Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika... Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana.
Blog > Komentarze do wpisu

DZIEWCZYNA Z AJUTTHAI - Agnieszka Walczak-Chojecka

O Agnieszce Walczak-Chojeckiej pisałam już na swoim blogu kilkakrotnie, zarówno opisując spotkania autorskie z nią jak i opisując dwie z jej książek - Gdy zakwitną poziomki i Nie czas na miłość. Tym osobom, które nie czytały moich wcześniejszych wpisów przypomnę, że autorka urodziła się  w 1968 roku. Od najmłodszych lat  „bawiła się” literaturą i będąc  w wieku pięciu lat ułożyła swój pierwszy wiersz. Swoje teksty publikowała między innymi w „Poezji” i „Nowym wyrazie”. Pisała również słowa piosenek, współpracując m.in. z Piotrem Rubikiem w początkach jego kompozytorskiej kariery. W czasie studiów na Filologii Słowiańskiej UW zajmowała się tłumaczeniami literatury z języka serbskiego, którego nauczyła się mieszkając ponad cztery lata w Belgradzie. Współpracowała również z III programem Polskiego Radia oraz pisała do „Magazynu Muzycznego” i „Brawo Best”. Jako pisarka zadebiutowała powieścią „Dziewczyna z Ajutthaji". Niezbyt grzeczna historia”. Pisanie książek tak ją wciągnęło, że kolejne jej książki ukazują się jak przysłowiowe grzyby po deszczu.

Agnieszka Walczak_Chojecka   Dziewczyna z Ajutthai_wydanie drugie

Wydawnictwo FILIA rok 2015

stron 323

Dziewczyna z Ajutthai to współczesna powieść obyczajowa

Joanna ma 34 lata, jest młodą, samotną kobietą, dobrze sytuowaną, mieszkającą w pięknym apartamencie. Jednak nie wszyscy są zadowoleni z jej sukcesu i w pewnym momencie dziewczyna otrzymuje szokującą informację, że… musi opuścić firmę. Początkowo nie potrafi sobie poradzić z nadmiarem wolnego czasu a dobija ją myśl, że mimo tego, iż pracowała ponad normy została potraktowana jak śmieć. Któregoś dnia spotyka dawnego kolegę ze szkoły, który proponuje jej niejako służbowy wyjazd do Tajlandii, o której Joanna ma napisać artykuł dla poczytnej gazety. Kolega zabiera ze sobą „kolegę” a Joanna namawia na wyjazd swoją przyjaciółkę. Co wydarzyło się w tym pięknym zakątku świata i czy Joanna znalazła wreszcie pracę - nie zdradzę. Ale mogę wspomnieć, że życie młodej singielki wywróciło się do góry nogami nie tylko z powodu wyjazdu.

Kiedy zaczęłam czytać książkę, byłam pewna, że jest to kolejna powieść o pięknej dobrze ustawionej finansowo młodej kobiecie, która przeżywa w swoim poukładanym, eleganckim świecie "tragedie" typu odrzucona miłość, czy problem z zajściem w ciążę. Oczywiście ma bujne rude włosy (a jakże!). Niestety ostatnio trochę się takich powieści ukazało na naszym rynku książkowym a ja wcale nie uważam, że takie jest zapotrzebowanie czytelniczek. Podeszłam do tej powieści dość spokojnie, aczkolwiek bez większego entuzjazmu.

Jakież było moje zaskoczenie, kiedy w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę się od niej oderwać i czytam wszędzie, gdzie tylko mam możliwość. Za tą niby szablonową historią o młodej kobiecie kryje się jednak wiele ciekawych wątków. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego rozwinięcia powieści, chociaż… powinnam być na to przygotowana, ponieważ na jednym ze spotkań w Gdańsku, autorka czytała fragmenty książki i opowiadała o niej bardzo emocjonująco. I chociaż główna bohaterka nie bardzo przypadła mi do gustu, to jednak jej historia wciągnęła mnie bardzo.

Myślę, że ta książka jest sporym wyzwaniem. Pięknie przedstawione w niej różne oblicza miłości, od tej zwyczajnej bazującej głównie na seksie, po miłość platoniczną, a także miłość toksyczną i tę, o której się nie zawsze mówi się głośno, czyli miłość homoseksualną, to duże plusy tej powieści. Równie ciekawie przedstawiona jest przyjaźń zarówno między kobietami jak i osobami przeciwnych płci. Uczucia tak ważne dla każdego człowieka.

Muszę przyznać, że malowniczo opisane miejsca Tajlandii a zwłaszcza Bangkoku - egzotycznego "Miasta Aniołów", w którym dominuje masa kontrastów, wspaniałe jedzenie i ciekawe zabytki, oraz Ajutthai – baśniowego miasta, które kiedyś było stolicą królestwa, a obecnie jest narodowym skarbem Tajlandii wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO potrafiły mnie (w wyobraźni) przenieść do tych pięknych miejsc.

Przygody, jakie przeżyli bohaterowie książki, momentami rozśmieszały a chwilami budziły strach, ale to świadczy jedynie o tym, że wplecione w fabułę, dodawały jej tylko specyficznego „smaczku”.

Kolejnym plusem tej powieści są ciekawie przedstawione osobowości występujących w niej osób, chociaż… u głównej bohaterki cały czas coś mi zgrzytało. To chyba taka książkowa antypatia w stosunku do bohatera. Ale bardzo podobały mi się postacie Izy i Roberta, dwójki przyjaciół Joanny.

Miłym zaskoczeniem jest również tajemniczy wątek tajlandzkiego drzewa, wśród konarów którego ukryta jest "dziewczyna z Ajutthai". Kim jest ta postać i czy to możliwe, aby miała magiczną moc, działającą na śmiertelników?

Tak jak wspomniałam na początku wpisu, że chociaż pierwsze strony książki nie podziałały na mnie jak magnes, to jednak książka jest niesamowita i wciąga, a fabuła intrygująca a zarazem zaskakująca.

Ale…, żeby nie była tylko tak słodko i cukierkowo, czułam w pewnych momentach dyskomfort w czytaniu. Jestem bardzo wrażliwa na wulgaryzmy, a szczególnie kiedy odnoszą się one do kobiet. I tu nie mogłam się pogodzić ze słownictwem jakie autorka wciskała w usta młodych, wykształconych mężczyzn, których oczami wyobraźni widziałam jako przystojnych, ubranych w dobrze skrojone garnitury. Jakoś nie pasowały mi te słowa do ich sylwetek. O ile przyjemniej brzmiałoby słowa wypowiedziane miłym dla ucha językiem, zamiast „cycków” i „cipek”. No cóż, nie przepadam za takim słownictwem. Czuję, że ubliża mi ono jako kobiecie.

Gdyby ktoś mnie zapytał wprost, o czym tak właściwie jest ta książka, to nie wiem, czy potrafiłabym powiedzieć jednym zdaniem. Autorka w tej powieści porusza tak wiele wątków, że trudno jednoznacznie określić, czy to opowieść tylko o młodej kobiecie i rywalizacji w wielkiej korporacji. Emocje towarzyszące pośrednim wątkom dotyczą zarówno uczuć jak i marzeń, sięgają głęboko w podświadomość i każą nam się zastanowić, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Czy jest to miłość, czy rodzina, czy jest dobrze płatna praca w miejscu jak złota klatka, czy praca dająca więcej swobody i radości niż pieniędzy. Co jest ważniejsze - spełnianie marzeń czy życie w luksusie ograniczające swobodę myśli.

I chociaż książka napisana jest dość prostym językiem, nie jest zbyt łatwą lekturą dla kogoś kto czytając identyfikuje się z bohaterami.

Piękna kolorowa okładka moim zdaniem przyciąga oko, chociaż ja chętniej widziałabym na niej „postać z Ajutthai”.

Polecam tę powieść czytelniczkom (i czytelnikom), którzy czytują romanse, bo miłości w tej książce nie brakuje. Polecam ją osobom lubiącym książki przygodowe, bo mogą na chwilę przenieść się do pięknych miejsc Tajlandii. Nawet miłośnicy sensacji znajdą w niej coś dla siebie, taki mały dreszczyk emocji.

Jeżeli ktoś ma ochotę na krótką podróż w te cudowne miejsca, to koniecznie musi przeczytać tę powieść.

Ajutthaja

Kim tak właściwie jest postać ukryta między konarami drzewa...?

Ajutthaja

Ajutthaja

Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki, a zainteresowanych odsyłam do jej strony internetowej.

http://www.walczak-chojecka.pl/

 Polecam również inne książki tej autorki, które miałam możliwość przeczytać i mam nadzieję, że na mojej półce z książkami wkrótce znajdą się pozostałe jej powieści.

Gdy zakwitną poziomki_Agnieszka Walczak Chojecka  Nie czas na miłość_Agnieszka Walczak Chojecka

piątek, 14 października 2016, ewfor

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Lubię czytać
Artykuły




Spis moli