Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
Blog > Komentarze do wpisu

KOBIETA, KTÓRA WIEDZIAŁA ZA MAŁO - Daniel Koziarski

Daniel Koziarski urodził się w 1979 roku w Gdyni.  Jest prawnikiem, pisarzem oraz autorem artykułów prasowych i internetowych. Jako pisarz zadebiutował w lutym 2007 powieścią „Kłopoty to moja specjalność, czyli kroniki socjopaty“. Książka otrzymała bardzo pozytywne recenzje w „Kulturze“ i Newsweeku“ (Joanna Ruszczyk, Newsweek, 18 marca 2007). Na swoim koncie pisarskim ma siedem powieści oraz sześć opowiadań.

Daniel Koziarski   Kobieta, która wiedziała za mało

Wydawnictwo NOVAE RES rok 2017

stron 372

KOBIETA, która wiedziała za mało to powieść obyczajowa, z dużą dawką erotyki.

Marzena Wierzba jest popularną pisarką, której rytm życia wyznacza pisanie kolejnych pretensjonalnych, rozerotyzowanych książek. Pewnego dnia świat pisarki zaczyna się rozpadać. Mąż, szanowany notariusz, angażuje się w romans z młodą kobietą, syn zaskakuje ją niekonwencjonalnymi wyborami, a w dodatku pisarka pada ofiarą psychofanki. Suma złych doświadczeń sprawia jednak, że Marzena, zamiast się ostatecznie załamać, podejmuje walkę z przeciwnościami losu. Aby dodać sobie animuszu, zaczyna wymyślać optymistyczne sentencje i zapisywać je na różowych karteczkach, a następnie umieszczać na Facebooku. Życie jednak potrafi zaskakiwać, czy znana pisarka poradzi sobie ze stalkerką? Jakie konsekwencje będzie miał romans męża pisarki z młodą współpracownicą?

Przyznam szczerze, że opis na tylnej stronie książki zaintrygował mnie. Po przeczytaniu go pomyślałam, że to z całą pewnością książka dla mnie. Niestety trochę się przeliczyłam z nadziejami i muszę przyznać, że ledwo dobrnęłam do końca tej powieści.

Główna bohaterka ma około czterdziestu lat, jest typową erotomanką, która na widok każdego atrakcyjnego mężczyzny układa w myślach wątki erotyczne.  Nie jest dla niej ważne czy ten mężczyzna jest nastolatkiem, lub czy ma inny kolor skóry. Podnieca ją KAŻDY. Kobieta bardzo idealizuje swój wygląd i swoją seksualność.

Być może jestem za stara na takie książki, ale bardzo raziła mnie w tej lekturze, ogromna ilość wulgaryzmów, nie tylko tych dotyczących seksu. Na przykład nie tyle potoczne , co wręcz wulgarne nazewnictwo w ustach miłej, grzecznej i mądrej studentki prawa, brzmiało dość paskudnie. Nie wspominając już o wulgarnym zasobie słów głównej bohaterki – bądź co bądź – pisarki.

Słownictwo z pewnością jest zamierzone i celowe, szkoda tylko, że wydawcy decydują się na takie książki, które zamiast promować naszą piękną polską mowę, jaką posługuje się wielu pisarzy, wypuszczają na rynek książki, niemające z naszą polszczyzną nic wspólnego. Nie dziwią mnie w książkach wulgaryzmy w ustach przestępców, ludzi z marginesu społecznego czy środowiska patologicznego, ale w ustach kobiety, pisarki, osoby propagującej kulturę?

Seks w tej powieści jest przedstawiony wyjątkowo wulgarnie, wręcz pornograficznie. To nie jest brutalna erotyka, to jest… no proszę, nawet nie potrafię znaleźć odpowiedniego słowa.

Chyba pierwszy raz w życiu spotkałam się z książką, w której nie ma ani jednego pozytywnego bohatera.  W tej powieści wszyscy bohaterowie są negatywni, a mdłe, jednolite osobowości nie przyciągały mnie jako czytelniczki.

Mocny wątek homoseksualny, moim zdanie opisany został bardzo stronniczo, z wyraźną wrogością w stosunku do podejścia do tego zagadnienia zarówno w Polsce jak i w Londynie.

Gdyby nie kilka wątków sensacyjnych, może nawet thrillera, to uznałabym tę książkę za całkowitą porażkę.

Do tego wątek różowych karteczek, żywcem wzięty z profilu Facebooka Beaty Pawlikowskiej, różniący się tylko kolorem tych karteczek (bo Pawlikowska wrzuca żółte).

Rozdziały napisane są przemiennie, raz wczytujemy się w wątki dotyczące głównej bohaterki, a następnie przenosimy się do wątków dotyczących innych osób.

Nie mogę również powiązać tytułu z treścią książki. Czego niby ta kobieta nie wiedziała? Czego wiedziała za mało? Albo z powodu słownictwa nastawiłam się podczas czytania na „nie” albo nie potrafię czytać ze zrozumieniem i dlatego nie potrafię powiązać tytułu z treścią. Chociaż... wyjątkowo intrygująca okładka i ten intrygujący tytuł może przyciągnąć wielu czytelników.

No cóż, mnie ta książka nie zachwyciła, ale jeżeli ktoś lubi ostre, wulgarne i naładowane erotyką powieści to z pewnością jest to lektura dla niego. Wiem, że są takie osoby, więc jeżeli ktoś jest chętny, to proszę o kontakt na priv. Z przyjemnością mu tę książkę wyślę.

Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu Novae Res, które było jednym ze sponsorów na naszym piątym spotkaniu w Sopocie A może nad morze? Z książką.

logo spotkania

Wydawnictwo Novae Res

wtorek, 21 listopada 2017, ewfor

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli