… dla każdego coś miłego.

Opuszczone miejsca

W starej szopie, mogą na zawsze pozostać wciąż aktualne wspomnienia złych chwil.

Dziękuję wydawnictwu REPLIKA za możliwość przeczytania tej książki i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną część „beskidzkiego trójkąta”.

Wydawnictwo Replika

sobota, 16 marca 2019

Aleksandra Rumin… no cóż niestety nie udało mi się znaleźć informacji o tej autorce, a nie chciałam przeznaczyć na szukanie całego dnia. Z okładki książki dowiedziałam się tylko, że autorka jest warszawianką z urodzenia i wyjątkową optymistką z ogromnym poczuciem humoru.

Zbrodnia i Karaś_Aleksandra Rumin

Wydawnictwo INITIUM rok 2019

PREMIERA 15 MARCA 

stron 300

Zbrodnia i Karaś to komedia z wątkami kryminalnymi.

Na terenie kampusu uniwersyteckiego, zostają znalezione zwłoki jednego z profesorów, który nie był zbytnio lubianą osobą ani przez współpracowników ani przez studentów. I tak właściwie każdy znający profesora Karasia człowiek miałby pretekst do pozbawienia tego pana życia, nawet dwie sprzątaczki, które znalazły zakrwawione ciało. Kilku pracowników uniwersytetu postanawia własnymi drogami znaleźć winnego zbrodni, i chcą zrobić to nie dlatego, aby oddać w ręce stróżów prawa mordercę, ale aby samemu oczyścić się z podejrzeń. Czy uda im się rozwiązać zagadkę  śmierci profesora Karasia? Czy sam zamordowany wie, kto wysłał go do innego świata? I co myśli o tej całej sprawie kot Stefan?

Znalazłam w sieci informację, że książka ta jest komedią kryminalną, nie wiem czy mogę się z tym określeniem całkowicie zgodzić, ponieważ owszem, komedii jest w niej całkiem sporo, myślę, że jakieś 90%, ale kryminału raczej mało, tylko dwa wątki dotyczące morderstwa i odrobina prowadznonego przez pracowników uczelni śledztwa.

Przyznam jednak, że jest to powieść napisana dość fantazyjnie. Autorka nie skąpi czytelnikom humoru, czasami tak niedorzecznego, że zakrawającego na mocną satyrę.

Powieść zaczyna się dość mocnym akcentem kryminalnym, ale potem przechodzi w coś, w rodzaju opisu osób i ich życia.

Do rozwiązania zagadki kryminalnej dąży nie tylko kilku współpracowników denata, ale i sam zamordowany, uwięziony między światami jako duch i przebywający cały czas na terenie budynku uczelni. Jako duch próbuje na własną rękę poznać sprawcę, aby wyzwolić się z tego  stanu zawieszenia w jakim została jego dusza.

(…) Zaraz, zaraz, a ten amerykański film o duchach, który ostatnio oglądał? Faceta zaciukali, tak jak jego, i dusza biedaka nie mogła opuścić miejsca, w którym dokonano morderstwa. Było tam coś o tym, że zostanie uwolniona dopiero wtedy, gdy winny poniesie karę. No ładnie! Dzięki niekompetencji warszawskiej policji zostanie tutaj na zawsze. Do jasnej cholery! Wszędzie, tylko nie na Wójcickiego! (…)

Poznajemy kilku pracowników Uniwersytetu, z najdrobniejszymi szczegółami ich życia, prawie od początków przyjścia na świat, aż do chwili obecnej (a potem nawet w oddalonej przyszłości). Ironicznie opisane różne środowiska z jakimi związani są bohaterowie, to taki trochę zwrot w stronę absurdów życia.

Wśród bohaterów mamy nie tylko ludzi wywodzących się z różnych klas społecznych, ale mamy również kota, który jest mocno związany z uczelnią, a w pewnym momencie swojego życia zostaje nawet uniwersytecką maskotką.

Wracając jednak do ludzi, myślę, że autorka świetnie przedstawiła osoby, które z dyplomem magistra prowadzą życie często niegodne tego dyplomu. Mamy w tej powieści ironiczne odniesienie do tego, że aby coś w życiu osiągnąć wystarczy głowa pełna pomysłów i znajomości, zamiast wielu lat ciężkiej nauki i tytułu magistra. Autorka ukazuje, że dyplom magistra często jest tylko satysfakcją własną człowieka, i nie upoważnia do bycia w pierwszej kolejności kandydatów szukających godnej tego dyplomu pracy.

(…) Nie odwróciła się. Minęły kolejne trzy miesiące. Magister politologii Aniela Skawińska schowała do kieszeni dyplom wraz z resztkami dumy i zatrudniła się jako sprzątaczka na ukochanej Alma Mater. (…)

Osoba zamordowanego profesora jest przedstawiona w sposób wyjątkowy, zwłaszcza pod kątem stosunków z innymi ludźmi. Znienawidzony przez wszystkich mężczyzna nie miał chyba wśród swoich znajomych osoby, z którą by nie zadarł.

(…) – Pan dziekan raczy żartować? – Bolek nie ustępował. – „Ja byłem z nim” czy „ja byłam z nią” to żadne alibi. O trójce, która spędzała wieczór samotnie, nawet nie wspomnę. Wszyscy nienawidzili Karasia, więc równie dobrze kilka osób mogło działać w zmowie. (…)

Ta książka to nie tylko ogromna dawka humoru, ale również ironicznie i prześmiewczo ukazany obraz polskiego społeczeństwa i polskiej mentalności. Wytknięcie niedoborów zarówno w służbie zdrowia jak i na płaszczyźnie ekonomiczno-polityczno-socjalnej. Autorka w dowcipny sposób wprowadza czytelnika w poważne tematy, ale robi to tak, że nie sposób przestać się w trakcie czytania uśmiechać.

POLECAM tę powieść dla poprawy humoru. Gwarantuję dobrą zabawę przez całe 300 stron. Jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością nikogo nie narazi na nudę.

Zbrodnia i Karaś_Aleksandra Rumin

Dziękuję wydawnictwu INITIUM, za możliwość przeczytania tej powieści i polecam ją szczególnie miłośnikom książek z dużą dawką humoru, jak również miłośnikom komedii kryminalnych.

Wydawnictwo INITIUM

niedziela, 10 marca 2019

Alicja Minicka z wykształcenia jest ekonomistką lecz z zamiłowania kryminalistką. Na codzień zajmuje się publicystyką. Jest autorką powieści "Colette" oraz "Genewska zagadka", a także wydaną w roku 2012 powieścią "Morderstwo w Miłowie".

Alicja Minicka  Bestia_Alicja Minicka 

Wydawnictwo Oficynka rok 2018

stron 256

Bestia to kryminał retro.

Jest rok 1930. Samanta i Łukasz planują ślub, ale na drodze do szczęścia pojawia się niespodziewana choroba Samanty. Łukasz prosi o pomoc swojego przyjaciela Rafała Gajdę, który jest podróżnikiem i ma doświadczenie w leczeniu niekonwencjonalnym. Przyjaciel Łukasza proponuje młodym wyjazd do posiadłości jego znajomych w urokliwej, małej miejscowości, niestety pan komisarz nie może wyjechać razem z narzeczoną, ale wysyła ją tam pod opieką przyjaciela. Sielski pobyt Samanty zaczynają zakłócać pewne mroczne wydarzenia, a dodatkowo wśród mieszkańców zaczyna krążyć plotka o wilkołaku. Czy komisarz Łukasz Darski rozwikła zagadkę tajemniczych zaginięć ludzi i ich śmierci? Czy Samanta będzie bezpieczna w dworku i jego okolicach? Kim lub czym tak właściwie jest bestia, widziana przez ludzi ze wsi?

Przyznam szczerze, że na kolejną książkę tej autorki czekałam z niecierpliwością. Pierwszy z jej retro kryminałów "Morderstwo w Miłowie" przeczytałam bardzo dawno temu, bo w roku 2012 i do dzisiaj pamiętam jego fabułę.

Ta książka okazała się jednak trochę inna, nie chcę powiedzieć, że gorsza, ale chyba mniej mnie wciągnęła jej fabuła niż tej wcześniejszej powieści. Do połowy, fabułę stanowią spokojne wątki powieści obyczajowej, ot taka sielska opowiastka o mieszkańcach pewnego dworku i sąsiadujących z nimi ludźmi. Dopiero gdzieś około setnej strony zaczynają mieć miejsce dziwne zdarzenia, momentami zmierzające nawet w stronę horroru.

(...) Basior leżał na boku. Zakrzepła krew, pokrywała jego rozszarpaną szyję, wydawała się niemal czarna w bladym świetle księżyca. Gdyby nie ten potworny widok, można by sądzić, że pies śpi. (...)

Książka napisana została bardzo lekkim stylem, prostym i nieskomplikowanym. Krótkie zdania często kojarzyły mi się z relacjami.

Nie wiem czy mogę zaliczyć tę powieść do wciągających kryminałów, chociaż tak jak wspomniałam wcześniej druga połowa książki jest dość mocno trzymająca czytelnika w napięciu. Jednak chyba czegoś innego, może czegoś mocniejszego się po tej lekturze spodziewałam.

Wśród bohaterów mamy postacie zarówno barwne i ciekawe jak i szare i mało atrakcyjne i tu nie mam na myśli wyglądu zewnętrznego, ale osobowości. Ale i wygląd zewnętrzny pewnej istoty może czytelnika zszokować.

(...) Łukasz i Sambor zamarli bez ruchu, zbyt zszkowani, by w jakikolwiek sposób zareagować. Twarz tego człowieka była cała zarośnięta, niczym u kudłatego zwierzęcia. Rozchłestana koszula odsłaniała szyję i tor, również pokryte włosami przypominającymi sierść. Dłonie wygladały jak łapy małpy. (...)

Nie twierdzę, że jest to nudna książka, ale do prawdziwego kryminały retro chyba jej jednak trochę brakuje.

Polecam ją jednak jako lekką, łatwą i przyjemną historyjkę na jakąś leniwą sobotę lub niedzielę. Cieszę się, że po tylu latach doczekaliśmy się kolejnej publikacji tej autorki.

Dziękuję Wydawnictwu Oficynka za możliwość przeczytania tej powieści i zachęcam po sięgnięcie po tę lekturę, zwłaszcza osoby, które lubią lekkie kryminały z nutką horroru.

 logo Oficynka

środa, 06 marca 2019

Sandra Brown urodziła się w 1948 roku w Waco w Teksasie. Jest amerykańską pisarką, autorką zarówno romansów przeznaczonych dla kobiet, jak również powieści kryminalnych i historycznych. Ukończyła anglistykę na Texas Christian University. Początkowo pracowała jako modelka i prezenterka telewizyjna, aż w końcu zajęła się pisarstwem. Jej książki znajdują się na wielu listach bestsellerów nie tylko New York Timesa.

Sandra Brown  FURIA_Sandra Brown

Wydawnictwo EDIPRESSE KSIĄŻKI

PREMIERA LUTY 2019

stron 384

Furia to thriller, a właściwie współczesny kryminał detektywistyczny, którego fabuła umiejscowiona została w Stanach Zjednoczonych.

Dwadzieścia pięć lat wcześniej major Franklin Trapper został okrzyknięty bohaterem narodowym za uratowanie grupy osób, w tym małej dziewczynki i wyprowadzenie ich z budynku hotelu w Dallas, w którym doszło do zamachu bombowego. Początkowo pławił się tą sławą i chętnie udzielał wywiadów występując publicznie, ale od jakiegoś czasu zaczął unikać wszelkich medialnych kontaktów. Młoda dziennikarka Kerry Bailey za wszelką cenę chce jednak przeprowadzić z nim wywiad, a ponieważ major odrzuca jej wszelkie próby kontaktu, dziewczyna postanawia wykorzystać syna sławnego człowieka. Po niełatwych negocjacjach udaje jej się spotkać z majorem. Niestety krótko po emitowanym na żywo wywiadzie, major zostaje postrzelony a dziennikarka ledwo uchodzi z życiem. Kto stoi za tą próbą zabójstwa obojga? Kim tak właściwie jest Kerry? Czy syn majora, John Trapper pomoże dziewczynie czy odrzuci ją tak jak odrzucił kilka lat wstecz własnego ojca? Czy uda się Johnowi Trapperowi wytropić napastników i odkryć, kto odpowiada za zamach bombowy w Dallas?

Po książki tej autorki sięgam w ciemno. Uwielbiam jej łączenia wątków sensacyjnych czy kryminalnych z romansem i (często) odrobiną erotyki. Ta książka jest również takim połączeniem.

Autorka nie skupia się zbyt wiele na opisach, ale koncentruje się na dialogach, które muszę przyznać, są bardzo efektownie skonstruowane.

Ciekawie przedstawieni główni bohaterowie, nawet jeżeli nie możemy o którymś z nich powiedzieć, że jest postacią pozytywną, zbliżają czytelnika do fabuły. Różnorodni osobowościowo, potrafią zaintrygować i szokować, ale nie można o nich powiedzieć, że są nudni. Myślę, że zarówno osoba Kerry Bailey jak i osoba Johna Trappera zbliżają nas do siebie i w pewnym momencie zaczynamy kibicować ich działaniom. Nie wiem, czy mogę uznać Trappera za postać negatywną, chociaż więcej posiada on złych cech niż dobrych, jednak jego upór i determinacja w tym, co robi, są godne podziwu. To człowiek kameleon, jedni go pokochają inni być może znienawidzą. Człowiek brutalny, nieposkromiony, momentami bardzo odpychający, jest jednocześnie osobą, która przyciąga czytelnika i po prostu da się lubić.

(…) Wystarczająco dużo czasu spędziła w jego towarzystwie, żeby jednak rozpoznawać bariery wznoszone po to, by ukryć długo tłumiony gniew i urażoną dumę. Bezwstydnie wykorzystywał swoją rezolutność i urok. Potrafił rozbroić kogoś zarówno groźbą, jak i wilczym uśmiechem, a ona okazywała się wrażliwa na oba manewry. (…)

Wątek kryminalny jest dość oryginalny i bardzo wciągający. Fabuła jest pełna zwrotów akcji, i chociaż czasami łapałam się na tym, że jestem przekonana o czyjejś winie czy niewinności, to końcówka książki całkowicie mnie zaskoczyła.

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie brakuje tutaj emocji, a niektóre wątki potrafią sprowokować wyjątkowe napięcie. Od pierwszych stron nie można się od tej lektury oderwać, bowiem nie tylko wątki typowe dla thrillera przyciągają tu jak magnes.

Autorka porusza w swojej powieści wątek przyjaźni, która nie zawsze okazuje się tym, czym chcielibyśmy, aby była. Jak mocno można zaufać komuś, kto wydaje się być przyjacielem, ale przy pierwszej nadarzającej się okazji, gotów jest sprzedać największemu wrogowi?

Mamy również wątek dotyczący relacji ojciec-syn, która nie należy do łatwych. Poróżnieni ze sobą mężczyźni, zachowują się wobec siebie wrogo, ale ich wzajemna miłość i troska o siebie nawzajem, często przezwycięża wszelkie przeciwności, chociaż nie zawsze osoby współwinne tego konfliktu potrafią to sobie okazać.

I jak na tę autorkę przystało, mamy w tej lekturze również niebanalny wątek romansowy, zbudowany na trudnych początkowo relacjach, ale dopełniony sporą dawką erotyki.

Nie mogę powiedzieć, że polecam tę książkę tylko paniom, czy tylko panom. Myślę, że jest to powieść, która zadowoli obie grupy czytelnicze. Być może zbyt śmiałe opisy erotyczne niektórych czytelników zbulwersują, ale zawsze można pominąć taki fragment. Za to mocne strony kryminału z pewnością usatysfakcjonują najbardziej wybrednego czytelnika. Ta książka to wyjątkowy kryminał, nasiąknięty pożądaniem, nienawiścią, miłością i morderczymi instynktami. Myślę, że nie muszę zbytnio namawiać do przeczytania tej lektury.

FURIA_Sandra Brown

 Bardzo dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki za możliwość przeczytania tej powieści i cieszę się, że najnowsza książka Sandry Brown nareszcie trafiła do polskich czytelników.

logo Edipresse Książki

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 107
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli