Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
Blog > Komentarze do wpisu

LENIUSIOŁKI - Anna Sakowicz

Anna Sakowicz to polska autorka, po której książki sięgam bardzo chętnie. Pisarka gościła już na moim blogu i pewnie zagości jeszcze nie raz. Nie będę się na jej temat rozpisywała, ponieważ przedstawiłam już tę autorkę w kilku swoich wcześniejszych wpisach, kiedy dzieliłam się swoimi doznaniami po spotkaniu autorskim i po przeczytaniu jej kilku książek: To się da, Szepty dzieciństwa czy Złodziejka marzeń.

Anna Sakowicz   Leniusiołki_Anna Sakowicz

Wydawnictwo BJ Serwice rok 2017

stron 31

Leniusiołki to książeczka edukacyjna dla dzieci i… dla dorosłych.

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Siedmioletnia Amelka jest śliczną i mądrą dziewczynką. Mieszka w domku razem ze swoimi rodzicami, ma śliczny pokoik, który być może byłby bardziej śliczny gdyby nie fakt, że Amelka bardzo nie lubi w nim sprzątać. Początkowo mama robiła to za nią, ale w końcu się zbuntowała i przestała za Amelkę sprzątać. Niestety jak każda mama, starała się znaleźć przyczynę niechęci córki do sprzątania, bo bałagan w pokoju Amelki coraz bardziej ją przerażał. Któregoś dnia mama znalazła w Internecie niepokojącą wiadomość, że w pokoju córeczki być może mieszkają… małe stworki – Leniusiołki. Czy uda się mamie Amelki znaleźć te niebezpieczne dla dziecka stworki? Czy ktoś przybędzie z pomocą? Czy Amelka pozwoli Leniusiołkom na opuszczenie swojego pokoju.

Przyznam szczerze, że dawno żadna książeczka dla dzieci nie zadziałała tak na moją wyobraźnię, i chociaż bardzo dorosła już ze mnie osoba, w pewnym momencie pomyślałam sobie, że do mojego domu też chyba się wprowadziły Leniusiołki. Dlaczego tak pomyślałam nie będę opisywać w szczegółach, ale wyobraźnia zadziałała.

Napisałam, że jest to książeczka edukacyjna dla dzieci i dla dorosłych, bo uważam, że wszystkie książeczki dla dzieci niosą jakieś przesłania dla ich rodziców, dziadków, czy opiekunów. W tej historyjce autorka bardzo ciekawie przedstawiła sposób uczenia dzieci, i przystosowywania ich do obowiązków domowych. Jak wielu rodziców, większość rzeczy robi za swoje dzieci, a potem, kiedy ich pociechy są już na tyle duże, że mogą wiele zrobić same – a tego nie robią – rodzice są oburzeni, zasmuceni, załamani, i pytają siebie „co ja takiego zrobiłam źle, że moje dziecko nie chce tego, czy tamtego robić?”.

Kiedyś do mojego domu przyjechał w odwiedziny chłopiec około dwunastu-trzynastu lat. Miły, grzeczny, ale całkowicie nieprzystosowany do życia. Jakież było jego zdziwienie, kiedy zwróciłam mu uwagę na to, że naczynia po posiłku każdy z nas SAM zanosi do kuchni i wkłada do zmywarki. Jeszcze większe zdziwienie było, kiedy zapytałam go, dlaczego nie ścieli SWOJEGO łóżka. Mama tego chłopca wszystko robiła za niego, a on… po prostu nie miał zielonego pojęcia, że takie rzeczy może robić sam.

Ale wracając do książeczki, i do problemu małej Amelki. Rodzice dziewczynki martwili się o córkę, bo nie potrafili zrozumieć, że mądra, zdrowa, dobrze ucząca się dziewczynka, nie lubi sprzątać. Wiem, to odwieczny problem wielu dzieci, ale pamiętajmy „czego Jaś się nie nauczy…” i tak dalej.

Bardzo spodobał mi się pomysł z Leniusiołkami, i chociaż uważam, że nie można się oprzeć takim ślicznym, mięciutkim i przyjemnym stworkom, to czasami trzeba zwalczyć w sobie tę chęć pobłażania im we wszystkim. Każde dziecko ma prawo do chwili lenistwa, ale ma też obowiązek nauczenia się podstawowych czynności życiowych. Nie tylko dzieci ulegają leniusiołkowym wpływom, ale jak odpowiednio się do tego przygotujemy, to te śliczne stworki nie zagrożą naszemu zachowaniu.

Moja wnuczka jest jeszcze za malutka, żeby czytać jej książeczki. Ale ja mam na to sposób, trzymając książeczkę w rękach opowiadam jej własnymi swoimi słowami tak, aby zrozumiała. I jakież było mojej zdziwienie, kiedy któregoś dnia zamknęła Leniusiołka w jego kartoniku i zabrała się za zbieranie zabawek. SAMA.

Pięknie ilustrowana książeczka może wiele nauczyć, i myślę, ze Leniusiołki są właśnie taką lekturą, która nie tylko bawi, ale przede wszystkim uczy. Mili, sympatyczni książkowi bohaterowie, potrafią czasami więcej zdziałać niż w kółko powtarzane słowa rodzica.

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Autorem pięknych ilustracji jest Andrzej Niezgoda

Ta książeczka to przeciwieństwo wielu emitowanych w telewizji bajek i filmów animowanych dla dzieci, w których coraz więcej jest przemocy i zła. Tutaj nawet zło, ukazane zostało w ciepły i milusi sposób. Bo przecież Leniusiołki są złe, bo powodują u dzieci niechęć do sprzątania, a jednak jak można ich nie polubić? Można je nawet kochać, i nie koniecznie trzeba się ich pozbywać w brutalny sposób, można bardzo delikatnie usunąć z życia.

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Jak można nie pokochać takich ślicznych stworków? (zdjęcie pozwoliłam sobie "pożyczyć" z bloga autorki Kura Pazurem)

Polecam tę książeczkę wszystkim rodzicom i dziadkom i wszystkim opiekunom dzieci, bez względu na to czy mieszkają z dzieckiem czy tylko goszczą je od czasu do czasu. W ciepły, zabawny sposób, można nauczyć dziecka wielu rzeczy, można obudzić w nim chęć robienia czegoś, co przyniesie przyjemność nie tylko dorosłym. Nasz Leniusiołek jest uwielbiany przez całą rodzinę, nie tylko przez moją wnusię, ale do tej wielkiej miłości mamy pewien dystans.

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Nasz Leniusiołek otrzymał swój własny karton, do którego zawsze jest wkładany, kiedy trzeba zbierać zabawki :)

Dziękujemy (ja i moja wnusia Zuzanka) Autorce za możliwość przeczytania tej książeczki i dziękujemy  za ślicznego Leniusiołka, myślę, że na stałe zamieszka on w naszym domu ale... od czasu do czasu będzie musiał schować się w pudełku.

Stowarzyszenie Rodziców Dzieci Chorych na Białaczkę

Honorarium za sprzedaż praw autorskich autorka przeznaczyła na Stowarzyszenie Rodziców Dzieci Chorych na Białaczkę i Inne Choroby Nowotworowe w Szczecinie.

czwartek, 23 listopada 2017, ewfor

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Anna, *.adsl.inetia.pl
2017/11/24 19:58:21
Ewo, dziękuję za ciepłe słowa. Cieszę się, że leniusiołek znalazł w Waszym domu przytulne pudełko (lepiej mieć go pod kontrolą).
-
2017/11/26 12:47:42
@ Anna: Cała przyjemność po naszej stronie
-
2017/11/27 16:49:15
Moje dzieciaki pokochały "Leniusiołki". Starsza córka powinna być już na nie zbyt duża, ale pochłonęła opowieść w kilka chwil. Co do czytania najmłodszym, to stosowałam czytanie na głos zaraz po urodzeniu chociaż kilka minut. Teraz dzieciaki same się domagają wieczornego czytania, choć moje "maluchy" obecnie mają dziewięć i dwanaście lat.
-
2017/12/07 18:59:03
@dofifi: Moja wnusia jeszcze jest za mała, żeby skupić się na słuchaniu czytania, ale jako babcia jakoś sobie radzę i czytam książeczki "po swojemu"
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli