Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
Blog > Komentarze do wpisu

DOBRA-NOC - Sabina Waszut

Sabina Waszut urodziła się w 1979 roku na Górnym Śląsku, w Chorzowie. Jest związana z Grupą Literyczną „Na Krechę". Publikowała między innymi w Magazynie Materiałów Literackich „Cegła" oraz w „Śląskiej Strefie Gender". Jest nie tylko pisarką, ale również recenzentką, organizatorką spotkań literackich oraz propagatorką śląskiej kultury. W styczniu 2013 nakładem wydawnictwa Anagram weszła na rynek książka „Isabelle”, której jest współautorką. W październiku 2014 ukazała się powieść „Rozdroża", która zdobyła Główną Nagrodę w kategorii Pióro na Festiwalu Literatury Kobiecej w Siedlcach, oraz została  nominowana do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus.

Sabina Waszut   Dobra-noc_Sabina Waszut

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

stron 319

Dobra-noc to dramat psychologiczny, którego fabuła umiejscowiona została w wiejskim środowisku począwszy od roku 1934 aż do roku 1953.

Jest rok 1934. We wsi Dobra, w rodzinie Pecynów przychodzi na świat siódma córka. Według starych wierzeń, siódma córka to zmora, czyli dusza, która w nocy wychodzi ze śpiącego ciała i dusi wybraną osobę. I tak też mieszkańcy wsi zaczynają traktować najmłodszą córkę Jadwigi i Michała. Matka dziewczynki nie może się pogodzić z porażką życiową, ale ojciec, chociaż marzył o synu, kocha dziewczynkę tak jak pozostałe sześć córek. Wszystko zaczyna się pogarszać, kiedy do wsi przyjeżdża bratanek młynarza. Młody Jura zainteresowany Krysią, coraz częściej spotyka się z dziewczyną, lecz pewnego razu bardzo podupada na zdrowiu, a to już dla mieszkańców wsi wyraźny dowód na to, że córka Pecynów jest zmorą. Czy Jura odzyska zdrowie? Jak Krysia i jej rodzice poradzą sobie z jawną wrogością wobec dziewczyny? Kto tak naprawdę odpowiedzialny jest za to, że ludzie nadal wierzą w zmory, chociaż na każdym kroku widać już wchodzącą do wsi nowoczesność?

Zabobony i różnego rodzaju zwyczaje były jeszcze całkiem do niedawna, siłą napędową wiejskiego życia i trzeba było ich przestrzegać, chociaż często człowiek nie rozumiał dlaczego. Ale czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że BYŁY? A może w małych wsiach nadal królują wypierając z myśli realizm życia. Wciąż przecież (nie tylko na wsiach) widujemy czerwone wstążeczki przywiązane do dziecięcego wózka, które mają chronić dziecię od złego spojrzenia.

(...) Do wody, w której kąpano noworodka, wedle starych zwyczajów trzeba wrzucić jajka i wlać mleko. Dobrze było, jeśli na dnie balii znalazł się jeszcze pieniądz. To wszystko miało przynieść nowo narodzonemu pomyślność, zapobiegało chorobom. (…)

Jest to opowieść o dyskryminacji, która jak wiadomo bywa bardzo bolesna. Krysia, główna bohaterka nie mogła zrozumieć dlaczego jest przez ludzi odtrącana. Stare wiejskie wierzenia i zabobony były silniejsze od ludzkiego rozumu, a prostacka głupota potrafiła ranić bardziej niż smagnięcie batem. Czymże jest ból fizyczny w porównaniu z bólem psychicznym?

(…)Wracała do domu z krwawiącym kolanem, obolała. Ale fizyczny ból nie był najgorszy. Taki łatwo uśmierzyć. O wiele trudniej było znosić ten z ran niewidocznych dla nikogo. Dzisiejszy wieczór znów je pootwierał. Pulsowały, nie dając się zagłuszyć. (…)

Opisana w książce historia młodej dziewczyny, to smutna i bardzo prawdziwa opowieść o nietolerancji zrodzonej ze strachu przed czymś, co nie do końca jest rozumiane. Puste myślenie bywa czasami groźne w skutkach, bo czyż nie jest znane powiedzenie „najpierw pomyśl, potem działaj”?

Młoda, śliczna, mądra i niewinna dziewczyna, z powodu jakiś głupich przypowieści i zabobonów staje się ofiarą w społeczności, w której nie ma osoby, która byłaby nieskazitelna.

Nienawiść zrodzona z ogólnej histerii, niewiedzy czy strachu przed pomówieniami jest jak ostre narzędzie drążące bolesną ranę.

Tak, to smutna historia i bardzo wzruszająca. Bywało, że podczas czytania musiałam sięgać po chusteczkę. Ale jest to również opowieść o silnych więzach rodzinnych, o miłości, która scala mimo wszystko. Piękny wzór do naśladowania, bo więzy rodzinne są przecież najważniejsze i oby takich rodzin jak rodzina Pecynów było więcej.

Autorka bardzo pięknie przedstawiła nie tylko główną bohaterkę, ale również inne osoby występujące w powieści. Ich osobowości są tak zróżnicowane, że z łatwością można określić, kto jest czarnym charakterem a kto tylko zmanipulowanym psychicznie biedakiem.

Z opisów miejsc i zdarzeń bije taki realizm, że nie trudno sobie wyobrazić, że historia ta może być jedynie wytworem wyobraźni autorki.

Ta książka to opowieść o izolacji i samotności, o nierozumieniu tego, że inność jest normalna. To piękna historia o walce nowoczesnego rozumu z obyczajami i wierzeniami ludowymi, wciąż obecnymi w niektórych wiejskich społecznościach. To walka sprzeczności, w której wiara w Boga, rywalizuje z gusłami i zabobonami.

Dziewczyna w lesie

Zdjęcie znalezione w Internecie

Polecam tę powieść całym sercem i myślę, że jest to książka zarówno dla pań jak i dla panów. Jest to książka z tych, których fabułę pamięta się długo po skończeniu czytania. Mamy w niej cudowny wątek psychologiczny, piękny romans, odrobinę dreszczyku i wojennej historii, czyli… dla każdego coś miłego.

Dziękuję Wydawnictwu MUZA.SA za możliwość przeczytania tej książki. To nie jest książka z tych, o których po tygodniu czy dwóch się zapomina. To jest lektura, której fabuła na długo pozostaje w pamięci.

logo Muza

wtorek, 13 listopada 2018, ewfor

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli