Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
Blog > Komentarze do wpisu

PAMIĘTNIK ZE STAREGO DOMU - Ilona Gołębiewska

Ilona Gołębiewska urodziła się w 1987 roku. Od najmłodszych lat marzyła aby zostać nauczycielką oraz pisarką i marzenia te się spełniły. Na co dzień pracuje ze studentami, prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, a także skutecznie szkoli dorosłych i odkrywa nowe smaki życia wraz z seniorami. Jest również poetką. Debiutował w 2012 r. tomem poezji „Traktat życia. Autorka wielu książek i artykułów oraz bajek, baśni, opowiadań dla dzieci i młodzieży. Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi, w którym czas się zatrzymał.

Ilona Gołębiewska  Pamiętnik ze starego domu_Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

stron 504

Pamiętnik ze starego domu to powieść obyczajowa będąca kontynuacją książek „Powrót do starego domu” i  „Tajemnice starego domu”

Ilona Gołębiewska

Alicja, trzydziestokilkuletnia kobieta, po rozstaniu z mężem, postanawia wrócić do starego domu, w którym mieszkała jako dziecko. Jej dziadkowie i rodzice już nie żyją, ale za to wciąż żywe są piękne wspomnienia. Dom w Pniewie wprawdzie wymagał wielkiego remontu, ale cóż to dla młodej, pragnącej rozpocząć nową drogę życia kobiety. Pomalutku wszystko zaczyta się układać, Alicja w starym-nowym miejscu odnajduje przyjaźnie a także… spotyka miłość do dwóch mężczyzn. Jeden z nich jest małym chłopcem, sierotą wychowywanym przez babcię, a drugi miejscowym artystą rzeźbiarzem. Można by powiedzieć, że po latach upokorzeń, zdrad i bólu wreszcie zaczyna się dla niej istna sielanka. Być może tak jest, ale… Alicja jest osobą bardzo empatyczną, która chciałaby pomóc każdemu, kto pojawi się w jej życiu. Chce odnaleźć ślady przeszłości zapisane w pamiętniku dziadka, chce odnaleźć miłość swojej przyrodniej siostry, o której dowiedziała się odnajdując na strychu starego domu dziwny dokument, chce być matką dla dwójki obcych dzieci, chce być znowu kochającą i kochaną żoną. Czy uda jej się pokonać trudności, jakie chochlikowaty los rzuca jej ciągle pod nogi? Czy w starym domu znajdzie to czego szukała tyle lat? O tym musicie przekonać się sami.

Przyznam szczerze, że czytając pierwszą część książki nie byłam zbytnio zachwycona fabułą. Wydawało mi się, że jest w niej zawarte kilka innych książek, o których głośno było ostatnio na rynku książkowym. Młoda, ładna kobieta, oczywiście pozostawiona przez ukochanego męża nagle wyjeżdża na prowincję, gdzie spotyka miłość swojego życia i mimo wielu przeciwności, w końcu żyją długo i szczęśliwie. Standard powieści dla kobiet. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem, każdą kolejną książką zaczęłam upewniać się, jak wiele ukrytych myśli zostało w tej niby zwykłej babskiej powieści.

Na początku książki znalazłam takie słowa:

(…) W naszym życiu może zdarzyć dosłownie wszystko. Wystarczy jedna chwila, jedno spotkanie, jedno spojrzenie. Właśnie tylko tyle, by wywrócić codzienność do góry nogami. Można się tego bać. Można wyczekiwać tego, co nieuchronne. Ale można też po prostu żyć. Cieszyć się każdym dniem, rozmową z dzieckiem, miłym spotkaniem. Doceniać drobne chwile szczęścia. Bo to właśnie z nich składa się życie. (…)

I muszę przyznać, że urzekły mnie te słowa swoją prostotą przekazu  i jednocześnie ważnym przesłaniem.

Myślę, że ta (trzecia) część i prawdopodobnie ostatnia, najbardziej poruszyła mnie pod względem zawartych w niej wątków. Ta lektura jest tak tajemniczą i pełną emocji opowieścią o trudnych wyborach jakie często musimy podejmować, że momentami ciężko się oderwać od jej stron. Autorka w jednym miejscu umieściła dramat kobiety wychowanej przez patologiczną matkę, dramat mężczyzny walczącego o prawa do córki, dramat wspomnień wojennych dotyczących ratowania dzieci w obozie zagłady i nadzieje rodzące się każdego dnia. Nadzieje dzieci, dorosłych w średnim wieku i seniorów. Połączyła to zgrabnie nadpobudliwą empatią towarzyszącą głównej bohaterce, której  w pewnym momencie szczęście życia osobistego zbacza gdzieś na boczny tor nieprzewidywanych zdarzeń.

Moim zdaniem autorka jest taką Alicją Pniewską, bo gdyby w niej samej nie było tylu pokładów emocji, empatii, miłości i odwagi, to nie potrafiłaby tak gładko przenieść tego na karty książki. Co ciekawe, wśród bohaterów drugo i trzecioplanowych nie ma ludzi dogłębnie złych, bo nawet ten zły charakter w pewnym momencie okazuje się nie do końca takim negatywnym. Świadczy to tylko o tym jak wielka jest wiara w ludzi. Dzięki tej powieści możemy sami przekonać się, że nawet najgorszy człowiek ma w sobie pokłady jakiejś (może minimalnej) dobroci.

Trudne wybory, jakie podejmuje bohaterka tej powieści, często sprzeczne z tym co zrobiłoby wielu innych, to dowód wielkiej odwagi osobistej. Wbrew pozorom takie codzienne szczęście, występujące w drobnych gestach, czynach czy odwzajemnianiu uczuć, to czasami bardzo ciężka praca, nie zawsze adekwatna do tego czego wymagają oczekiwania.

Ta książka, mimo tego, że jest napisana prostym, lekkim do czytania językiem, nie jest lekturą lekką i łatwą. Poruszone w niej tematy takie jak walka między rodzicami w sądzie o dziecko, dramatyczne losy więźniów obozu koncentracyjnego w Stutthofie, sprawy zdrowotne zarówno dzieci jak i ludzi w mocno zaawansowanym wieku, to tematy dość dramatyczne. Autorka jednak, mimo  tego całego tragizmu potrafiła przedstawić wszystko tak, że czuło się jakąś nadzieję.

Z pewnością jest to lektura, która dostarczy czytelnikowi wielu wzruszeń, zarówno tych radosnych jak i tych, które bez chusteczek się nie obejdą. Przyznam szczerze, że niejednokrotnie musiałam mocno mrugać oczami, aby móc czytać dalej. I chociaż bohaterowie moim zdaniem są trochę mało wyraziści osobowościowo, to można ich polubić.

Ale żeby nie było tylko tak słodko, muszę przyznać, że  trochę mi nie pasowały w tej książce rozmowy z dziećmi. Dialogi dzieci były dla mnie ciut… zbyt dorosłe. Wiem, że są dzieci które mają bardzo bogaty zasób słów, i rozmawiają jak „starzy”, ale brakowało mi w tych rozmowach takiego prawdziwego dziecięcego języka.

Autorka ma skłonność do zmiękczania imion, i w pewnym momencie ten „Adaś” (notabene dorosły facet), czy ten „Michaś” albo „Rozalka” (chociaż to były dzieci) trochę zgrzytały mi między słowami.

Ale… jeżeli coś się dobrze kończy, to sukces i dla czytelnika, i dla autora. Czy jednak ta powieść skończyła się dobrze?

(…)Dobry dzień przynosi spokojne sny, a dobre życie obdarowuje najlepszymi wspomnieniami. Wczoraj jest historią, jutro obietnicą, a dziś darem, z którym należy obejść się jak najlepiej. Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, odwrócić kartkę i zacząć na nowo. (…)

Tym pięknym cytatem z książki chciałabym zachęcić po sięgnięcie tej lektury. Z pewnością jest to książka typowo dla pań, i to w różnym wieku. Czytelnik znajdzie w niej prawie wszystko, czego może oczekiwać od miłej lektury. Mamy w niej miłość, zdradę, dramat samotnego rodzica, dramat historyczny – wojenny, a także siłę jaką dysponuje człowiek w dążeniu do stabilności i szczęścia. Polecam tę książkę jednocześnie zachęcając do przeczytania wcześniejszych części, bo wiadomo że najlepiej czyta się ciągłość po kolei. Bohaterka książki jest trochę marzycielką, trochę romantyczką, trochę infantylną kobietką, dosłownie i przenośni taką trochę lwicą, trochę jagniątkiem, ale można ją polubić. Myślę, że każda z kobiet ma w sobie coś z Alicji Pniewskiej.

Mimo dość dużej liczby stron, czuję jakiś niedosyt, to pewnie ciekawość jak dalej potoczyły się losy bohaterów. Autorka rozbudziła we mnie również ciekawość dotyczącą pamiętników dziadka, mam nadzieję, że kiedyś napisze kolejną książkę dotyczącą działalności obozowej dziadka i jego przyjaciółki.

Dziękuję wydawnictwu MUZA za możliwość przeczytania tej powieści, którą polecam i myślę, że kiedyś jeszcze do niej wrócę. 

logo Muza

 Ten piękny teledysk przeniesie Was odrobinę do pierwszej części powieści i być może zachęci do sięgnięcia po książkę, wiem, że wiele czytelniczek czeka na taką historię z zapartym tchem.

niedziela, 18 marca 2018, ewfor

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli